Rzepak coraz trudniejszy do utrzymania. "Bez neonikoidów jest bardzo ciężko"
Podczas spotkania rolników z wiceminister rolnictwa Małgorzatą Gromadzką w Opolu (13 kwietnia) pojawił się temat rzepaku. Dla wielu gospodarstw w regionie to kluczowa roślina. Problem w tym, że jej utrzymanie staje się coraz trudniejsze i droższe.
Jak zwracał uwagę Łukasz Smolarczyk z Izby Rolniczej w Opolu, realia produkcji rzepaku zmieniły się diametralnie w ostatnich latach. Zmniejszyła się ilość substancji czynnych do zwalczania szkodników, a ich presja mocno rośnie.
– Dzisiaj walczymy o to, żeby rzepak w ogóle przetrwał do wiosny. Kiedyś dwa zabiegi insektycydem wystarczały, dziś robimy osiem i dalej nie mamy pewności. Bez neonikoidów jest bardzo ciężko – mówił.
Rolnicy nie ukrywają, że przy obecnych kosztach i ryzyku coraz częściej pojawia się pytanie, czy ta uprawa w ogóle ma jeszcze sens.
Szkodniki wymykają się spod kontroli
– W jednej misce potrafi być tysiąc chowaczy. Tego nie da się policzyć ręcznie, trzeba chyba sztucznej inteligencji – relacjonował Smolarczyk.
Ciepłe zimy, ograniczenia w ochronie chemicznej i szybkie namnażanie się szkodników powodują, że dostępna obecnie ochrona nie daje gwarancji powodzenia. To z kolei przekłada się na koszty, które rosną z sezonu na sezon.
Import dokłada presji
Do problemów produkcyjnych dochodzi jeszcze kwestia rynku. Rolnicy zwracali uwagę, że muszą konkurować z importem, który często powstaje w innych warunkach produkcji.
W ich ocenie trudno mówić o równych zasadach, gdy krajowi producenci ponoszą wyższe koszty i jednocześnie mają mniej narzędzi do ochrony upraw.
Bez rzepaku sypie się płodozmian
Podczas spotkania rolnicy zawracali tez uwagę, że rzepak na Opolszczyźnie to "czarne złoto" i bardzo ważny element organizacji produkcji.
– Jeśli wypadnie rzepak, rozsypie się cały płodozmian. U nas to podstawa – zaczynamy od rzepaku, u mnie w gospodarstwie to ok. 130 ha. Dziś mamy jeden dylemat: co siać w przyszłym sezonie? Układ jest prosty – jedna czwarta rzepak, połowa ozime, jedna czwarta jare. Bez rzepaku wszystko trzeba układać od nowa – mówił Łukasz Smolarczyk.
Ministerstwo: problem jest znany
Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka przyznała, że sytuacja w rzepaku jest monitorowana. Jak zaznaczyła, resort szuka rozwiązań, które pozwolą utrzymać opłacalność produkcji, choć część ograniczeń wynika bezpośrednio z regulacji unijnych.
