Rolnik: „Mieliśmy 30 ha rzepaku pod wodą”
Krzysztof Piernicki jest rolnikiem z Nowej Pilony (pow. elbląski). Jego gospodarstwo liczy 120 ha. Rolnik uprawia pszenicę, rzepak, buraki cukrowe, kukurydzę i konopie włókniste. Jak przyznaje, minione 4 dni były dla niego niezwykle stresujące. Silne opady deszczu trwające od 17 do 21 lipca br. napędziły mu niemałego strachu.
– Na szczęście przestało padać i przez noc ta woda zeszła. Zrobiło się bezpiecznie, chociaż trudno mówić o tym, że coś tutaj jest w normie. Od piątku 17 lipca do wtorku 21 lipca spadło łącznie 135 l wody na mkw. Gdyby dopadało kolejnych 50-60 l/mkw, mogłoby być dziś nieciekawie – mówi i dodaje, że z kanałów woda zaczynała powoli wypływać na pobliskie pola.
Rolnik tłumaczy, że w pobliżu uprawianych przez niego pól płynie rzeka Kowalewka, a działki są podzielone rowami melioracyjnymi odpowiadającymi za odprowadzanie wody.
Jak wspomina, z kolei w roku 2025 rzeka Elszka zalała mu 30 ha upraw.
– Mieliśmy 30 ha rzepaku pod wodą, która przelała się przez wały. Ostatecznie udało się wszystko zebrać, bo rzepak był wysoki i woda po prostu przepłynęła przez pole, ale nie było to proste. Na polach było mokro, ciężko się kosiło i maszyny się topiły – wspomina.
Czytaj dalej pod FOTO:
Zobacz też: Rok temu stracili żniwa. Dziś znów boją się najgorszego
Rolnik: „Uprawa była utrudniona”
Piernicki nie ukrywa, że choć nie stracił plonów przez zeszłoroczne podtopienia, to odczuł je podczas uprawy pól pod nowe zasiewy i również podczas samych zasiewów.
– Uprawy były utrudnione, a wschody rzepaku dużo gorsze, bo było mokro – dodaje.
Minął rok i nic się nie zmieniło?
Z relacji rolnika wynika, że po zeszłorocznych zalaniach na Żuławach w kwestii drożności poszczególnych rzek i kanałów niewiele się zmieniło.
– Od zeszłego roku nie zauważyłem, żeby wykonywano jakiekolwiek prace udrażniające. W tym roku jest chyba jeszcze gorzej niż w zeszłym, bo w zeszłym roku przynajmniej obkosili koronę wału. Teraz cały wał jest zarośnięty i jego korona w środku też – twierdzi.
Jak widać na poniższych zdjęciach, rzeka Kowalewka (potocznie zwana Bierutówką), granicząca z polami Piernickiego, wygląda w następujący sposób:
– Przez trzciny woda płynie dużo wolniej. Moje pola znajdują się w odległości ok. 3 km od Wysoczyzny Elbląskiej, przez co cała woda stamtąd przepływa rzeczkami do nas i się piętrzy, a potem wylewa – tłumaczy.
Co dalej ze żniwami na Żuławach?
Piernicki przyznaje, że żniwa planował za ok. 2 tygodnie, dlatego ma nadzieję, że pola zdążą wyschnąć, ziarno dojrzeć, a wjazd nie będzie utrudniony z powodu podtopień.
– Chodziłem po polu i topiłem się pod swoim ciężarem, więc gdybyśmy mieli wjechać na pola na dniach, to byłoby ciężko – komentuje.
Jednocześnie rolnik wspomina, jak we wrześniu 2017 r. wspólnie z ojcem mieli 200 ha upraw pod wodą, bo rzeczki Elszka i Kowalewka wystąpiły z brzegów.
– Wtedy przez dwa dni wszystko było pod wodą, z którą popłynął m.in. świeżo zasiany rzepak – wspomina.
