”Rośliny się ugotowały, a komunikat mówi, że suszy nie ma”Nadesłane Do Redakcji
StoryEditorsusza i ekstremalne temperatury

Kukurydza bez kolb, buraki usychają. Rolnicy zgłaszają 100 proc. strat

06.08.2026., 17:00h

Kukurydza bez kolb, soja usychająca na polach, buraki cukrowe tracące liście i rośliny, które po prostu „ugotowały się” od temperatur sięgających 40 stopni. Rolnicy z Opolszczyzny i Dolnego Śląska alarmują, że tegoroczne warunki pogodowe niszczą uprawy, a system monitoringu suszy nie pokazuje skali problemu. Ich zdaniem sama analiza bilansu wodnego już nie wystarcza – do oceny strat trzeba włączyć ekstremalne temperatury.

Pole pokazuje dramat, komunikat IUNG mówi coś innego

Rolnicy coraz częściej wskazują na ogromną różnicę między tym, co widzą na swoich polach, a tym, co wynika z oficjalnych komunikatów IUNG dotyczących suszy rolniczej.

W wielu miejscach kukurydza, soja, buraki cukrowe, słonecznik i warzywa cierpią nie tylko z powodu braku opadów, ale również z powodu długotrwałych fal upałów.

Nie może być takiej sytuacji, że roślina jest spalona, nie ma kolb, a system pokazuje, że suszy nie ma. Coś tutaj po prostu nie gra – mówią zgodnie rolnicy.

Ich zdaniem problem polega na tym, że obecny system skupia się przede wszystkim na bilansie wodnym, a nie zawsze uwzględnia skutki ekstremalnych temperatur.

Poniżej zdjęcia z pól w woj. opolskim

„To nie jest już tylko susza. To są ekstremalne temperatury niszczące rośliny”

Adrian Wawrzyniak z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” podkreśla, że obecna sytuacja wymaga pilnej zmiany spojrzenia na suszę.

My cały czas mamy problem z definicją suszy, która dotyczy głównie bilansu wodnego. Jeżeli nie pada, oznaczamy, że jest susza. Ale co w sytuacji, kiedy przez tydzień mamy temperatury po 35–40 stopni, temperatura przy gruncie dochodzi do 50–60 stopni, a rośliny po prostu się palą? – pyta.

Jak dodaje, roślina może zostać zniszczona nawet wtedy, gdy później pojawi się opad.

– Jeżeli mamy tydzień z upałami po 35 stopni i widzimy, że rośliny się ugotowały, to nie można mówić, że to nie jest związane z suszą. To jest pierwszy symptom suszy. Rośliny przez ten okres zostały zniszczone, a późniejszy opad już tego nie cofnie – zaznacza.

Według niego obecny system może nie wychwytuje najważniejszego problemu.

Spadnie za tydzień 10 litrów deszczu, miernik jungowski to wychwyci i okaże się, że sytuacja się poprawiła. Ale co z tego, skoro przez ten tydzień rośliny spaliły się na słońcu i uschły? – mówi.

Poniżej zdjęcia z pól w woj. dolnośląskim

Rolnicy chcą przebudowy systemu, nie kolejnej rubryki

W ostatnim czasie pojawiły się głosy, aby wprowadzić osobną kategorię zagrożenia – „ekstremalne temperatury”.

Rolnicy podkreślają jednak, że samo dodanie kolejnej kategorii nie rozwiąże problemu.

– To nie może być kolejna osobna kategoria obok wszystkiego. Trzeba przebudować cały system monitoringu suszy. Jeżeli będziemy tylko dopisywać kolejne zjawiska, to kto będzie określał, kiedy to wystąpiło i kto będzie za to odpowiadał? – wyjaśnia Adrian Wawrzyniak.

Jego zdaniem ekstremalne temperatury powinny być elementem kompleksowej oceny strat.

