Z informacji przekazywanych przez środowisko rolnicze wynika, że Komisja Europejska planuje wycofanie kolejnych substancji czynnych stosowanych w zaprawach nasiennych, m.in. takich jak difenokonazol, fludioksonil, fluopikolid, metalaksyl czy tebukonazol. Dla producentów zbóż oznacza to realne ryzyko pozostania bez narzędzi do skutecznego zapobiegania chorobom już na najwcześniejszym etapie rozwoju roślin.
– Zaprawy nasienne to fundament ochrony zbóż. Bez nich rolnik zaczyna sezon z rękami związanymi – podkreślają przedstawiciele izb rolniczych. I dodają, że chodzi nie tylko o ochronę plonu, ale także o stabilność całej produkcji zbożowej w Polsce.
Ochrona roślin na wagę złota
Specjaliści zwracają uwagę, że wskazane substancje czynne stanowią podstawę skutecznej ochrony zbóż przed chorobami grzybowymi, szczególnie w fazach, gdy młode rośliny są najbardziej wrażliwe. Ich wycofanie oznaczałoby drastyczne ograniczenie dostępnych zapraw nasiennych, a w praktyce – brak realnych alternatyw o porównywalnej skuteczności i akceptowalnej dla rolników cenie.
Problem pogłębia fakt, że metody niechemiczne oraz preparaty biologiczne, choć cenne i coraz częściej stosowane, nie są w stanie w pełni zastąpić tradycyjnych środków ochrony roślin. Zwłaszcza w warunkach dużej presji patogenów i coraz bardziej zmiennych warunków klimatycznych, z którymi mierzą się dziś gospodarstwa.
Mniej substancji do ochrony roślin, więcej problemów
Rolnicy podnoszą również argument, że ciągłe ograniczanie liczby dostępnych substancji czynnych prowadzi do efektu odwrotnego od zamierzonego. Mniejszy wybór oznacza częstsze stosowanie środków o tych samych mechanizmach działania, co sprzyja powstawaniu odporności u patogenów i szkodników. W dłuższej perspektywie skutkuje to spadkiem efektywności ochrony i koniecznością wykonywania większej liczby zabiegów.
To z kolei przekłada się bezpośrednio na koszty produkcji. Spadek plonów i pogorszenie jakości surowca oznaczają niższe dochody rolników, którzy już dziś funkcjonują pod presją rosnących cen energii, nawozów i pracy.
Nierówna konkurencja
W piśmie skierowanym do ministra rolnictwa KRIR zwraca uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny aspekt: konkurencyjność europejskiego rolnictwa. Producenci w Unii Europejskiej podlegają znacznie bardziej restrykcyjnym regulacjom niż rolnicy z państw trzecich. Jednocześnie na rynek UE trafiają produkty rolne wytwarzane z użyciem środków ochrony roślin, które u nas są lub będą zakazane.
– To prowadzi do nierównych warunków konkurencji i osłabienia pozycji europejskich, w tym polskich, rolników – alarmują izby rolnicze. W ich ocenie dalsza redukcja substancji czynnych, bez zapewnienia skutecznych zamienników, zagraża nie tylko opłacalności gospodarstw, ale także bezpieczeństwu żywnościowemu kraju.
Apel o rozsądek
KRIR apeluje do ministra rolnictwa o podjęcie wszelkich możliwych działań w celu ograniczenia procedur wycofywania substancji czynnych stosowanych w środkach ochrony roślin oraz o wskazanie realnych, skutecznych alternatyw. Organizacja podkreśla, że substancje dopuszczone do stosowania w UE przechodzą wieloetapowe i rygorystyczne procedury oceny bezpieczeństwa, a ich pochopne eliminowanie może przynieść więcej szkód niż korzyści.
Rolnicy oczekują, że głos praktyków zostanie wreszcie poważnie potraktowany w Brukseli. Bo bez skutecznych zapraw nasiennych zboża już na starcie przegrywają walkę o plon, a na to, jak podkreślają, nie stać ani gospodarstw, ani całego sektora rolnego.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. KRIR
