Jak kraje Unii Europejskiej chronią mleczarstwo i przetwórstwo żywności przed dyktatem sieci handlowych
Dlatego też w wielu krajach UE stosuje się rozwiązania ochronne. Przykładem mogą być tu mechanizmy powiązania ceny z obiektywnymi wskaźnikami rynkowymi. Przykładowo, w umowach między przetwórcą a siecią mogą pojawiać się klauzule indeksacyjne, które uzależniają cenę od kosztów surowca (mleka surowego), energii czy pasz. Dzięki temu w sytuacji wzrostu kosztów produkcji możliwa jest automatyczna korekta ceny, bez konieczności renegocjacji całej umowy. Jest to szczególnie istotne w sektorze mleczarskim, gdzie marże są niskie, a koszty w ostatnich latach wyjątkowo zmienne. Jednak są też kraje jak Francja, które poszły jeszcze o krok dalej, wprowadzając system, który w praktyce ogranicza swobodę negocjacji cenowych sieci. Ustawy Egalim wprowadziły obowiązek uwzględniania kosztów produkcji rolnika jako punktu wyjścia do ustalania ceny. W praktyce oznacza to, że negocjacje między przetwórcą a siecią handlową, jak na przykład Carrefour czy Intermarche, rozpoczynają się od przedstawienia przez dostawcę tak zwanych "wskaźników kosztowych", które często opracowywane są przez branżowe instytuty lub organizacje producentów.
We Francji działa mediator ds. relacji handlowych w rolnictwie
Równolegle istnieją również instytucje i mechanizmy wspierające ten proces. We Francji działa mediator do spraw relacji handlowych w rolnictwie (Médiateur des relations commerciales agricoles), który może interweniować w przypadku sporów między siecią a dostawcą, w sytuacji, gdy detalista odmawia zaakceptowania wzrostu ceny wynikającego ze wzrostu kosztów produkcji mleka. Choć mediator nie ustala cen, jego rola jest istotna w egzekwowaniu zasad uczciwych negocjacji. W praktyce francuskiej często stosuje się umowy roczne, renegocjowane cyklicznie, przy czym proces negocjacyjny jest ściśle uregulowany w czasie (tzw. "negocjacje handlowe" odbywają się na przełomie roku). W trakcie tych negocjacji producenci mleka i przetwórcy, tacy jak Lactalis czy Danone, przedstawiają sieciom swoje propozycje cenowe oparte na kosztach produkcji. Sieci nie mogą już w takim stopniu jak przykładowo w Polsce wymuszać obniżek cen poprzez groźbę wycofania produktu z półek.
W Niemczech podejście jest bardziej rynkowe, ale również tam stosuje się określone ramy kontraktowe. Umowy między przetwórcami a sieciami, jak Aldi, Lidl, czy Edeka często zawierane są na krótsze okresy (od kilku miesięcy do roku) co daje większą elastyczność, ale jednocześnie zwiększa presję negocjacyjną. Nie istnieje obowiązek bezpośredniego powiązania ceny z kosztami produkcji, jednak coraz częściej pojawiają się dobrowolne inicjatywy, takie jak tak zwane "fair pricing models", gdzie cena mleka uwzględnia minimalny poziom opłacalności dla rolnika. Bundeskartellamt (niemiecki urząd antymonopolowy) nie ustala cen, ale monitoruje rynek i może interweniować w przypadku nadużywania pozycji dominującej przez sieci. Przykładowo zdarzały się przypadki, w których sieci wymuszały na dostawcach obniżki cen lub dodatkowe rabaty pod groźbą zakończenia współpracy. Takie działania mogą były uznawane za naruszenie zasad konkurencji.
Marki własne sieci handlowych niszczą dostawców żywności
Istotnym elementem ustalania cen jest również kwestia marek własnych sieci handlowych. W tym modelu to sieć w rzeczywistości określa docelową cenę produktu na półce, a następnie negocjuje z przetwórcą koszt jego wytworzenia. W praktyce oznacza to odwrócenie klasycznego modelu zakupowego. Czyli zamiast ceny wynikającej z kosztów produkcji, to koszt musi zmieścić się w cenie narzuconej przez detalistę. Przykładowo, dyskont może określić, że litr mleka marki własnej ma kosztować 2,99 zł lub 0,99 euro, a następnie oczekuje od przetwórcy dostosowania kosztów produkcji do tego poziomu. W takich przypadkach marże producentów są minimalne, a ewentualny zysk opiera się głównie na dużym wolumenie sprzedaży. Regulacje unijne i krajowe próbują ograniczyć najbardziej niekorzystne aspekty tego modelu, na przykład poprzez zakaz sprzedaży poniżej kosztów lub wymuszania nieuzasadnionych rabatów.
Interesującym przykładem państwa, które w ostatnich latach zdecydowało się na wyraźne wzmocnienie ochrony producentów mleka wobec sieci handlowych jest Hiszpania. Kluczowym elementem jest tzw. "łańcuchowa ustawa żywnościowa" (Ley de la Cadena Alimentaria), która wprost zakazuje sprzedaży produktów rolno-spożywczych poniżej kosztów produkcji. W praktyce oznacza to, że zarówno przetwórcy, jak i detaliści, w tym duże sieci supermarketów, nie mogą oferować mleka po cenach, które nie pokrywają kosztów ponoszonych przez rolników. Co istotne, każda umowa w łańcuchu dostaw musi zawierać jasno określoną cenę oraz uzasadnienie jej poziomu, często oparte na obiektywnych wskaźnikach rynkowych. Przykładowo, po licznych protestach hodowców bydła mlecznego w 2021 i 2022 roku, hiszpańskie organy nadzorcze zaczęły aktywnie kontrolować kontrakty zawierane przez sieci takie jak Mercadona czy Carrefour, nakładając kary za praktyki uznane za dumpingowe. Hiszpania pokazuje więc model bardziej interwencyjny, w którym państwo bezpośrednio ingeruje w mechanizmy cenowe.
W Unii Europejskiej widać trend w kierunku większej transparentności ustalania cen zbytu
Podsumowując, choć w większości krajów ceny produktów mleczarskich nie są bezpośrednio regulowane przez państwo i byłaby to sytuacja niepożądana, jednak istnieje szeroki wachlarz narzędzi wpływających na sposób ich ustalania. Obejmują one obowiązek zawierania szczegółowych umów, ograniczenia w zakresie ich jednostronnej zmiany, stosowanie wskaźników kosztowych, a także instytucje mediacyjne i nadzorcze. Szczególnie w Unii Europejskiej, a zwłaszcza w wspomnianej Francji, czy też Hiszpanii, widoczny jest trend w kierunku większej transparentności i powiązania cen z realnymi kosztami produkcji, co ma na celu ochronę najbardziej wrażliwego ogniwa łańcucha dostaw, czyli producentów mleka.
Artur Puławski
