Ceny bydła jeszcze wysokie, ale nadchodzą zmiany? Ekspert wskazuje dwa zagrożenia dla rynku
Mimo że ceny skupu bydła w Polsce utrzymują się na wysokim poziomie, w kolejnych miesiącach mogą znaleźć się pod presją.
Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego, eksperta analiz sektora rolno-spożywczego Banku Pekao S.A., wpływ na rynek będą miały przede wszystkim ograniczenie importu wołowiny przez Chiny oraz spodziewany wzrost liczby krów kierowanych do uboju w Unii Europejskiej. Jednocześnie ekspert podkreśla, że sytuacja podażowa w Europie nadal pozostaje napięta, co powinno ograniczać skalę ewentualnych spadków cen.
Ceny bydła w Polsce pozostają stabilne
Z naszej sondy przeprowadzonej 24 lipca wynika, że w większości monitorowanych zakładów mięsnych ceny bydła nie uległy zmianie. Lokalnie pojawiły się jednak podwyżki.
Największe wzrosty odnotowaliśmy w województwie podlaskim, gdzie w zakładach ZM Bost w Turośni Kościelnej stawki za byki wzrosły od 50 gr do nawet 2 zł/kg, a za jałówki o 2 zł/kg. Z kolei w Małopolsce, w PW Laskopol Limanowa, o 1 zł/kg wzrosły ceny jałówek oraz krów.
Chiny ograniczą import wołowiny
Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego większe znaczenie dla rynku mogą mieć jednak wydarzenia na świecie.
– W ostatnich miesiącach nastroje na globalnym rynku wołowiny uległy osłabieniu po zapowiedzi ograniczenia przywozu przez Chiny. Ten największy globalny importer w 2026 roku ma za pomocą kontyngentów zmniejszyć przywóz mięsa, zwłaszcza z Brazylii i Australii – ocenia ekspert Banku Pekao S.A.
Jak dodaje, według prognoz Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych chiński import wołowiny w 2026 roku będzie o 13 proc. niższy niż przed rokiem.
– Należy się spodziewać, że ww. eksporterzy przekierują część mięsa na inne rynki, co zwiększy konkurencję na świecie, wywierając presję również na mięsa z Unii Europejskiej – podkreśla Rykaczewski.
Więcej krów może trafić do ubojni
Drugim czynnikiem, który może wpłynąć na ceny, jest sytuacja na rynku mleka.
– Kolejnym czynnikiem, który może osłabiać ceny w UE w kolejnych miesiącach jest wzrost podaży krów mlecznych do uboju. Z uwagi na pogarszającą się rentowność produkcji mleka i sytuację nadpodaży na tym rynku spodziewamy się, że część rolników zacznie ograniczać bazę produkcyjną, sprzedając zwierzęta do ubojni – wyjaśnia ekspert.
Większa podaż bydła mogłaby zwiększyć presję na obniżkę cen skupu.
Ekspert: mocnego spadku cen nie będzie
Jednocześnie Grzegorz Rykaczewski nie spodziewa się gwałtownego załamania rynku.
– Niemniej uważamy, że ceny bydła pozostaną na wysokim poziomie, ale możliwe będą korekty. Barierą dla mocniejszego osłabienia cen jest cały czas napięta sytuacja podażowa w UE – zaznacza.
Jak wyjaśnia, po pierwszych czterech miesiącach 2026 roku produkcja wołowiny w Unii Europejskiej nadal spada.
– Po 4 miesiącach 2026 roku łączna masa ubojów w UE była niższa o 2% w relacji rocznej. To oznacza prawie 40 tys. ton mniej mięsa. Spośród największych unijnych producentów wyraźne spadki odnotowano w Polsce, Irlandii oraz Francji – wskazuje ekspert.
Pogłowie bydła nadal maleje
Zdaniem Rykaczewskiego w dłuższej perspektywie trudno oczekiwać odbudowy produkcji wołowiny w Europie.
– W dodatku spadające pogłowie bydła w Unii uniemożliwia wyraźną poprawę sytuacji podażowej w najbliższej przyszłości. Mając przy tym na uwadze zaostrzenie polityki środowiskowej niektórych krajów członkowskich, nie widzimy potencjału do odwrócenia trendów w pogłowiu w dłuższym okresie – podsumowuje.
Kamila Szałaj
