Stoisko pani Wioletty sąsiaduje z Lidlem przy ul. Willeńskiej w LublinieKrzysztof Janisławski
StoryEditorRolniczka kontra sieć handlowa

Lidl obawia się konkurencji rolniczki i jej straganu? W ruch poszły... donice

17.07.2023., 18:00h
Czy niewielkie stoisko z warzywami i owocami może być zagrożeniem dla wielkiej sieci handlowej? Przykład z Lublina pokazuje, że komuś się tak wydaje. Ale rolniczka, która w sąsiedztwie Lidla przy ul. Willowej w Lublinie sprzedaje płody rolne, mówi że nie da się przepędzić spod sklepu.

Pani Wioletta (prosi o niepodawanie nazwiska) mieszka kilkanaście kilometrów od Lublina. Od czerwca tego roku sprzedaje na własnym plenerowym stosiku owoce i warzywa z upraw własnych, a także gospodarstwa swoich rodziców oraz pochodzące od sprawdzonych rolników.

Tu za maliny rolnik dostanie godziwą cenę, a klient świeży i sprawdzoony towar

Jej stoisko znajduje się w sąsiedztwie sklepu sieci handlowej Lidl przy ul. Willowej w Lublinie. Można u niej kupić m.in. maliny pochodzące ze zlokalizowanego w okolicach pobliskiego Kraśnika zagłębia malinowego. Wiadomo, że w tym roku ceny malin proponowane przez odbiorców są skandalicznie niskie.

Plantatorzy sprzedający maliny za moim pośrednictwem mogą uzyskać znacznie wyższą cenę niż w skupie – mówi pani Wioletta. – Sprawa jest prosta. Odpada łańcuch pośredników, czy kosztowny transport na duże odległości.

W poprzednich latach handlem przy Willowej i w kilku innych lokalizacjach w Lublinie zajmował się brat pani Wioletty. W tym roku nie mógł, więc jego siostra decydowała się spróbować swoich sił w tej branży. Postawiła na tylko jedno stoisko, to przy Willowej. Postanowiła zadbać, żeby było czynne codziennie, a wybór sprzedawanych tu warzyw i owoców był większy niż w poprzednich latach. Pomaga jej siostra. Już pierwszego dnia przeżyły szok.

– Przyszli z Lidla i powiedzieli, że stoimy na ich terenie i wezwali Straż Miejska – mówi rolniczka. – Ponoć stoisko częściowo znajdowało się poza prywatną działką, od właścicielki, której dzierżawimy miejsce pod handel – opowiada pani Wioletta. – Przesunęłyśmy granice stoiska, tak żeby nie było żadnych wątpliwości. Wiem, że właścicielka działki chce sprawę porządnie wyjaśnić, tak że by granicę wytyczył geodeta.

Szpaler z donic utrudnia dotarcie do stoiska pani Wioletty

Wydawałoby się, że na tym sprawa powinna się zakończyć. Hendel owocami i warzywami w sezonie w pobliżu sklepów sieci handlowych to w Lublinie norma.

– Ale nie dali nam spokoju – mówi pani Wioletta. – Przychodzili ze sklepu, chcieli, żebyśmy się stąd wynieśli. Dalej nasyłali policję i Straż Miejską.

Jednak po wykonanej korekcie granic stoiska, służby nie miały już powodów do interwencji. Obecnie granice stoiska w całości znajdują się na prywatnej działce, za użytkowanie której jest odprowadzana opłata.

– Myśli pan, że się na tym skończyło? – pyta pani Wioletta. – Akurat. W pierwszych dniach lipca odgrodzili nas od parkingu tymi wielkimi betonowymi donicami utrudniając naszym klientom dojście do nas. Nie da się teraz przejść najkrótszą drogą, trzeba iść po skosie.

"Czy świeże owoce i warzywa na stragniku zagrażają tak wielkiej sieci handlowej?"

Pani Wioletta zastanawia się skąd taka determinacja wielkiej sieci w konkurowaniu z niewielkim stoiskiem.

– Fakt, że u nas wszystko jest świeże, często dociera od sprawdzonych dostawców prosto z plantacji, no ale chyba od tego taka wielka i znana sieć nie zbankrutuje? Ile ja mogę sprzedać, dajmy na to pomidorów, w porównaniu do ich obrotu. Zresztą oni mają przecież ogromny asortyment z różnych branż. A my trochę owoców i warzyw. Poza tym wiadomo, jak to działa: ktoś przyjdzie coś kupić u nas, to pójdzie i do Lidla. A wracając stamtąd, może zajrzeć i do nas.

