Konflikt USA/Izrael destabilizuje rynki energii, gazu i inne
Z jednej strony ostatnie dane rynkowe z Europy, Oceanii i Ameryki Północnej pokazują odbudowę wycen w części głównych kategorii mleczarskich, poprawę koniunktury w proszkach odtłuszczonych i utrzymanie relatywnej siły segmentu tłuszczowego. Z drugiej strony trwa konflikt USA/Izrael – Iran, który destabilizuje rynki energii, gazu, LNG, ubezpieczeń frachtu i logistyki morskiej. To z kolei bezpośrednio przenosi się na koszty produkcji mleka, suszenia, chłodnictwa, transportu i eksportu.
Podaż mleka rośnie, ceny towarów też
W Unii Europejskiej najważniejszym bieżącym sygnałem jest jednoczesny wzrost podaży mleka surowego i poprawa cen części podstawowych towarów. Najnowsze dane Komisji Europejskiej pokazują, że w styczniu 2026 r. skup mleka w UE był wyższy o 4,5% rok do roku. Jednocześnie ceny unijne w ostatnich czterech tygodniach wzrosły dla masła do 434 euro za 100 kg, dla odtłuszczonego mleka w proszku do 253 euro za 100 kg i dla pełnego mleka w proszku do 344 euro za 100 kg, podczas gdy cheddar lekko się cofnął do 330 euro za 100 kg. To bardzo ważna kombinacja: rynek nie jest dziś zasilany przez skrajnie słabą podaż, lecz przez relatywnie dobry balans między dostępnością surowca a oczekiwaniami popytowymi i kosztowymi. Komisja odnotowała równocześnie wzrost kosztów pasz o 4,5% i kosztów energii aż o 27,7%.
Lokalne ceny wspierane przez rynek UE, ale dyscyplinowane przez import i kurs walutowy
Z punktu widzenia Polski, bardzo ważne są dane z raportu SPARKS Polska z 20 marca 2026 r., które dobrze wpisują się w szerszy europejski obraz, ale pokazują też lokalną specyfikę. W materiale SPARKS widać, że na rynku krajowym odtłuszczone mleko w proszku było wyceniane na około 11,2–11,7 zł/kg, pełne mleko w proszku na 16,0–16,5 zł/kg, masło w blokach na 18,0–18,8 zł/kg, gouda na 15,0–15,7 zł/kg, a serwatka w proszku na 6,0–6,8 zł/kg. Jednocześnie raport pokazuje, że w imporcie towar ten nadal pozostaje aktywnym punktem odniesienia cenowego, zwłaszcza dla proszków i sera. To sugeruje, że polski rynek funkcjonuje dziś w klasycznym układzie "lokalne ceny wspierane przez rynek UE, ale dyscyplinowane przez import i kurs walutowy". W praktyce oznacza to, że polskie zakłady nie mogą w pełni przerzucać wszystkich wzrostów kosztów na odbiorcę, jeśli w tle istnieje alternatywa importowa z Niemiec, Holandii czy innych części wspólnego rynku. W segmencie masła raport SPARKS pokazuje przy tym słabszy sygnał niż w proszkach i goudzie, co jest zgodne z tym, że rynek tłuszczowy jest obecnie bardziej podatny na gwałtowne zmiany globalnego sentymentu i kosztów transportu.
To, co szczególnie istotne dla polskich przetwórców, to relacja między wzrostem cen produktów trwałych a kosztami wytwarzania. W ostatnich dniach Europa weszła w fazę wyraźnego wzrostu kosztu energii, a to dla polskiego mleczarstwa ma znaczenie większe niż dla wielu innych branż spożywczych. Suszenie mleka i serwatki, produkcja proszków, chłodnictwo, przechowalnictwo, mycie instalacji, parowanie i logistyka chłodnicza są obszarami bardzo energochłonnymi. Jeżeli koszt energii w danych Komisji wzrósł o 27,7% w relacji do poprzednich czterech tygodni, to nawet przy poprawie notowań SMP i WMP nie musi to automatycznie oznaczać poprawy marż.
Jarosław Malczewski
