Spadki cen produktów mleczarskich – co powoduje presję?
Marcin Hydzik – prezes zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka stoi na podobnym stanowisku stwierdzając, że przyszły rok będzie dla branży mleczarskiej w Polsce bardzo wymagający. Jego zdaniem z perspektywy globalnej widać, że wchodzimy w czas zawirowań politycznych, tracimy poczucie względnej stabilizacji i rozwoju w oparciu o wolny handel. Zamknięcie rynku chińskiego, konflikty międzynarodowe koncentrujące się blisko głównych szlaków handlowych i transportowych, sankcje, bariery handlowe spowodują dalszy wzrost niepewności, który nie służy biznesowi. Do tego dokłada się nadpodaż mleka na świecie przy jednocześnie zbyt słabym popycie, co powoduje presję na dalsze spadki cen produktów. Prognozy te nie są optymistyczne, gdyż wzrosty produkcji w Stanach Zjednoczonych, Australii i Argentynie mają z nadwyżką zrekompensować spadki w Nowej Zelandii oraz w Unii Europejskiej. Prezes zarządu ZPPM stwierdza, że cały czas jest obawa wystąpienia czynników w postaci chorób bydła, które mogą mieć wpływ na produkcję mleka.
Zagrożenia dla polskiego mleczarstwa
Jego zdaniem, istotne jest również to, że Unia Europejska traci przewagę konkurencyjną głównie przez rosnące koszty energii, pracy i nadmierne regulacje; w Polsce dodatkowo na ceny energii mocno wpływają podatki. Dla takiego producenta jak Polska, czyli mocno uzależnionego od rynku światowego, bo eksportujemy ok. 30% produkcji, spadki cen globalnych oznaczają obniżki cen w eksporcie, a to przekłada się na ceny skupu w kraju. Możliwa jest także interwencja na rynku produktów mleczarskich po uaktualnieniu poziomów cen interwencyjnych, ale takie postępowanie według prezesa ZPPM ma dwojaki efekt, ponieważ zdjęte z rynku nadwyżki kiedyś będą musiały na niego powrócić powodując kolejny efekt, który wcale nie musi być pozytywny dla branży.
W jego opinii nie dość, że mamy presję ze strony czynników zewnętrznych, na które nie mamy wpływu, to jeszcze sami w Polsce borykamy się z pomysłami, które zwiększają koszty produkcji, czego przykładem jest zupełnie niepotrzebny Fundusz Ochrony Rolnictwa z samego mleczarstwa wyciągający kilkadziesiąt milionów złotych, które mogłyby być przeznaczone na wypłaty rolników za mleko. Podkreśla jednak, że w każdym kryzysie jest jednocześnie szansa, którą jest między innymi przyspieszająca konsolidacja, zarówno wśród producentów, jak i przetwórców. Jego zdaniem, branża powinna kłaść większy nacisk na produkty o wyższej marży, co pomoże łagodzić spadki cen surowca. Podsumowując nie widzi jednak zagrożenia dla polskiego mleczarstwa jako takiego: „jesteśmy silną branżą i wierzę, że jesteśmy w stanie dostosować się do nowych warunków”.
Przyczyny osłabienia ceny skupu mleka
Agnieszka Maliszewska – prezes Polskiej Izby Mleka, a jednocześnie wiceprezydent COGECA (Generalna Konfederacja Spółdzielni Rolniczych Unii Europejskiej) uważa, że polski sektor mleczarski znajduje się dziś w poważnym kryzysie i zdaniem wielu ekspertów jest to jeden z poważniejszych kryzysów ostatnich lat. Ta sytuacja dotyczy nie tylko naszego kraju, ale całej unijnej produkcji i przetwórstwa mleka. Brak równowagi pomiędzy podażą a popytem, nieoczekiwanie duże nadwyżki w produkcji spowodowane tanimi paszami na unijnym rynku wzmocniły unijną produkcję mleka. To niestety zbiegło się z tym, że pojawiały się ograniczenia w eksporcie, w tym taryfy celne (USA, Chiny), procedury ochronne rynku importera (Chiny) i utrzymująca się na niezmienionym poziomie unijna konsumpcja. Duże ilości mleka na rynku i kłopoty ze zbytem nadwyżek bez wątpienia przyczyniły się do osłabienia ceny płaconej rolnikom za mleko w całej Unii Europejskiej. To z kolei spowodowało jeszcze większą produkcję, ponieważ skoro cena jest niska, to niektórzy rolnicy zaczęli nadrabiać utracone przychody ilością sprzedawanego mleka. Co do prognoz na rozpoczynający się rok stwierdza, że jeśli napięcia handlowe i ograniczenia taryfowe będą się utrzymywać przez okres dłuższy niż 6–9 miesięcy, to można spodziewać się następującego ciągu zdarzeń.
Po pierwsze, niższych cen produktów przeznaczonych na eksport. Co za tym następuje reorientacji szlaków eksportowych. Możliwy jest również wzrost krajowych zapasów mleka i półproduktów, co z kolei zwiększy już i tak występującą presję na przetwórców. Postępować też będzie wzmocnienie konsolidacji i optymalizacji sprzedaży oraz próby dywersyfikacji rynku. Z kolei sam powrót do stanu równowagi na rynku pod koniec roku nastąpi prawdopodobnie dopiero z końcem roku. Oczekiwany scenariusz nie jest scenariuszem nagłego kryzysu, lecz bardziej kontrolowaną recesją, w którym branża staje się bardziej skoncentrowana, bardziej kapitałochłonna i mniej dostępna dla mniejszych podmiotów.
Polska spółdzielczość mleczarska radzi sobie na rynku
Według Arkadiusza Pisarka – prezesa zarządu Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich obecna sytuacja na rynku mleka pozostaje wymagająca, ale jednocześnie pokazuje dużą odporność polskiego sektora mleczarskiego. Widzimy wyraźne oznaki stabilizacji, która jednak następuje na niskim poziomie. Na sytuację w 2026 roku jego zdaniem najbardziej wpływać będzie presja kosztowa. Szczególnie w obszarze energii, pracy i finansowania, co istotnie wpływa na wyniki spółdzielni i dochodowość producentów mleka.
Polska mleczarska spółdzielczość, oparta na współpracy i długofalowym myśleniu pomimo trudności udowadnia, że potrafi funkcjonować w trudnym otoczeniu rynkowym. Jego zdaniem, dużym problemem są rosnące wyzwania regulacyjne i środowiskowe. Zielona transformacja, o której tak dużo się mówi, powinna uwzględniać realia ekonomiczne gospodarstw i zakładów przetwórczych. Bez odpowiedniego wsparcia inwestycyjnego oraz stabilnych ram prawnych trudno będzie utrzymać tempo rozwoju i bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Dzięki współpracy całego sektora możliwe jest wykorzystanie obecnych wyzwań jako impulsu do dalszego rozwoju.
Artur Puławski