Rolniczka mówi, że słyszała o przypadkach "wykurzania" spod sklepów różnych sieci w Lublinie stoisk takich jak jej.

– Ale myśmy się postawiły i nie zamierzamy się stąd wynosić. Zresztą od czasu ustawienia tych donic jest spokój, nie ma wizyt służb, nikt ze sklepu nie podchodzi, co najwyżej można napotkać nieprzyjazne spojrzenie kogoś z pracowników sklepu, kto akurat wyszedł na papierosa – mówi pani Wioletta.

Żeby się nie kurzyło i estetycznie wyglądało

I na potwierdzeniu słów, że nigdzie się z ulicy Willowej nie wybiera mówi, że właśnie uzgadnia (rozmawialiśmy w pierwszych dniach lipca) wysypanie terenu stoiska drobnym żwirkiem. – Chodzi o to, żeby po deszczu nie było problemu z poruszaniem się tutaj i żeby to wszystko estetycznie wyglądało – wyjaśnia.

Pani Wioletta pytana o to czy jej brat w poprzednich latach nie miał podobnych problemów, odpowiada, że, poza jednym przypadkiem, nic się nie działo. – Być może dlatego, że miał mniejszy asortyment i a przy gorszej pogodzie stoisko nie zawsze było czynne, więc tak nie kłuło w oczy – zastanawia się rolniczka.

Taki straganik i market mogą się wzajemnie uzupełniać

Poproszona o komentarz mieszkanka dużego, sąsiadującego z Lidlem osiedla, robiąca zakupy na stoisku stwierdza: - Ja kupuję i w Lidlu, i tutaj – mówi pani Barbara Harbuz. – Uważam, że takie miejsca wzajemnie się uzupełniają i napędzają sobie klientów. A takie nękanie jak w tym przypadku, to raczej może tylko do tego sklepu i tej sieci zniechęcić. To niemiłe.

Lidl: musieliśmy odświeżyć pas zieleni 

Zadałem w biurze prasowym sieci Lid szereg pytań dotyczących tej sytuacji. Ponieważ odpowiedź sieci jest wymijająca, dlatego poniżej Drogi Czytelniku możesz przeczytać pytania jakie skierowałem do Lidla, jak również oświadczenie sieci. 

Pytania "Tygodnika Poradnika Rolniczego skierowane do sieci Lidl Polska:

  • Czy prawdą jest, że kierownictwo sklepu przy ul. Willowej starało się wpłynąć na właścicielkę stoiska handlowego znajdującego się na sąsiedniej działce, tak aby zaprzestała swojej działalności w sąsiedztwie sklepu Lidl? Jeśli tak, to dlaczego?
  • Czy pracownicy sklepu Lidl zgłaszali skargi dotyczące ww. stoiska handlowego na policję bądź Straż Miejską w Lublinie, a jeśli tak, to ile było tych skarg i czego dotyczyły?
  • Czy działające w sąsiedztwie sklepu Lidl zlokalizowanego przy ul. Willowej 62a w Lublinie stoisko handlowe jest dla tej sieci handlowej zagrożeniem? Czy sieć uważa, że stoisko jest wobec niej nieuczciwą konkurencją, bądź stosuje ono niedozwolone praktyki?

W oto pełne oświadczenie przesłane nam przez biuro prasowe Lidla:

"W odpowiedzi na Pana pytanie chcielibyśmy zaznaczyć, że naszym celem jest, aby dokonywanie zakupów w sklepach Lidl Polska było komfortowe dla naszych klientów. W tym celu udostępniamy klientom duże parkingi, a także dbamy o tereny zielone znajdujące się wokół obiektów Lidl Polska.

Wspomniana przez Pana działalność odbywała się częściowo na pasie zieleni należącym do naszej działki, co skutkowało niszczeniem znajdującej się tam trawy oraz pojawieniem się tzw. przedeptów. Ze względów estetycznych konieczne było odświeżenie pasa zieleni – np. posadzenie nowej trawy, które wiązało się z poniesieniem dodatkowych kosztów. Obecnie konsultujemy również wybór roślin, które będą znajdować się w donicach. Wybór betonowych donic podyktowany jest specyfiką terenu i znajdującą się pod terenem zielonym studnią wodomierzową.

Dziękujemy za przesłane zapytanie.

Z poważaniem, Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Communications and CSR."

 

Krzysztof Janisławski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. luty 2024 01:53