Gospodarstwo rodziny Bulików składa się z pięciu chlewni. Rolnicy przestrzegają wszelkich norm i przepisów. Ani ARiMR, ani Inspekcja Weterynaryjna nie mają do nich zastrzeżeńGeoportal.gov.pl
StoryEditorInterwencja

8 miesięcy więzienia za zapach gnojowicy. Rolnicy skazani

08.03.2026., 18:00h
Arkadiusz JakubowskiArkadiusz Jakubowski

Wyrok Sądu Rejonowego w Nysie może stać się precedensem dla całej polskiej branży hodowlanej. Sześcioro rolników prowadzących fermy trzody chlewnej zostało skazanych na kary więzienia w zawieszeniu za uciążliwości zapachowe związane z gnojowicą i funkcjonowaniem chlewni. Sprawa budzi ogromne emocje, bo – jak twierdzą skazani – prowadzili działalność zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Kara więzienia za wywóz gnojowicy na pola

Sąd Rejonowy w Nysie skazał sześcioro producentów trzody chlewnej na kary więzienia za zapachy pochodzące z gnojowicy rozlewanej na polach oraz odory wydobywające się z chlewni i ze zbiorników. Dodatkowo sąd orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości na łamach lokalnej gazety.

Sprawa dotyczy rolniczej rodziny Bulików: ojca, synów i synowych. W sumie przed sądem stanęło sześcioro członków rodziny. W miejscowości Domaszkowice, w powiecie nyskim prowadzą pięć chlewni, zlokalizowanych w budynkach po byłej RSP, które kupili przed laty. Formalnie to pięć odrębnych chlewni, w praktyce funkcjonujących wspólnie – jako niewielka grupa producencka. Produkcja trzody chlewnej prowadzona jest w cyklu otwartym, w systemie bezściołowym. W budynkach jednocześnie przebywa około 8 tys. sztuk zwierząt.

Wywóz gnojowicy zagrożony jest wysoką karą

W marcu 2024 roku Prokuratura Rejonowa w Nysie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko hodowcom. Prokurator zarzucił im popełnienie przestępstwa z art. 182 § 1 Kodeksu karnego:

„Kto zanieczyszcza wodę, powietrze lub powierzchnię ziemi substancją albo promieniowaniem jonizującym w takiej ilości lub w takiej postaci, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Zagrożenie wysoką karą wskazuje, że przestępstwo to w polskim prawie uznawane jest za poważne.

Co konkretnie robili Bulikowie? W akcie oskarżenia każdemu z nich zarzucono to samo: że w okresie od lipca 2020 do 19 lipca 2023 roku w Domaszkowicach, w województwie opolskim, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami objętymi postępowaniem, prowadząc hodowlę trzody chlewnej w chlewniach, doprowadzili do „zanieczyszczenia powietrza w ten sposób, że doszło do emisji do atmosfery z pól spryskiwanych gnojowicą z lagun, z pomieszczeń inwentarskich oraz z miejsc gromadzenia odpadów stałych odorów, w szczególności amoniaku, gazów cieplarnianych i siarkowodoru, co mogło doprowadzić do negatywnego samopoczucia mieszkańców Domaszkowic i spowodowało znaczne obniżenie jakości powietrza, gdyż zalecana odległość tego typu działalności od zabudowań mieszkalnych wynosi 500 metrów, co nie zostało w żaden sposób zachowane”.

Rolnicy dostali po 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu, muszą zapłacić po 10 tys. zł na NFOŚiGW

21 stycznia 2026 roku Sąd Rejonowy w Nysie wydał wyrok w tej sprawie. Wszystkich oskarżonych uznał za winnych. Skazał ich na kary po 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, nakazał każdemu zapłatę po 10 tys. zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, obciążył kosztami sądowymi oraz orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości.

Wyrok nie jest prawomocny. Rajmund Bulik, z którym rozmawialiśmy, zapowiada złożenie apelacji. Na razie nie ma więc pisemnego uzasadnienia wyroku, dlatego nie wiadomo, czym kierował się sąd, wydając takie rozstrzygnięcie. Wiadomo natomiast, jaką argumentację przedstawiła prokuratura w akcie oskarżenia i że sąd w Nysie się z nią zgodził.

