Susza niszczy uprawy rolniczeDaleszyński, FB/Komorowski/Canva
StoryEditorSusza 2026

„Trawa skrzypi pod nogami”. Rolnicy alarmują: paszy starczy najwyżej na miesiąc

07.05.2026., 16:00h

Uprawy rolnicze są zdewastowane przez susze. Rzepak kwitnie na wysokości kilkunastu centymetrów, trawa skrzypi pod butami, a zboża się zwijają. Rolnikom kończy się pasza, a kukurdzę sieją na ślepo, bo tak się kurzy, że nic nie widać. – W moim gospodarstwie zwierzęta powinny chodzić już po pastwisku, ale nie chodzą, bo wszystko uschło – mówi rolnik i hodowca bydła opasowego z woj. mazowieckiego Łukasz Komorowski, dodając, że komisje suszowe powinny ruszyć na szacowanie cząstkowe, zanim będzie za późno.

Rolnikom kończy się pasza 

W gospodarstwie Łukasza Komorowskiego rolnika i hodowcy bydła opasowego oraz członka NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych utrzymywanych jest ok. 100 szt. bydła opasowego. Jak mówi rolnik, zapas paszy, który mu pozostał, starczy może na miesiąc. 

– W moim gospodarstwie zwierzęta powinny chodzić już po pastwisku, ale nie chodzą, bo wszystko uschło. Idą na spacer i przychodzą z powrotem. Trzeba im wstawić kiszonkę i siano – przyznaje. 

Trawa skrzypi pod butami, mróz skosił kończynę i lucernę

Z relacji Komorowskiego jednoznacznie wynika, że pierwszego pokosu traw albo wcale nie będzie, albo będzie bardzo słaby. Chodzi o to, że występujące jednocześnie z suszą przymrozki doprowadziły do wymarznięcia kończyny i lucerny. 

– Najpierw było ciepło, potem w II poł. kwietnia przyszły przymrozki wynoszące -8-9°C i po prostu wykończyły kończynę i lucernę – one obumarły. Do skoszenia nie mamy nic – mówi.

Jak przyznaje, ostatnia nadzieja jest w deszczu.

– Liczę na to, że coś popada i coś przytniemy, żeby to wszystko wyrównać i żeby kupkówki czy rajgrasty mogły się odrodzić. Uprawy są jednak rzadkie, wszystko pod nogami chrupie – dodaje.

Nie lepiej wygląda sytuacja w przypadku mieszanki gorzowskiej.

– Po 20 maja mógłby się odbyć pierwszy pokos mieszanki gorzowskiej, której w tym roku po prostu nie ma, bo wymarzła – przyznaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem WIDEO:

Przesiewy uratują tegoroczne zbiory?

Jak twierdzi rolnik, ministerstwo rolnictwa za bardzo zwleka z uruchomieniem mechanizmów rekompensujących producentom rolnym ponoszone przez nich straty spowodowane suszą.

– Minister rolnictwa powinien pogonić Instytut Meteorologii, żeby jak najszybciej ogłosił suszę, która jest widoczna na mapkach. To jest i tak tylko orientacyjne odniesienie do tego, żeby ogłosić suszę rolniczą – tłumaczy.

W ocenie Komorowskiego, resort rolnictwa wciąż czeka na to, jakie informacje ws. suszy spłyną z IUNG-PIB, jakie będą wyniki badań i co stwierdzą poszczególne departamenty.

– Nie ma żadnej deklaracji, że się za to biorą. Poszczególni ministrowie powinni wezwać wojewodów i ustalić dalszy ciąg działania. Gminy powinny ogłosić plan przyjmowania wniosków suszowych i następnie powinno się odbyć szacowanie – tłumaczy.

Zdaniem rolnika szansą na uratowanie tegorocznych zbiorów jest przesianie upraw. 

– Trzeba jak najszybciej przesiewać uprawy, które nie wyszły, żeby stworzyć bazę paszową dla zwierząt, by doczekały kolejnego sezonu – twierdzi.

Konieczne szacowanie cząstkowe upraw

Jak wskazuje Komorowski, by rolnicy podjęli decyzję o przesianiu upraw, konieczne jest przeprowadzenie szacowania cząstkowego. 

–  Już powinny trwać cząstkowe szacowania strat w miejscach, w których rolnicy zgłoszą możliwość zmiany uprawy głównej i chcą ją zmienić np. na żyto czy na kukurydzę, czy czymś innym ją przesiać, żeby mieć co skosić. To wszystko powinno się dziać, żeby rolnikom umożliwić prace polowe – tłumaczy.

Co więcej, rolnik uważa, że wojewodowie i gminy już powinni mieć wyznaczone komisje do szacowania strat w uprawach rolniczych spowodowanych suszą.

– Wojewodowie i gminy powinni już mieć przygotowane komisje do ruszenia w pola. Każdy zdroworozsądkowy człowiek wie, że jeśli susza jest w maju, to następne miesiące mogą ją jedynie pogłębić – dodaje.

Jak twierdzi, zmianie powinien również ulec sposób szacowania.

– To jest chore, że my udowadniamy 30% strat w gospodarstwie. My powinniśmy szacować 30% strat w danej uprawie – twierdzi. 

Susza w maju i obawy o pożary

Komorowski mówi wprost, że z każdym dniem jest coraz gorzej i coraz suszej, a przecież mamy dopiero maj.

– To sytuacja, jakiej nikt dawno nie pamięta. W maju susza? To jest po prostu niemożliwe. Opady deszczu od początku roku są znikome – przyznaje.

Rolnik informuje, że na polach jest tak sucho, że wystarczy niedopałek papierosa, by wzniecić pożar.

