Rolnicy domagają się zmian w zasadach dzierżawy państwowej ziemi. Chodzi o przetargi KOWR, w których coraz częściej wygrywają osoby, które później nie podpisują umowy. Efekt? Sztucznie wywindowane czynsze i blokowanie ziemi dla lokalnych rolników.
Dlatego Krajowa Rada Izb Rolniczych zwróciła się do ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego o pilne zmiany przepisów. Chce sankcji dla tych, którzy wygrywają przetargi, a później się z nich wycofują.
Przetargi KOWR na dzierżawę ziemi. Gdzie jest problem?
Państwowa ziemia rolna z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa jest rozdysponowywana w przetargach organizowanych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR). Coraz częściej jednak pojawia się jeden poważny problem. Otóż do przetargów przystępują osoby, które oferują bardzo wysokie stawki czynszu, wygrywają licytację, a następnie nie podpisują umowy dzierżawy. W praktyce blokują możliwość szybkiego rozdysponowania gruntów, sztuczcznie zawyżają czynsze i utrudniają dostęp do ziemi lokalnym gospodarstwom.
Dzierżawa ziemi: rolnicy chcą kar
KRIR uważa, że obecne przepisy są zbyt łagodne i nie odstraszają „licytantów widmo”. Dlatego proponuje wprowadzenie sankcji. Najważniejszy postulat to 5-letni zakaz udziału w przetargach KOWR dla osób, które wygrały przetarg i bez uzasadnionej przyczyny nie podpisały umowy dzierżawy.
To oznacza, że kto raz „zablokuje” przetarg, ten wypadnie z systemu na kilka lat.
Dzierżawa ziemi: umowa z kolejnym rolnikiem zamiast powtarzania przetargu
Izby proponują też drugą ważną zmianę. Jeśli zwycięzca przetargu nie podpisze umowy, KOWR mógłby zawrzeć ją z osobą, która złożyła drugą najwyższą ofertę, pod warunkiem, że spełnia wszystkie wymogi formalne i jej oferta jest nadal aktualna. Dzięki temu ziemia szybciej trafiłaby do rolników, nie trzeba byłoby powtarzać przetargu i ograniczono by spekulacyjne podbijanie stawek.
Zdaniem Izb te zmiany są potrzebne, bo obecna praktyka uderza głównie w rodzinne gospodarstwa, które chcą uprawiać ziemię, a nie licytować ją „na próbę”.
Kamila Szałaj
