Nie tylko próg szkodliwości. Co decyduje o opłacalności oprysku?Marek Kalinowski
StoryEditorOwoce i warzywa

Nie tylko próg szkodliwości. Co decyduje o opłacalności oprysku?

27.01.2026., 08:00h

O opłacalności wykonania zabiegu chemicznego zwalczania szkodników (także chorób i chwastów) decyduje nie tylko skuteczność działania insektycydu oraz właściwie ustalony termin zabiegu, ale również prawidłowo określona liczebność progowa szkodników na plantacji.

Progi ekonomicznej szkodliwości, które znajdziemy w różnych publikach IOR – PIB są wartościami orientacyjnymi i zależą od warunków klimatycznych, agrotechnicznych, nawożenia, ochrony roślin uprawianej odmiany oraz wielu innych czynników.

Próg szkodliwości, a próg opłacalności wykonania zabiegu

Czym właściwie jest próg ekonomicznej szkodliwości? Warto to wyjaśnić, bo w publikacjach często to pojęcie się upraszcza, używa różnych definicji i terminów. Wg terminologii ujednoliconej i przyjętej w IOR – PIB próg ekonomicznej szkodliwości to takie nasilenie występowania agrofaga, po przekroczeniu którego następuje istotna zniżka plonu. Natomiast tzw. próg opłacalności to najniższe nasilenie agrofaga, przy którym opłaca się go zwalczać. Używa się jeszcze jednego pojęcia: progu zwalczania określającego liczebność agrofaga, po przekroczeniu której przeprowadzenie zabiegu jest uzasadnione ekonomicznie w konkretnych warunkach gospodarstwa.

Jak byśmy nie definiowali liczebności szkodników, ich zwalczanie ma sens wtedy, kiedy koszt zabiegu ochrony z uwzględnioną skutecznością będzie niższy od wartości uratowanego plonu. A o tym decyduje wiele czynników. To realna cena uratowanego ziarna, koszt środka, robocizny, paliwa amortyzacji. Trzeba brać pod uwagę i to, że bez zwalczania szkodnika powodowane przez niego uszkodzenia otwierają drogę dla porażenia łanu chorobami itd. Tak czy inaczej, w przypadku wielu szkodników roślin orientacyjne progi ekonomicznej szkodliwości są ustalone. Co do zasady wskazują one taką liczebność progową szkodników w konkretnych fazach rozwoju roślin, która powoduje ok. 5% straty plonu.

Progi szkodliwości są sztywne i naukowcy zalecają, aby w integrowanej ochronie roślin traktować je jako sugestię. Bardzo ważny jest w tym wszystkim monitoring upraw i znajomość biologii rozwoju szkodników. Wiele z nich można ograniczać metodami hodowlanymi i biologicznymi, a środki chemiczne stosować w pasach brzegowych.

Warto bliżej poznawać szkodniki i obserwować ich naloty

Zawsze w „Tygodniku Poradniku Rolniczym” staramy się, o ile to możliwe, sygnalizować z wyprzedzeniem prawdopodobne zagrożenia w uprawach. Przed wybudzeniem się i nalotami pierwszych szkodników na uprawy przypominamy biologię ich rozwoju i najlepsze metody monitoringu. Już wkrótce przypomnimy najważniejsze informacje o chowaczach w rzepaku. Czy ta mroźna na tle ostatnich lat zima zaszkodziła tym szkodnikom? Czy presja będzie mniejsza?

Niestety nie. Przewidywanie takich zagrożeń na podstawie warunków zimowych jest trudne. Większą korelację możliwej presji ma analiza populacji konkretnego szkodnika z ostatniego sezonu. Za miesiąc, pod koniec lutego, warto rozpocząć monitoring szkodników w rzepaku. Jeżeli tylko temperatura powietrza w słoneczny dzień wzrośnie do 10°C, w żółtych naczyniach mogą odłowić się pierwsze chrząszcze chowacza czterozębnego i chowacza brukwiaczka. Pierwsze odłowione chrząszcze to sygnał, ale jeszcze nie zielone światło do wykonania zabiegu. Zabieg insektycydowy należy wykonać, gdy w ciągu kolejnych 3 dni średnia liczba odłowionych chrząszczy w jednym naczyniu żółtym wyniesie 20 sztuk.

image
FOTO:

