MON: wojsko przejmie kolejne setki hektarów pod Tarczę Wschód. Rolnicy nadal się boją
Program Tarcza Wschód ma objąć kolejne tereny przy granicy z Rosją i Białorusią. Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że wojsko nie planuje siłowego przejmowania gruntów i chce ograniczać skutki dla gospodarstw. Rolnicy jednak nadal obawiają się utraty ziemi dzierżawionej z KOWR, bo dla wielu z nich oznaczałoby to poważny problem z utrzymaniem produkcji zwierzęcej.
Wojsko przejęło już ponad 450 ha
Jak poinformował nas Sztab Generalny WP, dotychczas zabezpieczono ok. 454 ha gruntów rolnych z KOWR pod realizację programu Tarcza Wschód.
– Na potrzeby realizacji programu Tarcza Wschód dotychczas zabezpieczono łącznie ok. 454 ha gruntów przeznaczonych pod rozbudowę inżynieryjną – przekazał MON.
Z tego:
- 402 ha znajduje się w woj. warmińsko-mazurskim,
- ok. 52 ha w woj. podlaskim.
To jednak dopiero początek. MON potwierdza, że planowane są kolejne przejęcia gruntów.
– W 2026 roku przewiduje się przejęcie około 270 ha terenów, a w 2027 roku kolejnych około 450 ha – informuje resort obrony.
Rolnicy: bez tej ziemi nie utrzymamy bydła
Największe obawy mają gospodarstwa utrzymujące bydło mleczne i opasowe. Rolnicy podkreślają, że chodzi często o ziemię położoną bezpośrednio przy budynkach gospodarstw i wykorzystywaną do produkcji paszy.
– Jak zabiorą 30 ha, będę musiał zamknąć gospodarstwo. Bez ziemi nie będzie paszy, a bez paszy nie będzie krów – mówił nam wcześniej rolnik z Podlasia dzierżawiący grunty z KOWR. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Podobne obawy mają gospodarze z Warmii i Mazur.
– To nie jest zwykła działka gdzieś daleko od gospodarstwa. To jest zaplecze do codziennej pracy – podkreślał hodowca bydła z woj. warmińsko-mazurskiego.
MON: nie będzie siłowego odbierania ziemi
Resort obrony zapewnia jednak, że priorytetem jest wykorzystywanie gruntów wolnych od dzierżaw.
– Priorytetem strony wojskowej jest pozyskiwanie w pierwszej kolejności tych nieruchomości lub terenów, które nie są objęte obowiązującymi umowami dzierżawy – przekazał MON.
Dopiero później analizowane mają być działki, gdzie umowy dzierżawy dobiegają końca.
Wojsko podkreśla też, że przejęcia mają odbywać się po zakończeniu zbiorów.
– Zasadą jest, aby przekazanie terenu następowało po zakończeniu zbiorów, z pełnym poszanowaniem pracy rolnika oraz prowadzonej przez niego gospodarki – zaznacza MON.
Wojsko chce tylko części działek
MON przekonuje również, że nie chodzi o przejmowanie całych gospodarstw czy dużych areałów, jeśli nie ma takiej potrzeby.
– Strona wojskowa pozyskuje wyłącznie taką część nieruchomości, która jest niezbędna do realizacji założeń i planów operacyjnych – wyjaśnia resort.
W tym celu mają być wykonywane podziały geodezyjne działek, tak aby pozostała część mogła nadal być użytkowana rolniczo.
Co z odszkodowaniami?
To jeden z najważniejszych tematów dla rolników. MON przyznaje, że założeniem programu jest przejmowanie gruntów w taki sposób, aby nie było konieczności wypłaty rekompensat.
– Proces ten powinien być prowadzony w taki sposób, aby nie powstawała konieczność wypłaty odszkodowań ani rekompensat – informuje MON.
Jednocześnie resort zaznacza, że w wyjątkowych sytuacjach możliwe będą indywidualne rekompensaty.
– Każdy przypadek wymagający ingerencji w trwającą umowę dzierżawy będzie analizowany indywidualnie, z uwzględnieniem zakresu i charakteru utraconych korzyści oraz wpływu na prowadzone gospodarstwo – podkreśla MON.
Rolnicy chcą rozmowy, nie konfliktu
Rolnicy z terenów przygranicznych podkreślają, że nie są przeciwni Tarczy Wschód i rozumieją kwestie bezpieczeństwa państwa. Oczekują jednak jasnych zasad, wcześniejszego dialogu i rozwiązań, które pozwolą utrzymać produkcję w gospodarstwach.
– My nie mówimy, że wojsko nie ma budować. Mówimy tylko, że rolnik nie może zostać sam z problemem – podkreślali gospodarze w rozmowie z nami.
Kamila Szałaj