Czytaj dalej pod FOTO:
Rolnicy z Żuław nie mogą spać spokojnie
Patrząc na obecny stan rowów melioracyjnych i rzek na Żuławach, dla rolników prowadzących gospodarstwa w tym rejonie, każdy deszczowy dzień może być początkiem tragedii niosącej ze sobą wielomiesięczne skutki.
– Moim zdaniem to wszystko powinno być systematycznie wykaszane i odmulane, a nie widać żadnych prac ze strony Wód Polskich – kończy Piernicki.
Cywiński: „W bieżącym utrzymaniu są duże zaległości”
Pełnomocnik Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi ds. Żuław Wiślanych Paweł Cywiński jest zdania, że w ciągu roku został poczyniony krok wzmacniający bezpieczeństwo Żuław, podkreśla jednak, że droga do tego, by móc powiedzieć, że są one bezpieczne, jest jeszcze bardzo długa.
– Mam pełną świadomość tego, że Żuławy to teren, który wymaga nieustannego, cyklicznego działania. Coroczne nakłady muszą stale wyrastać poza poziom absolutnego minimum, ponieważ bez ciągłego ruchu do przodu ten system natychmiast się cofa – komentuje Cywiński.
Cywiński: „Sytuację komplikują kwestie urzędowe”
Cywiński wprost przyznaje, że obecną sytuację w zdecydowanym stopniu komplikują kwestie urzędowe.
– Jako pełnomocnik ds. Żuław w MRiRW mam niezwykle ograniczone pole manewru pod kątem realnego zarządzania wodą i działaniami wodnymi. Kluczowe kompetencje i nadzór nad wodami podlegają pod zupełnie inny resort, a pod jeszcze inny niekończąca się walka z bobrami. Ta trójwładza mocno wiąże ręce i utrudnia sprawną koordynację – twierdzi.
Pierwsze działania naprawcze już ruszyły
Z informacji przekazanych przez Cywińskiego wynika, że pierwsze działania naprawcze już ruszyły, jednak wszystko to stanowi początek wieloletniego procesu.
– Przed Żuławami stoi ogromna lista fundamentalnych inwestycji strukturalnych, które muszą zostać wykonane od zera – tłumaczy.
Na wszystko muszą być pieniądze
Cywiński nie ukrywa również, że to nie tylko wielkie budowy decydują o sukcesie, bo na wszystko potrzebne są potężne środki finansowe. Ponadto przyznaje, że bez regularności w utrzymaniu poszczególnych rzek kanałów ciężko będzie mówić o poprawie sytuacji.
– Kluczem na co dzień pozostaje żmudna, bieżąca działalność, na którą co roku trzeba zabezpieczać potężne środki, a przykłady rzek Balewka czy Kowalewka pokazują, że w bieżącym utrzymaniu są ogromne zaległości. Bez regularnego czyszczenia, nieustannego odmulania koryt rzecznych i kanałów oraz dbania o drożność każdego przepustu, nawet najlepsze wały nie ochronią Żuław. Zrobiono krok naprzód, ale pełne zabezpieczenie tego regionu to niekończąca się praca dla pokoleń – kończy.
Poniżej zdjęcie przedstawiające obecny stan rzeki Balewka:
Co na to Wody Polskie?
O przedstawione przez rolników zastrzeżenia dotyczące stanu rzek, kanałów i urządzeń melioracyjnych oraz o ocenę działań prowadzonych po ubiegłorocznych podtopieniach zwróciliśmy się do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Zapytaliśmy m.in., jakie prace utrzymaniowe wykonano na Żuławach od 2025 r., czy planowane jest udrożnienie rzeki Kowalewki, jak oceniane jest funkcjonowanie systemu odwadniającego podczas ostatnich intensywnych opadów oraz jakie inwestycje i środki finansowe przewidziano na poprawę bezpieczeństwa przeciwpowodziowego regionu.
Po otrzymaniu odpowiedzi opublikujemy stanowisko Wód Polskich.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
