Potwierdza to petycja ponad 450 mieszkańców, która stanowi jednoznaczny głos sprzeciwu wobec biokompostowni. Rolnicy oraz mieszkańcy napisali w petycji do przewodniczącego Rady Gminy Kluki oraz wójta gminy, w której planuje się budowę biokompostowni: „Stanowczy protest mieszkańców miejscowości Strzyżewice, Wola Kruszyńska, Podwody, Wygoda, Podwody Kolonia, Laski, Ławy w sprawie (…) planowanej budowy składowiska bioodpadów.
(…) wyrażamy jednoznaczny i zdecydowany sprzeciw wobec planowanej inwestycji polegającej na budowie biokompostowni w naszej okolicy.
Kompostownia dla mieszkańców jest nie do przyjęcia
Uważamy, że taka inwestycja w sąsiedztwie naszych zabudowań jest nie do przyjęcia ze względu na jej negatywny wpływ na nasze zdrowie, jakość życia oraz środowisko naturalne. Stanowisko to w pełni potwierdzają publikacje naukowe, a szczególnie, przez wiele lat, skargi mieszkańców naszych miejscowości dotyczące istniejącego składowiska odpadów w Woli Kruszyńskiej.
Obawiamy się, że realizacja tego projektu doprowadzi do: obniżenia atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej naszej okolicy; obniżenia komfortu życia; (…) realnego zagrożenia dla ekosystemu; składowisko odpadów organicznych zawsze powoduje zagrożenie sanitarne i zdrowotne (…) Wierzymy, że istnieją alternatywne rozwiązania i lokalizacje, np. na terenie inwestycyjnym w gminie Kluki w pobliżu strefy przemysłowej Bogumiłów z dala od zabudowań. (…) Czy Pan Wójt, który nie jest mieszkańcem gminy Kluki, czy radni, którzy mieszkają wiele kilometrów od Strzyżewic, chcieliby mieszkać w pobliżu takiej instalacji?”.
– W ciągu roku kompostownia ma przerabiać nawet 60 tys. ton bioodpadów, a teren pod to przedsięwzięcie to 32–33 ha ziemi – opowiada radny gminy Kluki Mirosław Owczarek.
Wskazuje na inny element sprawy, który być może jest najbardziej charakterystyczny dla niej, bo złożoną przez mieszkańców petycję część samorządowców próbowało „ukryć” w gąszczu przepisów i w ogóle nie dopuścić jej pod obrady Rady Gminy.
– Musiałem złożyć skargę do wojewody łódzkiego na takie postępowanie, bo Komisja Petycji nie chciała się nią w ogóle zająć. Po decyzji wojewody petycja trafiła na posiedzenie rady i wtedy okazało się, kto jest za, a kto przeciw i, co niemniej ważne, kto słucha głosu mieszkańców – opowiada radny.
Argumenty i głos ludzi to zbyt mało
– Informacja w tej sprawie znajduje się w planie ogólnym gminy, gdzie jest uwzględniona strefa inwestycyjna, a tam kompostownia. Co więcej, są już wskazane pieniądze na inwestycje, a także firma, która ma ją realizować – mówi Beata Zochniak, rolniczka ze Strzyżewic. – Tymczasem wójt próbuje nas utwierdzać w przekonaniu, że nie ma przeciwko czemu protestować.
Rolniczka, podobnie jak wielu innych gospodarzy w tym rejonie, ma poważne obawy, iż dotychczasowi odbiorcy plonów z ich sadów nie będą już chcieli ich kupować.
– Zastanawiamy się, co dalej robić – mówi Barbara Kawecka, sołtys Strzyżewic. – Władza próbuje uspokajać naszą społeczność i twierdzi, że jeszcze nic nie wiadomo. Dlatego mówimy już teraz, że nie chcemy tej inwestycji, żeby władza wiedziała, że mieszkańcy się jej sprzeciwiają.