– Jeżeli roślina przez kilka dni stoi w temperaturach, których nie wytrzymuje, to trzeba brać pod uwagę efekt końcowy, czyli stratę plonu – dodaje.

„Żadna roślina nie wytrzyma 40 stopni bez wody”

Łukasz Smolarczyk, rolnik z powiatu namysłowskiego i wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu, zwraca uwagę na fizjologię roślin.

– Jeżeli spojrzymy na fizjologię roślin, żadna roślina nie wytrzyma 38 czy 40 stopni. Nawet rośliny typu C4, takie jak kukurydza czy słonecznik, które są przystosowane do wysokich temperatur, potrzebują wody – tłumaczy.

Jak podkreśla, problem polega na połączeniu dwóch czynników.

– One mają ogromny potencjał, ale potrzebują wody w swojej „chłodnicy”. Jeżeli tej wody nie ma, a dodatkowo przychodzi temperatura 40 stopni, to roślina nie jest w stanie tego wytrzymać – mówi.

Podobny problem obserwują już rolnicy w innych krajach Europy.

– Mamy ten sam problem, który dotyczy Rumunii, Bułgarii czy Węgier. Tam rolnicy przestali siać kukurydzę i soję, bo fizjologia roślin nie pozwala już na normalną produkcję w takich warunkach – wskazuje.

Poniżej zdjęcia z pól w woj. opolskim

Kukurydza bez kolb. „Straty praktycznie 100%”

Najbardziej dramatyczne sygnały dotyczą kukurydzy i buraków cukrowych, dochodzi też soja i słonecznik.

Łukasz Smolarczyk nagrał film z pola w powiecie namysłowskim, ponieważ – jak mówi – sytuacja stała się absurdalna.

– Z reguły nie nagrywam filmików, nie jestem osobą aktywną w mediach społecznościowych, ale tym razem poziom absurdu i braku kompetencji instytucji państwowych wziął górę – relacjonuje.

CZYTAJ DALEJ POD WIDEO:

Pokazując plantację kukurydzy, wskazuje na brak kolb.

– Uprawa kukurydzy, powiat namysłowski. Straty praktycznie stuprocentowe. Jestem na gruncie IVb. Kukurydza prawie wcale nie ma kolb – relacjonuje.

Jak dodaje, jeszcze niedawno z tego pola uzyskiwano bardzo wysokie wyniki.

– To jest pole, na którym często osiągano 12–13 ton kukurydzy mokrej. W tym roku rolnicy nie zbiorą tutaj praktycznie nic. A IUNG pokazuje, że strat nie ma w ogóle – mówi.

Jego zdaniem różnica między rzeczywistością a komunikatami jest nie do zaakceptowania.

– Ja rozumiem pomylić się o tonę, czy dwie w szacowaniu. Ale jeżeli strata jest stuprocentowa, a instytucje państwowe mówią, że tej straty nie ma, to czegoś tutaj nie rozumiem. Za co my jako podatnicy płacimy tym instytucjom? – pyta.

CZYTAJ DALEJ POD WIDEO:

Opolskie pola wysychają. „Nie ma uprawy, która wygląda dobrze”

Wyjątkowo trudna sytuacja dotyczy Opolszczyzny. I to niemal całej. Rolnicy wskazują na powiaty: namysłowski, opolski, oleski, kluczborski, brzeski, nyski, krapkowicki, strzelecki, kędzierzyńsko-kozielski.

Łukasz Smolarczyk podkreśla, że problem nie dotyczy jednej uprawy.

Nie ma nic lepiej. Kukurydza, soja, buraki cukrowe – wszystko dostaje. Słonecznik jeszcze jakoś się broni, ale też nie jest tak, że nic mu się nie dzieje – opowiada.

Rośliny jare szczególnie mocno odczuwają tegoroczne warunki.

– To nie jest tylko kwestia tego, że nie pada. Mamy wysokie temperatury, które dodatkowo zabierają wodę z rośliny. Ona nie jest w stanie funkcjonować w takich warunkach – tłumaczy.

