Łukasz Smolarczyk z Izby Rolniczej w OpoluAHM
StoryEditorRzepak

Rzepak się sypie. „Tysiąc chowaczy w jednej misce”

16.04.2026., 16:10h

Podczas spotkania z wiceminister rolnictwa w Opolu rolnicy alarmowali, że presja szkodników w rzepaku wymyka się spod kontroli, a dostępne środki ochrony już nie wystarczają. – Kiedyś dwa zabiegi insektycydem wystarczały, dziś robimy osiem i dalej nie mamy pewności – podkreślali.

Rzepak coraz trudniejszy do utrzymania. "Bez neonikoidów jest bardzo ciężko"

Podczas spotkania rolników z wiceminister rolnictwa Małgorzatą Gromadzką w Opolu (13 kwietnia) pojawił się temat rzepaku. Dla wielu gospodarstw w regionie to kluczowa roślina. Problem w tym, że jej utrzymanie staje się coraz trudniejsze i droższe.

Jak zwracał uwagę Łukasz Smolarczyk z Izby Rolniczej w Opolu, realia produkcji rzepaku zmieniły się diametralnie w ostatnich latach. Zmniejszyła się ilość substancji czynnych do zwalczania szkodników, a ich presja mocno rośnie. 

– Dzisiaj walczymy o to, żeby rzepak w ogóle przetrwał do wiosny. Kiedyś dwa zabiegi insektycydem wystarczały, dziś robimy osiem i dalej nie mamy pewności. Bez neonikoidów jest bardzo ciężko – mówił.

Rolnicy nie ukrywają, że przy obecnych kosztach i ryzyku coraz częściej pojawia się pytanie, czy ta uprawa w ogóle ma jeszcze sens.

Szkodniki wymykają się spod kontroli

– W jednej misce potrafi być tysiąc chowaczy. Tego nie da się policzyć ręcznie, trzeba chyba sztucznej inteligencji – relacjonował Smolarczyk.

Ciepłe zimy, ograniczenia w ochronie chemicznej i szybkie namnażanie się szkodników powodują, że dostępna obecnie ochrona nie daje gwarancji powodzenia. To z kolei przekłada się na koszty, które rosną z sezonu na sezon.

Import dokłada presji

Do problemów produkcyjnych dochodzi jeszcze kwestia rynku. Rolnicy zwracali uwagę, że muszą konkurować z importem, który często powstaje w innych warunkach produkcji.

W ich ocenie trudno mówić o równych zasadach, gdy krajowi producenci ponoszą wyższe koszty i jednocześnie mają mniej narzędzi do ochrony upraw.

Bez rzepaku sypie się płodozmian

Podczas spotkania rolnicy zawracali tez uwagę, że rzepak na Opolszczyźnie to "czarne złoto" i bardzo ważny element organizacji produkcji. 

– Jeśli wypadnie rzepak, rozsypie się cały płodozmian. U nas to podstawa – zaczynamy od rzepaku, u mnie w gospodarstwie to ok. 130 ha. Dziś mamy jeden dylemat: co siać w przyszłym sezonie? Układ jest prosty – jedna czwarta rzepak, połowa ozime, jedna czwarta jare. Bez rzepaku wszystko trzeba układać od nowa – mówił Łukasz Smolarczyk. 

Ministerstwo: problem jest znany

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka przyznała, że sytuacja w rzepaku jest monitorowana. Jak zaznaczyła, resort szuka rozwiązań, które pozwolą utrzymać opłacalność produkcji, choć część ograniczeń wynika bezpośrednio z regulacji unijnych.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
16. kwiecień 2026 16:14