To podstawa dobrych decyzji, bo jeśli zrozumiemy roślinę, to zdecydowanie łatwiej będziemy podejmować strategiczne decyzje w kontekście dawek azotu, doboru nawozów, terminu i sposobu aplikacji. No i zakładamy oczywiście, że mimo lokalnie siarczystych mrozów, rzepaki ten test przetrwają, a co najwyżej stracą nieco biomasę zbudowaną jesienią.
Fizjologia plonowania rzepaku
W swoim wzroście i rozwoju rośliny rzepaku muszą mieć dostępne i przyswajalne składniki pokarmowe na czas, bo mają określone zadania do spełnienia. A mówiąc na czas, nie można mieć na myśli terminu aplikacji, ale czas, kiedy roślina pobiera pokarm. Tylko wtedy w dożywionych roślinach procesy tworzenia plonu będą dominowały nad procesami redukcji plonu. Oczywiście zawsze pewna redukcja składowych struktury plonowania będzie występowała, bo to jest naturalny aspekt rozwoju rośliny.
Z punktu widzenia żywienia rzepaku azotem bardzo istotne jest, żeby na wiosnę jak największą pulę tego składnika wprowadzić do rośliny do początku kwitnienia. Z badań wynika, że do tej fazy rzepak zaspokaja nawet 80% i więcej całkowitych potrzeb azotu. Dynamika pobierania potasu wspomagającego efektywność azotu jest jeszcze szybsza.
Dlaczego koncentracja azotu w rzepaku jest kluczowa do okresu kwitnienia?
Po ruszeniu wiosennej wegetacji to bardzo krótki okres i dla dobrego startu roślin i budowania biomasy do kwitnienia kluczowa jest jak największa koncentracja azotu w początkowym wiosennym okresie wzrostu. Zależnie od sezonu czasami ten okres trwa zaledwie 6 tygodni, a czasami 9 tygodni. Dlatego, co do zasady, azot ze startowej dawki powinien być przemieszczony i dostępny dla roślin po wznowieniu wegetacji, a tzw. druga dawka azotu musi być aplikowana co najmniej 4 tygodnie przed początkiem kwitnienia.
Przy nawożeniu spóźnionym i dobrych warunkach wilgotnościowych rzepak od fazy kwitnienia zamiast skupiać się na wycofywaniu asymilatów oraz składników pokarmowych z liści i ich redystrybucji do łuszczyn i nasion, będzie nadal rozwijał aparat asymilacyjny i kolejne liście. Spóźniony azot dostępny w fazie kwitnienia przedłuża wegetację, sprzyja rozwojowi chorób i utrudnia zbiór.
Strategia nawożenia rzepaku, a uwarunkowania prawne
W strategii nawożenia rzepaku wiosną trzeba ustalić potrzebną dawkę azotu, dobrać odpowiedni nawóz, ustalić termin nawożenia i sposób aplikacji. W dwa obszary – dawkę azotu i termin stosowania – ingeruje m.in. rozporządzenie dotyczące stosowania nawozów azotowych. Bardziej dotkliwie na potencjał plonowania, choć może nie tej wiosny, odbija się termin aplikacji, bo przy starcie wegetacji w lutym azot możemy zgodnie z prawem stosować ze znacznym opóźnieniem.
– Jestem zwolennikiem starej szkoły i uważam, że azot powinien czekać na wznowienie wegetacji, gotowy do pobrania przez rośliny. Nawóz azotowy powinien być na ten czas rozpuszczony i w znacznej części przemieszczony, a do tego wymagany jest czas i opady po przeprowadzonym nawożeniu – podkreślał dr hab. prof. UPP Witold Szczepaniak.
Jak duża powinna być dawka startowa azotu w uprawie rzepaku?
Teoretycznie do wyliczenia startowej dawki jest konkretny wzór. Jeżeli jesteśmy pewni oczekiwanego plonu wystarczy go pomnożyć przez jednostkowe pobranie azotu.
A ten wzór jest następujący:
- DN = P x Pj – Nmin
- DN – dawka nawozowa azotu w kg N/ha
- P – zakładany plon nasion w t/ha
- Pj – jednostkowe pobranie azotu w kg N/1 t nasion + odpowiedni plon słomy
- Nmin – zawartość azotu mineralnego w glebie w kg N/ha
I najczęściej nie wiemy, bo nie badamy ile jest azotu N-mineralnego w glebie (przyjmujemy wartości z rozporządzenia dla kategorii gleb) oraz często nie wiemy ile możemy zdjąć z wiosennej dawki na podstawie oceny azotu w biomasie wytworzonej jesienią. Ostatecznie nie jest to takie proste.
Zakładając plon 4,5 t/ha, jednostkowe pobranie 60 kg N na tonę nasion i zawartość Nmin 60 kg N/ha. Da to nam wartość DN = (4,5 x 60) – 60 = 210 kg N/ha.