– Powinien być podany jakiś komunikat, żeby ludzie nie wyrzucili jakiegoś peta gdzieś do rowu, żeby nie doszło do pożaru – dodaje.

Czas działa na niekorzyść rolników - gdzie są dopłaty?

W ocenie Komorowskiego, resort rolnictwa gra na zwłokę, choć powinien reagować właśnie teraz.

– Nie jest uruchamiany żaden mechanizm. Wszystko jest odciągane w czasie, a ten czas działa na niekorzyść polskiego rolnika. To, co się dzieje, odbije się na konsumentach, którzy zapłacą za to jesienią – prognozuje.

Problem suszy nie jest miejscowy, ponieważ dotyczy większości kraju. Jeśli rolnikom nie uda się zabezpieczyć bazy paszowej dla bydła, to nawet nie będą mogli kupić jej od siebie nawzajem, bo nie będzie skąd wziąć np. sianokiszonki. Tymczasem, zdaniem Komorowskiego, rolnicy skarżą się na zaległości w wypłacie dopłat dobrostanowych i ekologicznych.

– Apelujemy do rządu, żeby przestali opowiadać głupoty i przede wszystkim wypłacili rolnikom zaległe dopłaty. To jest ważna rzecz, dlatego że oni nie mają dziś pieniędzy. Nie zostały wypłacone dopłaty dobrostanowe czy ekologiczne. Rolnicy tracą zdolności finansowe – mówi.

Prognozy pogody na drugą połowę maja wskazują, że wędrujące nad Polskę fronty przyniosą opady deszczu niemal w całym kraju. Jak zauważa Komorowski, jeśli w ogóle prognozy się sprawdzą, a opady miałyby przynieść korzyść, właśnie teraz rolnicy musieliby zlikwidować nierokujące na plon uprawy i zasiać nowe.

– Za 9 dni św. Zofii, zaczną się rozwijać kłosy, a wszystko jest zmarnowane na polu. To jest marnowanie pola. Szacowanie szkód trzeba wprowadzić natychmiast. Jeśli zostaną zrobione przesiewy, jest jeszcze realna szansa na to, że coś uda się zebrać. Ale jeśli będziemy wszystko odwlekać, to będzie katastrofa – podkreśla.

Rolnik dodaje jednak, że jeden deszcz nic nie zmieni, a na ponowne przesianie pól potrzebne są środki finansowe. 

– To nie jest tak, że przyleci deszcz i rośliny się zregenerują. Nie, nie zregenerują się, to już jest dziś do przeorania w gospodarstwach. To są koszty uprawy rzędu kilkudziesięciu tysięcy na hektar, żeby to przeorać. Trzeba wyłożyć pieniądze, a my mamy niewypłacone dopłaty z ARiMR – dodaje.    

Koszty produkcji są wysokie, a zyski żadne

Rolnik przyznaje, że opłacalność produkcji rolnej w Polsce jest żadna. Koszty produkcji nieustannie wzrastają, a ceny zbóż w skupach są sprzed 20 lat, dlatego wypłata dopłat w terminie jest dla nich bardzo ważna. 

– Rolnicy mają dziś potężne koszty produkcji. Ceny paliwa i nawozów są niewyobrażalnie wysokie. Ministerstwo rolnictwa nas uspokaja, mówi, że wszystko jest pod kontrolą i że nad wszystkim panują, a nie pilnują kompletnie niczego. Takiej skali niszczenia polskiej wsi, jaka jest w tej chwili, to w historii Polski jeszcze nie było – twierdzi.

Zdaniem Komorowskiego rolnicy mają problem z wypłacalnością.

– Rolnicy zalegają z płatnością faktur za poprzednie miesiące i każdy czeka. Potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Im szybciej zostanie uruchomiona, tym większa szansa na to, że ludziom uda się zebrać paszę, może skupią zboża, może uruchomią jakieś działania – prognozuje.

Jak przyznaje, sygnalizował w resorcie rolnictwa potrzebę wprowadzenia natychmiastowego zwrotu podatku akcyzowego.

– Mówiłem w ministerstwie rolnictwa, że trzeba wprowadzić natychmiastowy zwrot podatku akcyzowego w okresie od lutego do lipca. Do tego, żeby uruchomić pomoc nawozową, żeby zrekompensować ich zakup rolnikom, chociaż od grudnia zeszłego roku – mówi.

Czy rolnicy będą siać kukurydzę?

W obliczu suszy rolnicy głęboko analizują każdy podjęty krok dotyczący planowania upraw. Wiadomo, że zasiewy kukurydzy już się rozpoczęły, jednak nie należą do najłatwiejszych.

– Rolnicy powoli rozpoczynają siew kukurydzy, ale idzie on bardzo wolno. Jest jeden wielki tuman kurzu, a nawigacje dostają wariacji i nie widać, gdzie się jedzie. Osobiście jeszcze się wstrzymuję. Zapowiadali burzę, ale chyba jej nie będzie. Jeśli nie zasieję w piątek, to najpóźniej w poniedziałek – mówi.

Co dalej z suszą?

Zdaniem rolnika, jeśli deszcz nie zacznie padać, kolejne miesiące mogą przynieść ogromne straty w polskim rolnictwie i aż strach pomyśleć, co będzie, jeśli paszy dla zwierząt naprawdę zabraknie. Dlatego jego zdaniem jedyną szansą na ratowanie upraw z przeznaczeniem na paszę jest przesiewanie.

–   Tam, gdzie rolnicy chcą przesiewać pola, powinno się odbyć szacowanie cząstkowe. A resztę można oszacować w późniejszym terminie. Dobry i tydzień, tu każdy dzień jest na wagę złota. Nie będzie można później szacować czegoś, czego nie ma – kończy.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz 

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
07. maj 2026 16:02