– Już teraz mamy bardzo poważny problem ze składowiskiem odpadów znajdującym się po sąsiedzku, gdyż po polach latają śmieci, plastikowe worki – opowiada Roman Kuligowski, jeden z protestujących mieszkańców i rolników.
Gospodarz wskazuje na zupełnie inny element sprawy, który wydaje się może jeszcze ważniejszy.
– Ludzie tego nie chcą, bo mają już śmietnisko tuż za granicą gminy i nie chcą więcej takich „inwestycji” obok swoich domów i pól, tym bardziej że jest zupełnie inne i prostsze rozwiązanie. Na terenie gminy są inne miejsca, gdzie można zbudować taką biokompostownię, ale powiedziano nam w nieoficjalnych rozmowach, że powstanie tutaj, bo w innych miejscach jest więcej ludzi i będą protestować – opowiada rolnik. – Mamy chyba siedzieć cicho, bo nasze domy, pola i sady nie są tak ważne.
Mieszkańcy sprawdzili odpady po kodach. Są wśród nich odpady niebezpieczne
Wydaje się, że w mającym powstać zakładzie będzie można przerabiać nie tylko liście, trawę czy obierki z ziemniaków.
Rolnicy przeanalizowali bowiem po kodach zakres odpadów, które będą mogły być przerabiane w kompostowni, a to nie wygląda już ekologicznie. Są tam (grupy 02, 03, 16, 19, 20) m.in.: płyta wiórowa; odpady z konserwacji i impregnacji drewna (np. preparaty zawierające miedź, chrom, środki chloroorganiczne); organiczne odpady zawierające substancje niebezpieczne; filtry olejowe; chemikalia laboratoryjne i analityczne; osady z fizykochemicznej przeróbki odpadów; osady z zakładowych oczyszczalni ścieków, rozpuszczalniki, środki ochrony roślin, farby, kleje, żywice. Co z tych frakcji znalazłoby się w przyszłej biokompostowni?
Kilkaset metrów od wstępnie już wyznaczonego obszaru, gdzie kompostownia ma powstać, znajduje się obszar Natura 2000, strefa ochronna bagien, Łuk nad Wartą i stada żurawi, które mają tam swoje gniazda lęgowe. Dzięki takiemu sąsiedztwu chyba tylko raport i decyzja o oddziaływaniu na środowisko mogą wstrzymać tę inwestycję.
Dokumenty potwierdzają obawy mieszkańców
Wydaje się, że obawy gospodarzy i mieszkańców gminy są uzasadnione, co potwierdza nie tylko ich doświadczenie życiowe, ale przede wszystkim wiele dokumentów, w tym bardzo jednoznacznie mówiąca o sprawie odpowiedź wójta gminy Kluki Grzegorza Gryczki na interpelację radnego Owczarka: „(…) informuję, co następuje: w załączniku nr 1 (…) zostały wpisane dwa planowane do realizacji przedsięwzięcia z zakresu gospodarki odpadami. Pierwsza inwestycja polegająca na budowie nowej instalacji do kompostowania odpadów (bioodpady oraz odpady ulegające biodegradacji zebrane selektywnie z grupy: 02, 03, 16, 19 i 20), wskazana jest lokalizacja – Kluki (…) Druga natomiast polegająca na budowie instalacji do kompostowania bioodpadów i innych odpadów ulegających biodegradacji (…) w obrębie Kluki.
Do chwili obecnej do Urzędu Gminy Kluki nie wpłynęły żadne oficjalne dokumenty (…) w sprawie realizacji tego przedsięwzięcia. Jeżeli takowe wpłyną, to Wójt Gminy Kluki, jak i Rada Gminy Kluki zajmą stanowisko zgodne z ich kompetencjami.
W przypadku drugiej inwestycji sprawa rozpatrywana jest przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi na skutek odwołania od decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Piotrkowie Trybunalskim”.
Artur Kowalczyk
fot. Geoportal; Gmina Kulki