To dużo, a azotu Nmin może być równie dobrze 100 kg. Dzięki potasowi, siarce i mikroelementom efektywność azotu i jego jednostkowe pobranie może być niższe. Należy też przyjąć jesienną akumulację azotu w biomasie (to może być 60 kg, ale i 160), z której połowa może być wykorzystana wiosną (30 kg lub więcej). Jeżeli przy plonie 4,5 t/ha przyjmiemy mniejsze jednostkowe pobranie azotu (55 kg N/tonę nasion), większe zapasy azotu Nmin (80 kg N/ha) i zdejmiemy 40 kg N/ha z jesiennej akumulacji to otrzymamy DN = ok. 130 kg N/ha.
W tych rozważaniach istotna jest nie tylko biomasa liści, ale moc systemu korzeniowego. To korzenie ciągną z gleby wodę i składniki pokarmowe. Chociaż najwięcej dzieje się w warstwie ornej i tam jest najwięcej składników pokarmowych to w przypadku decydującej wody zasięg korzeni w głąb robi różnicę. Dr hab. prof. UPP Witold Szczepaniak podał przykład z doświadczenia w Wielkopolsce, gdzie dokładnie w tej samej lokalizacji rzepaki w 2023 r. wykształciły jesienią korzenie sięgające 1,4 m, w 2024 r. na 1,8 m, a jesienią 2025 r. zaledwie na 0,6 m. Ten jak najdłuższy korzeń rzepaku jest ważny przez całą wegetację, a najważniejszy jest w czasie kwitnienia, kiedy najczęściej postępuje w Polsce deficyt wody i często susza. W górnych warstwach brakuje wody i transportu składników i te głębokie korzenie ratują wtedy plon, jeśli jest woda głębiej.
Startowa dawka azotu w wariancie po moczniku jesienią
To nie mniej ważne niż wyliczona dawka azotu, a ponadto rolnicy od kilku sezonów za namową dr. hab. prof. UPP Witolda Szczepaniaka zmienili strategię nawożenia rzepaku azotem. Już wielu, zwłaszcza w Wielkopolsce, w ostatnim możliwym terminie jesiennym stosuje azot w formie mocznika z inhibitorem. Co do ilości jest to mniej więcej połowa dawki azotu przewidziana na wiosnę.
Czy tę jesienną porcję należy traktować jak wczesną dawkę startową wiosną? Nie. Biorąc pod uwagę formy azotu w moczniku, czas hydrolizy i tempo przemian, azot mocznikowy z jesieni (aplikacja możliwa do ostatniego dnia listopada) pełni rolę drugiej dawki wiosennej. Pierwszą startową dawkę azotu w tym wariancie należy zastosować jak najwcześniej w formie szybkiej saletry amonowej, w całości wyliczonej dawki na wiosnę.
Startowa dawka azotu bez jesiennego mocznika
W sytuacji, jeśli nie zabezpieczono jesienią azotu, na wiosnę w pierwszej startowej dawce stosujemy dwie trzecie azotu (czasami całość, jeśli wiosna spóźnia się albo wyliczona dawka nie jest zbyt wysoka), a drugą dawkę (1/3 azotu) najpóźniej cztery tygodnie przed kwitnieniem, ale im wcześniej, tym lepiej. Jeżeli aplikacja azotu startowego będzie możliwa dopiero w marcu, to ta druga porcja powinna być aplikowana w kilka dni po dawce startowej.
Każdy przegłodzony rzepak i który poniósł straty mrozowe, jak najszybciej na starcie potrzebuje azotanów (formy saletrzanej), bo ta forma regeneruje rośliny po zimie, wpływa na gospodarkę hormonalną. W rzepaku, który na wiosnę byłby w idealnej kondycji, można rozważyć zastosowanie azotu w formie mocznika, ale jak najwcześniej w terminie dawki startowej i bez podziału dawki wiosennej. Warunkiem skuteczności takiej strategii nawożenia jest w miarę ciepła wiosna od ruszenia wegetacji. Mocznik ulega hydrolizie i przemianom do form przyswajalnych. Inhibitor te procesy spowalnia, a przyśpiesza je temperatura. Oczywiście przy stosowaniu mocznika nie mamy co liczyć na regenerujące jony saletrzane. Pojawią się, ale musi minąć nawet 6 tygodni od aplikacji mocznika.
Nawożenie rzepaku mocznikiem późną jesienią - strategia
Interesująca jest strategia nawożenia rzepaku, w której późną jesienią, najlepiej 30 listopada (w ramach tzw. odstępstwa w każdym sezonie można ten termin uzasadnić), stosowany jest mocznik z inhibitorem zabezpieczający azot na wiosnę. Oczywiście każdy sezon jest inny i efektywność takiego nawożenia może być inna, ale dr hab. prof. UPP Witold Szczepaniak przytoczył wyniki doświadczenia z jednego roku, gdzie najbardziej plonotwórczą strategią okazała się ta z zastosowaniem całej dawki azotu (150 kg N/ha) przewidzianej na wiosnę w moczniku z inhibitorem zastosowanym jesienią 30 listopada 2024 r. W innych wariantach azot dzielono – część w moczniku 20 października lub 30 listopada i drugą część wiosną w dawce startowej w formie saletry amonowej.
Warto to przetestować w kolejnym sezonie, biorąc jednak pod uwagę, że nie zawsze najlepsza będzie cała dawka wiosenna zastosowana jesienią w formie mocznika. Jednak rozsądniej jest ten azot podzielić.
Marek Kalinowski