Rolnik wskazuje, że w wielu miejscach sytuacja jest dramatyczna.

Część plantacji kukurydzy to jest plon zero. Strata 100 proc. To są takie zjawiska, których wcześniej na taką skalę nie widzieliśmy – alarmuje.

A buraki? Rolnik z woj. opolskiego pokazuje buraki, a w zasadzie to, co z nich zostało. Niemal dwa miesiące bez deszczu.

CZYTAJ DALEJ POD WIDEO:

„W jednym miejscu 30 litrów, kilka kilometrów dalej pół litra”

Rolnicy zwracają uwagę, że obecna susza jest bardzo nierównomierna. Nawet w obrębie jednego regionu sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.

Adrian Wawrzyniak wskazuje, że opady często występują w bardzo wąskich pasach.

– Ktoś pokazuje film, że spadło u niego 30 litrów, a my pokazujemy, że mieliśmy pół litra. I oba filmy są prawdziwe. Taka jest teraz sytuacja – mówi.

Jak dodaje, na Dolnym Śląsku są miejsca, gdzie niewielki obszar dzieli pola z zupełnie różnymi warunkami.

– Od Wrocławia w stronę północnych powiatów mamy taki przesmyk. Są miejsca, gdzie popadało, ale kawałek dalej już nie. To potrafi być różnica kilku kilometrów – tłumaczy.

Według niego nie można oceniać sytuacji rolników wyłącznie na podstawie ogólnych map.

Nie można patrzeć tylko na jedną wartość i powiedzieć: gdzieś padało, więc problemu nie ma. Rolnik patrzy na swoje pole. Tam ma swoją uprawę i swoją stratę – podkreśla.

Poniżej zdjęcia z pól w woj. opolskim

„Deszcz po tygodniu upałów nie cofnie strat”

Rolnicy zwracają uwagę, że krótkotrwały opad po okresie ekstremalnych temperatur nie oznacza automatycznie poprawy sytuacji.

– Jeżeli roślina przez kilka dni jest wystawiona na temperatury po 35–40 stopni i nie ma wody, to dochodzi do nieodwracalnych zmian. Późniejszy deszcz może poprawić wilgotność gleby, ale nie odbuduje już utraconego potencjału plonu – wskazują.

Ich zdaniem właśnie tego elementu brakuje w obecnym systemie oceny. System może odnotować poprawę bilansu wodnego, ale nie pokazuje rzeczywistego uszkodzenia roślin.

Komisje muszą móc szacować szkody po ekstremalnych temperaturach

Łukasz Smolarczyk podkreśla, że obecnie najważniejsze jest umożliwienie komisjom wyjścia w teren i ocenienia rzeczywistych strat.

– Osobną rzeczą jest to, że IUNG nie pokazuje suszy. To jest skandal. Ale drugą sprawą jest to, żeby komisje dostały możliwość szacowania strat, jeżeli występują ekstremalne temperatury – mówi.

Jak dodaje, rolnicy nie mogą czekać, aż uprawy całkowicie się zniszczą.

– Dzisiaj rolnicy chcą to, co zostało z kukurydzy, kosić na silos, bo zaraz będzie całkowicie suche i nie będzie się nadawało nawet do zakiszenia. Ale nikt tego wcześniej nie widział i nikt tego nie oszacował – zaznacza.

Jego zdaniem pierwszym krokiem powinno być umożliwienie dokumentowania strat.

Czy za tym pójdzie pomoc, czy nie, to jest osobny temat. Najpierw ktoś musi zobaczyć, co faktycznie dzieje się na polu – mówi.

Problem nie tylko z suszą. „25 proc. jednego zjawiska i 25 proc. drugiego nie daje 50 proc. straty”

Rolnicy zwracają uwagę również na sposób szacowania szkód.

