fot. K. DrozdK. Drozd
StoryEditorMleko

Hakerzy podgrzali chłodnie do 50 stopni. Czy polskim mleczarniom grozi to samo?

31.10.2026., 17:00h
Artur PuławskiArtur Puławski

Krowy nie poczekają, aż informatyk uruchomi serwer. Trzeba je wydoić, mleko schłodzić, a potem odebrać i przerobić. Wystarczy jednak, że ktoś zablokuje komputery w mleczarni albo centrum dystrybucyjnym, by ten codzienny porządek się rozsypał. O tym, jak realne są takie zagrożenia, przypomniał październikowy atak na francuskie sklepy. Tym razem cyberprzestępcy sięgnęli i to dosłownie do lodówek.

Systemy sterowania chłodzeniem we francuskich sieciach handlowych zaatakowane

W nocy z 11 na 12 października 2026 r. zaatakowano systemy sterowania chłodzeniem we francuskich sieciach handlowych. Incydenty potwierdziły m.in. Intermarché, Netto, Carrefour, Coopérative U, Monoprix i E. Leclerc. W setkach francuskich supermarketów temperatura w chłodniach i magazynach wzrosła nawet do 50°C. Zdalna ingerencja w pracę urządzeń doprowadziła do wzrostu temperatury i konieczności wyrzucania świeżej oraz mrożonej żywności. Wymuszone cykle odmrażania utrzymywały niektóre urządzenia w wysokiej temperaturze nawet przez sześć godzin. Francuskie władze i krajowa agencja ds. cyberbezpieczeństwa ANSSI zidentyfikowały luki w zabezpieczeniach sterowników do zarządzania chłodzeniem. Atakujący uzyskali dostęp poprzez niezabezpieczone bramy sieciowe i zmienili zabezpieczenia temperaturowe. Firma Sekoia, zajmująca się analizą zagrożeń, zgłosiła próby ataku na podobne systemy w Hiszpanii, Portugalii, Polsce, Niemczech i Belgii. W raporcie wskazano, że dotknięte atakiem sieci chłodnicze opierają się na podłączonych do Internetu sterownikach zarządzania budynkami, które umożliwiają wykonawcom i zdalnym technikom monitorowanie cykli chłodzenia, regulację prędkości sprężarek i rejestrowanie temperatur.

Szkody w jednym hipermarkecie na 200 tys. euro

Szef Cooperative U, 13 października mówił o 80 dotkniętych placówkach spośród ok. 2000 należących do sieci. Jak relacjonował Reuters, szkody w pojedynczym dużym hipermarkecie mogły sięgać 200 tys. euro. Był to wstępny szacunek, a skalę całego ataku nadal ustalano. Pracownicy sklepów usunęli duże ilości pasteryzowanego mleka, śmietany, masła, jogurtu, serów i innych produktów chłodzonych, a także mięsa, owoców morza i mrożonek. Zgłoszono, że część sprzętu zapaliła się. Alejki chłodnicze zostały oczyszczone, a uszkodzone produkty zostały wyrzucone zamiast wrócić do sprzedaży.

Dla producenta mleka ta historia ma bardzo znajomy finał, czyli żywność, na którą pracowano w gospodarstwie, zakładzie i transporcie, kończy jako odpad. Cały wysiłek może przekreślić kilka godzin wyłączenia chłodzenia.

Mleczarstwo wrażliwe na przestoje

Mleczarstwo jest szczególnie wrażliwe na takie przestoje. Zboże można przez pewien czas przechować w silosie. Ze świeżym mlekiem pole manewru jest znacznie mniejsze. Surowiec napływa codziennie, zbiorniki mają określoną pojemność, a zakład układa odbiór i produkcję pod kolejne dostawy. Gdy jeden element przestaje działać, pozostałe szybko odczuwają skutki. Takie zakłócenia zdarzały się już w mleczarniach. W październiku 2021 roku amerykański Schreiber Foods, duży producent serów i innych wyrobów mlecznych, został dotknięty atakiem. Według informacji przekazanych Wisconsin Public Radio przez rzecznika firmy, zakłady i centra dystrybucyjne nie mogły pracować, co utrudniło przyjmowanie surowego mleka.

Inaczej wyglądał przypadek francuskiego Lactalis. W lutym 2021 roku koncern poinformował o próbie wtargnięcia do części swojej sieci informatycznej. Prewencyjnie ograniczył dostęp do publicznego Internetu i zaangażował zewnętrznych specjalistów. W swoim oświadczeniu podawał, że na tamtym etapie nie stwierdzono naruszenia danych, a działalność była kontynuowana normalnie.

Cyberincydent zakłócił pracę amerykańskiego dystrybutora żywności UNFI

Kłopoty jednak mogą zacząć się daleko od mleczarni. W czerwcu 2025 roku tak zwany cyberincydent zakłócił pracę amerykańskiego dystrybutora żywności UNFI. Firma wyłączyła część systemów i stopniowo przywracała obsługę zamówień oraz dostaw, korzystając również z rozwiązań ręcznych. W raporcie rocznym oszacowała utraconą z tego powodu sprzedaż na około 400 mln dolarów. Chodziło o niezrealizowane przychody, a nie o sam zysk ani żądany okup. To pokazuje, jak kosztowne może być zatrzymanie firmy, która łączy producentów ze sklepami.

W logistyce komputer pomaga ustalić, gdzie stoi paleta, do którego odbiorcy ma trafić i jaki samochód ją zabierze. Obsługuje zamówienia, dokumenty i informacje o partiach produktów. Bez dostępu do tych danych magazyn może być pełny, a sprawne ciężarówki czekać na placu. Przy nabiale każda zwłoka zabiera część czasu pozostałego do końca przydatności do spożycia. Towar dowieziony z opóźnieniem trudniej sprzedać, a dodatkowe kilometry, przeładunki i awaryjne magazynowanie podnoszą koszty. Warto pamiętać, że rachunek za atak obejmuje również koszty usuwania jego skutków. W wynikach wspomnianego UNFI za rok 2025 wykazano łącznie 26 mln dolarów kosztów związanych z cyberincydentem, obejmujących przede wszystkim straty w zapasach i pomoc zewnętrznych ekspertów. Firma odnotowała jednocześnie mniejszą sprzedaż i wyższe koszty działania.

W sprawie francuskich sklepów pojawił się też wątek wieku urządzeń. Producent systemów chłodniczych Danfoss przekazał AFP, że większość objętego incydentem sprzętu stanowiły starsze produkty, które nie otrzymywały już aktualizacji oprogramowania ani zabezpieczeń. Urządzenie mogło nadal wykonywać swoją codzienną pracę, choć jego zaplecze informatyczne było przestarzałe. Sprawne chłodzenie może zatem współistnieć z przestarzałym oprogramowaniem, które nie ochroni ani dystrybutora, ani zakładu mleczarskiego.

Artur Puławski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
31. październik 2026 17:29