Protest Ruchu Gospodarstw Rodzinnych
9 stycznia wieczorem, w dniu rolniczych protestów w Warszawie, rolnicy zrzeszeni w Ruchu Gospodarstw Rodzinnych (RGR) protestowali przed biurem poselskim ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego w Zambrowie. Jak podkreślali, akcja miała charakter symboliczny.
– To były podziękowania od gospodarstw rodzinnych za brak skutecznej obrony polskiego rolnictwa – mówili uczestnicy protestu.
Rolnicy zapalili znicze i złożyli wieniec. Na jednym z transparentów pojawił się napis „śmierć polskiego rolnictwa”.
Policja wzywa rolników na przesłuchania
Kilka dni po proteście okazało się, że uczestnicy akcji są wzywani na policję. Jak relacjonuje w rozmowie z Tygodnikiem Poradnikiem Rolniczym Karol Faszczewski, prezes Ruchu Gospodarstw Rodzinnych, wezwania otrzymują kolejni członkowie organizacji.
– Wzywają po kolei każdego rolnika od nas – mówi nam Faszczewski. – A przecież my tam nic nie zrobiliśmy. Postawiliśmy znicze i wieniec. Pojechaliśmy na chwilę, wróciliśmy, a po pół godzinie była policja i wszystko sprzątała do kartonu – dodaje.
Rolnicy zwracają uwagę, że to policja usunęła znicze i wieniec, choć nie leży to w jej kompetencjach.
Rolnicy: to próba zastraszenia i zarzuty wyssane z palca
Zdaniem rolników wezwania na policję mają charakter represyjny.
– To wygląda na zastraszanie. Chodzi o to, żeby inni się bali protestować następnym razem – ocenia Faszczewski. I dodaje, że zarzuty są absurdalne. Jeden o zaśmiecanie, a drugi o rzekomo nieobyczajowy napis na wieńcu: „śmierć polskiego rolnictwa”.
Rolnik spod Olecka: nie zastraszycie nas
O sprawie mówi także Konrad Krupiński, rolnik spod Olecka, członek RGR, który opublikował nagranie w mediach społecznościowych bezpośrednio po złożeniu wyjaśnień na policji.
– Od tygodnia policja przesłuchuje członków naszego stowarzyszenia w związku z protestem pod biurem posła, ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego – mówi Krupiński.
– Panie ministrze, nie zastraszy pan mnie ani innych członków naszego stowarzyszenia. Mamy konstytucyjne prawo do zgromadzeń i protestów – podkreśla.
Jak dodaje, protest był reakcją na brak realnych działań chroniących rodzinne gospodarstwa przed skutkami umowy handlowej UE–Mercosur.
Będą kolejne przesłuchania rolników?
Być może będą dalsze przesłuchania, bo kilka dni po proteście rolników z RGR, rolnicy z Mazowsza i Podlasia zorganizowali podobną pikietę pod tym samym biurem poselskim w obronie mężczyzny, który trafił do aresztu po wylaniu gnojowicy przed domem ministra. Niewykluczone, że w tym przypadku uczestnicy protestu też otrzymają wezwania na policję.
- To jest zemsta za to, że rolnik głośno mówi prawdę – oceniają przedstawiciele Ruchu Gospodarstw Rodzinnych.
Redakcja skierowała pytania do Komendy Policji w Grajewie i do Komendy Wojewódzkiej w Białymstoku, pytając o podstawę prawną i powód wzywania rolników na przesłuchania. Odpowiedź opublikujemy.
Kamila Szałaj