Rolnicy prowadzą gospodarstwo zgodnie z wszelkimi wymaganiami ARiMR

Wyrok z pewnością zszokuje całe środowisko rolnicze w Polsce. Bulikowie podkreślają, że prowadzą hodowlę zgodnie z wszystkimi wymogami rolno-środowiskowymi.

Mamy w gospodarstwie plany nawozowe, które realizujemy – deklaruje Rajmund Bulik – Dysponujemy 300 ha ziemi, na które wywozimy gnojowicę. Wszystko odbywa się w przewidzianych rozporządzeniem terminach. Mamy też umowy na odbiór nadmiaru gnojowicy, jeśli do takiej sytuacji dojdzie. Wszystko odbywa się według norm i przepisów. Nie mamy żadnych zastrzeżeń ani ze strony ARiMR, ani weterynarii. Co więcej, z ARiMR otrzymujemy dodatkowe wsparcie w ramach ekoschematów za stosowanie nawozów naturalnych. Gleba na polach jest badana – nie ma żadnych przekroczeń norm, co potwierdzają ekspertyzy. Nie zarzuca się nam zresztą przekraczania norm, tylko odór. To prawda, że wywozimy gnojowicę na pola – taka jest specyfika produkcji trzody chlewnej. W Polsce nie ma zakazu wywożenia gnojowicy na pola. Są jedynie określone warunki jej stosowania, których przestrzegamy. Obowiązuje limit 170 kg azotu na hektar rocznie i my go nie przekraczamy. Działamy zgodnie z prawem. Ten wyrok został wydany tak, jakby w Polsce obowiązywał zakaz wylewania gnojowicy na pola, a takiego zakazu nie ma. Jeśli komuś to się nie podoba, powinien walczyć o zmianę przepisów, a nie wyroki dla nas.

Na rolników wpłynęło 47 donosów

Z treści aktu oskarżenia wynika, że w latach 2011–2021 do burmistrza Nysy wpłynęło 47 zgłoszeń dotyczących wylewania nieczystości płynnych i gnojowicy w Domaszkowicach. Prowadzone były wizje w terenie, z czego 14 zgłoszeń dotyczyło odczuwanej uciążliwości zapachowej. W 12 przypadkach uciążliwość potwierdzono. Wskazywano na niewłaściwy sposób nawożenia pól przez właścicieli fermy oraz degradację środowiska.

W akcie oskarżenia czytamy m.in.:

„Jak wynika ze zgromadzonego w sprawie obszernego materiału dowodowego, w tym zeznań przesłuchanych w sprawie świadków, z pomieszczeń chlewni wydobywa się na co dzień odór, w szczególności amoniaku, gazów cieplarnianych i siarkowodoru (…)”.

W związku z licznymi zgłoszeniami mieszkańców wielokrotnie prowadzone były kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Opolu. Jak wynika z dokumentacji, 9 października 2023 r. Opolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wydał decyzje administracyjne (…), nakazując wstrzymanie z dniem 29 lutego 2024 r. działalności fermy tuczu trzody chlewnej prowadzonej w Domaszkowicach.

Prokuratura powołuje się na ekspertyzy naukowe (…) i uważa, że funkcjonujące w Domaszkowicach chlewnie należy traktować nie jako autonomiczne, oddzielne obiekty, ale jako instalację wymagającą pozwolenia zintegrowanego. „Skala produkcji przesądza o tym, że działalność należy uznać za uciążliwą” – czytamy w akcie oskarżenia.

image
Kukurydza

Ile potasu pod kukurydzę? Ten błąd w nawożeniu może kosztować plon

Do mierzenia uciążliwości zapachowej służą badania olfaktometryczne. Czy w przypadku rodziny Bulików i ich chlewni w Domaszkowicach przeprowadzono takie badania – nie wiadomo.

W samym akcie oskarżenia nie ma wzmianki o przeprowadzeniu takich badań ani o innych pomiarach czy wynikach kontroli wskazujących na przekroczenie obowiązujących norm środowiskowych.

Finał sprawy chlewni w Domaszkowicach może mieć fundamentalne znaczenie dla kondycji produkcji zwierzęcej w Polsce. Z uwagą będziemy śledzić dalszy bieg postępowania, przede wszystkim losy zapowiedzianej apelacji.

Arkadiusz Jakubowski, artykuł ukazał się w 9-10 numerze TPR, a także w Top Agrar

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
08. marzec 2026 19:57