- Nawet niewielki napływ taniej żywności z zagranicy może mocno uderzyć w ceny skupu w Polsce – ostrzega Jan Krzysztof Ardanowski.Bartłomiej Czekała
StoryEditorArdanowski o zapasach zboża

Ardanowski: magazyny pełne zboża, a żniwa za pasem. „To może być katastrofa”

23.03.2026., 18:30h

Polski rynek zbóż stoi przed poważnym wyzwaniem przed nowymi żniwami. Jan Krzysztof Ardanowski ostrzega, że bez sprawnego eksportu i zdecydowanych działań państwa rosnące zapasy mogą doprowadzić do załamania cen, pozostawiając wielu rolników z niesprzedanym ziarnem i pogarszającą się sytuacją finansową gospodarstw.

Podczas czwartkowego spotkania z rolnikami w wielkopolskiej Wrześni były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski komentował aktualną sytuację w polskim rolnictwie. Zwrócił uwagę m. in. na problemy ze sprzedażą polskich zbóż w kraju i na eksport oraz to, że rolnicy mają nadal pełne magazyny ziarna. 

Ardanowski: "Z kraju trzeba wywieźć ogromne ilości zboża"

Były minister rolnictwa zwrócił uwagę, że przed Polską stoi bardzo poważny problem: z kraju trzeba wywieźć ogromne ilości zboża, a możliwości logistyczne są niewystarczające.

Jego zdaniem wielu rolników może wejść w nowe żniwa z pełnymi silosami i magazynami. To oznacza nie tylko presję cenową, ale też bardzo praktyczny problem – brak miejsca na kolejny zbiór.

- Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża. Nie ma takich możliwości przeładunkowych. Wielu rolników wejdzie w nowe żniwa z zapasami w silosach - ostrzega Ardanowski.

Import z zewnątrz uderzy w towarowe gospodarstwa rolne

Ardanowski przypomniał, że dodatkowy napływ zboża z Ukrainy nie był zjawiskiem neutralnym. W jego ocenie nawet stosunkowo niewielki import w relacji do całej polskiej produkcji może bardzo silnie rozregulować rynek.

Według niego to właśnie ten mechanizm sprawił, że ceny zbóż runęły dużo mocniej, niż wynikałoby to z samej skali importu. To pokazuje, że rynek zbożowy jest wyjątkowo wrażliwy na nadwyżki.

- Największym zagrożeniem jest dziś napływ żywności z zewnątrz. Uderzy on przede wszystkim w gospodarstwa towarowe – te, które inwestowały, zadłużały się, kupowały ziemię, budynki, maszyny, stado podstawowe. To one żyją z rynku. Małe gospodarstwa od dawna często utrzymują się z różnych źródeł dochodu: ktoś pracuje poza gospodarstwem, ktoś ma emeryturę, ktoś robi coś dodatkowo. Takie gospodarstwa mniej odczują import z zewnątrz. Ale gospodarstwa żyjące ze sprzedaży zboża, rzepaku, mleka, bydła, świń czy drobiu zostaną uderzone najmocniej. Nawet niewielki import powoduje gwałtowny spadek cen. Przykład? Zboże z Ukrainy. Kilka milionów ton dodatkowego zboża w relacji do polskiej produkcji to było około 10 proc. rynku. A ceny spadły nie o 10 proc., tylko o 40–60 proc. I tak właśnie działa rynek rolny - podkreśla były szef MRiRW.

Ardanowski: "800 zł/t pszenicy to nie jest bezpieczeństwo ekonomiczne"

Były minister zauważa, że nawet jeśli rolnikowi uda się dziś sprzedać pszenicę po 800 zł/t, trudno mówić o prawdziwej satysfakcji. Przy obecnych kosztach produkcji, paliwa, nawozów i inwestycji taka cena nie oznacza bezpieczeństwa ekonomicznego.

W jego ocenie rynek nie daje dziś gospodarstwom stabilności. Nie ma perspektywy wyraźnego odbicia cen, a utrzymywanie zapasów tylko zwiększa ryzyko.

Rolnicy pozostaną zdani na pośredników?

Ardanowski uważa, że państwo nie może ograniczać się do obserwowania rynku. Potrzebne są konkretne działania:

  • organizacja eksportu,
  • rozwój infrastruktury przeładunkowej,
  • aktywna rola instytucji państwowych,
  • rozwiązania interwencyjne w sytuacjach nadzwyczajnych.

Bez tego rolnicy pozostaną zdani na pośredników i globalne firmy handlowe, które nie kierują się interesem polskiego gospodarstwa.

- Koniecznym działaniem jest polski państwowy port zbożowy. Podkreślam: państwowy. Nie chodzi o kłódkę na bramie, tylko o realne narzędzie handlu. Obecnie światowym handlem zbożem rządzi kilka wielkich firm. Jeśli one nie chcą eksportować z Polski, to eksport staje. I właśnie to dziś obserwujemy - ocenia były minister rolnictwa.

Co grozi rolnikom, jeśli eksport zbóż nie ruszy?

Jeśli eksport nie ruszy, a rynek nie zostanie częściowo odciążony, sytuacja może zrobić się dramatyczna. Rolnicy będą mieli:

  • zapasy starego ziarna,
  • nowe zbiory na horyzoncie,
  • ograniczoną płynność finansową,
  • brak miejsca magazynowego,
  • słabą pozycję negocjacyjną.

Jan Krzysztof Ardanowski mówi o realnym zagrożeniu katastrofą ekonomiczną w części gospodarstw.

- Dlatego jednym z podstawowych zadań państwa powinna być stabilizacja rynku rolnego. Nie chodzi o to, żeby ceny były zawsze wysokie, ale żeby nie było skrajnych wahań. Do tego potrzebne jest realne uczestnictwo państwa w wybranych rynkach – zwłaszcza na rynku zbóż oraz owoców i warzyw - podsumowuje polityk.

Bartłomiej Czekała

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. marzec 2026 18:32