To jeden przykład postępowania, gdzie obok pojawienia się szkodnika liczy się skala jego nalotów. Zabieg możemy wykonać po przekroczeniu progów szkodliwości, które dla wszystkich szkodników rzepaku podajemy w tabeli. Jednak w praktyce zdarza się też załamanie pogody i ochłodzenie. W takiej sytuacji liczy się cierpliwość, wiedza o substancjach czynnych insektycydów i ich skuteczności w niższych temperaturach. Optymalne okno zabiegowe i podstawowa znajomość biologii rozwoju szkodnika gwarantują skuteczność zabiegu ochronnego. Dlatego dziś więcej uwagi poświęcimy podstawom podejmowania decyzji, a są to w integrowanej ochronie roślin dwa priorytetowe czynniki: skuteczny monitoring szkodników i znajomość ustalonych doświadczalnie progów ich szkodliwości.

Żółte naczynia, to skuteczny i tani monitoring szkodników 

Przepraszam, jeżeli część z was drodzy Czytelnicy pomyśli, że wałkujemy temat żółtych naczyń do znudzenia. Tak, przypominamy o tym, bo jeżeli nie mamy takich, to mamy jeszcze czas, by je kupić, a potem wykorzystywać tę najtańszą i skuteczną metodę monitoringu wielu szkodników rzepaku, ale także szkodników zbóż.

Aby założyć takie polowe centrum monitoringu musimy mieć takie zwykłe czworokątne lub owalne plastikowe pojemniki, ale koniecznie żółte, przypominające barwę kwitnącego rzepaku. Pojemniki należy zainstalować na polu. Na początku przez kilka tygodni wystarczy, że będą stały w rzepaku na glebie. Do obserwacji szkodników w dalszych fazach rozwoju rzepaku musimy instalować je na górnej wysokości łanu.

Żółte naczynia zależnie od wielkości plantacji powinny być rozmieszczone od każdej strony pola, ok. 5 m w głąb łanu (zależnie od tego, jakie szkodniki monitorujemy, nawet 20 m w głąb łanu), na wysokości roślin. Aby wykorzystywać je do ciągłego monitoringu w rosnącym i rozwijającym się rzepaku najlepiej nabyć specjalne pojemniki z możliwością regulacji wysokości położenia. Pojemniki do połowy należy napełnić wodą i dodać kilka kropli płynu zmniejszającego napięcie powierzchniowe (zwykły płyn do mycia naczyń), a wystawiane bardzo wczesną wiosną najlepiej jest napełnić płynem zimowym do spryskiwaczy szyb. Odłowione szkodniki powinniśmy liczyć codziennie o tej samej godzinie.

Do monitoringu można używać barwne tablice lepowe wykorzystujące dodatnią reakcję owadów na konkretną barwę. Pierwszorzędne znaczenie ma tutaj oczywiście barwa tablic. Żółte tablice lepowe są wykorzystywane w uprawach polowych – zwłaszcza w rzepaku i zbożach, ale wabią też mączlika szklarniowego, połyśnicę marchwiankę, miniarki, ziemiórki, kwieciaka malinowca. Są też białe i niebieskie tablice lepowe służące do odławiania szkodników w sadach i ogrodach.

Warto systematycznie  śledzić komunikaty o nalotach

Własny monitoring najbardziej precyzyjny dla danego pola warto uzupełniać dostępnymi komunikatami z sieci stacji Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu oraz licznych portali oferowanych przez firmy chemiczne. Wszystkie uzyskane informacje trzeba solidnie ocenić, bo stwierdzenie progowej liczebności szkodników nie zawsze uzasadnia oprysk. To zależy od ceny środka i koszów oprysku, ale też od pogody. Szkodniki nie powinny być pochowane z zimna i przed deszczem.

Ważna dla skuteczności zwalczania jest aktywność szkodników, a dla aktywności temperatura powietrza i opady. W warunkach ochłodzenia i opadów deszczu większość szkodników przestaje żerować i przeczekuje złe warunki w kryjówkach. Ponadto wiele szkodników powinniśmy zwalczać nie po przekroczeniu progu szkodliwości a w momencie ich kulminacyjnych nalotów. Zbyt szybki zabieg w takiej sytuacji i tak trzeba będzie powtórzyć, a to sprzyja niestety uodparnianiu się szkodników na insektycydy.

Marek Kalinowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. styczeń 2026 08:02