Łukasz Smolarczyk wskazuje, że obecny system nie zawsze oddaje rzeczywistą sytuację gospodarstwa.

– Problem jest też taki, że oni robią każdy protokół dla każdego zjawiska osobno. Masz 25 proc. przymrozków i 25 proc. suszy, a w gospodarstwie nie masz w sumie 50 proc. straty. To jest kuriozum – mówi.

Jego zdaniem ocena powinna obejmować wszystkie czynniki wpływające na końcowy wynik produkcji.

Rolnik nie ma osobno pola od suszy i osobno pola od temperatury. On ma jedną uprawę, która została zniszczona przez kilka nakładających się czynników – podkreśla.

NSZZ RI „Solidarność” zawnioskowało o kontrolę systemu suszy

Rozbieżności między komunikatami a sytuacją na polach stały się powodem skierowania przez NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” wniosku do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę systemu monitoringu suszy IUNG.

Adrian Wawrzyniak wyjaśnia, że organizacja od dawna otrzymuje sygnały od rolników.

– Nasze pismo zostało przygotowane dlatego, że od wielu lat mamy problemy z określaniem suszy na terenie Polski. Rolnicy wielokrotnie wskazują, że IUNG w swoich raportach tej suszy nie ogłasza albo błędnie ogłasza ją na danym terenie – mówi.

Jak zaznacza, kontrola miałaby objąć cały mechanizm.

Chodzi o sprawdzenie prawidłowości ogłaszania suszy, pomiarów i całego systemu, który obejmuje terytorium Polski – tłumaczy.

Więcej o tym w artykule: System monitoringu suszy do kontroli? Rolnicy składają wniosek do NIK

„Na mapie zielono, a w rzeczywistości rośliny giną”

Rolnicy podają przykłady miejsc, gdzie według oficjalnych danych sytuacja wygląda dobrze, ale gospodarze widzą coś zupełnie innego.

Pokazuje się, że jesteśmy oazą, wszystko na zielono. A ja za chwilę jadę na pole i mogę nagrać kukurydzę, której praktycznie nie ma – mówi Smolarczyk.

Jak dodaje, właśnie takie sytuacje powodują największą frustrację.

Rolnik nie patrzy na kolor mapy. Rolnik patrzy na roślinę. A jeżeli roślina jest zniszczona, to trudno mu wytłumaczyć, że według systemu wszystko jest dobrze – podkreśla.

„Nie wiadomo już, co siać”

Zdaniem rolników największym problemem jest dziś brak pewności co do przyszłości.

– Rolnictwo jest proste. Nie wolno z dnia na dzień zrzucać fundamentów. A dzisiaj rolnik nie wie, w co iść – mówi Adrian Wawrzyniak.

Jak dodaje, coraz więcej upraw staje się ryzykownych.

Kukurydza cierpi, soja cierpi, buraki wysychają, rzepak ma problemy. Pogoda robi swoje, a koszty cały czas rosną – podkreśla.

Rolnicy wskazują, że zmiany klimatyczne wymuszają nowe podejście.

Nie można udawać, że problemu nie ma. Jeżeli takie temperatury będą się powtarzać, trzeba będzie zmienić sposób oceny ryzyka w rolnictwie – mówią zgodnie rolnicy.

„Trzeba pokazać prawdę z pól”

Rolnicy zapowiadają dalsze dokumentowanie sytuacji.

Trzeba pokazać te zdjęcia i filmy. Ludzie muszą zobaczyć, jak wyglądają pola, kiedy system mówi jedno, a rzeczywistość pokazuje drugie – mówi Łukasz Smolarczyk.

Na naszym profilu Tygodnika Poradnika Rolniczego na Facebooku publikujemy pozostałe zdjęcia i filmy z pól w województwach opolskim i dolnośląskim, nadesłane przez rolników, które pokazują rzeczywistą skalę strat spowodowanych suszą i ekstremalnymi temperaturami.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
06. sierpień 2026 17:35