Co po 2027 roku, żeby rolnicy mieli z czego żyć? Eksperci wskazują kierunek dla nowej WPR
Małe i średnie gospodarstwa nadal mają być fundamentem polskiego rolnictwa. Ale żeby rolnicy mogli utrzymać się z produkcji po 2027 roku, sama dopłata do hektara może już nie wystarczyć. Eksperci z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki przygotowujący raport „WPR po 2027: rekomendacje dla polskiego rolnictwa” przekonują, że przyszłość to większa wartość dodana, krótsze łańcuchy dostaw i mocniejsze wsparcie dla mniejszych gospodarstw.
Małe gospodarstwa są kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego
Autorzy raportu przypominają, że gospodarstwa o wartości produkcji do 100 tys. euro stanowią aż 97 proc. wszystkich gospodarstw w Polsce i odpowiadają za około 70 proc. krajowej produkcji rolnej. To właśnie one mają być podstawą bezpieczeństwa żywnościowego i utrzymania miejsc pracy na wsi.
Według ekspertów największym problemem rolników pozostaje brak stabilnych dochodów i niepewność związana z przyszłością produkcji.
- Stabilność ekonomiczna była wskazywana przez rolników podczas warsztatów partycypacyjnych jako najważniejsza potrzeba – warunek wstępny do skutecznego radzenia sobie z różnorodnymi kryzysami - czytamy w raporcie.
Dlatego nowa Wspólna Polityka Rolna po 2027 roku powinna mocniej wspierać rozwiązania, które pozwolą gospodarstwom zarabiać więcej nawet z mniejszego areału.
Nie tylko produkcja. Większy nacisk na przetwórstwo i sprzedaż bezpośrednią
W raporcie podkreślono, że rolnicy powinni mieć większe możliwości zwiększania wartości swoich produktów. Chodzi m.in. o rozwój małego przetwórstwa, sprzedaży bezpośredniej i Rolniczego Handlu Detalicznego.
Eksperci wskazują, że dzięki temu większa część pieniędzy zostaje w gospodarstwie, a rolnik unika części pośredników.
- Ważne jest tworzenie realnych możliwości utrzymania się z mniejszego areału dzięki zwiększaniu wartości dodanej produktów i skracaniu łańcucha dostaw poprzez eliminację pośredników - tłumaczą eksperci IZG.
Dodatkowo lokalne rynki mają być bardziej odporne na kryzysy i wahania cen wywołane sytuacją geopolityczną.
Wyższe dopłaty dla aktywnych rolników?
Jedna z rekomendacji zakłada utrzymanie degresywności i cappingu, czyli ograniczania wysokości dopłat dla największych gospodarstw. Dzięki temu więcej środków miałoby trafiać do mniejszych i średnich producentów.
Autorzy raportu proponują też, by wyższe stawki wsparcia były kierowane do gospodarstw uczestniczących w sprzedaży bezpośredniej, Rolniczym Handlu Detalicznym czy produkcji ekologicznej i bardziej odpornej na zmiany klimatu.
Chodzi m.in. o:
- rolnictwo ekologiczne,
- agroleśnictwo,
- ekstensywny wypas zwierząt,
- systemy ograniczające skutki suszy i zmian klimatycznych.
Nowe pieniądze na przebudowę gospodarstw
Eksperci proponują także uruchomienie specjalnego wsparcia na transformację gospodarstw. Środki miałyby pomagać rolnikom w przechodzeniu na bardziej opłacalne i odporne modele produkcji.
Wsparcie mogłoby obejmować:
- rozwój sprzedaży bezpośredniej,
- inwestycje w małe przetwórstwo,
- magazyny i lokalne centra dystrybucji,
- rozwój lokalnych rynków żywności,
- cyfrowe platformy sprzedaży produktów od rolników.
Według autorów raportu potrzebne jest również większe wsparcie dla samorządów przy tworzeniu lokalnych systemów żywnościowych oraz zamówień publicznych na lokalną żywność.
Rolnicy mają działać razem
W rekomendacjac jest także temat grup producenckich i spółdzielni. Eksperci oceniają, że bez współpracy mniejszym gospodarstwom coraz trudniej będzie konkurować z dużymi podmiotami i sieciami handlowymi.
Dlatego nowa WPR ma mocniej wspierać:
- grupy producenckie,
- spółdzielnie,
- wspólne inwestycje,
- doradztwo i wsparcie organizacyjne dla rolników.
Raport wskazuje też na potrzebę uproszczenia przepisów dla spółdzielni i grup producenckich, bo dziś wielu rolników rezygnuje ze współpracy przez skomplikowane formalności.
Większe gospodarstwa z dodatkowymi warunkami?
Autorzy raportu proponują również zmiany w finansowaniu dużych inwestycji. Według rekomendacji gospodarstwa powyżej określonego progu wielkości miałyby otrzymywać wsparcie tylko wtedy, gdy inwestycja rzeczywiście przynosi korzyści środowiskowe i nie zostałaby wykonana bez publicznych pieniędzy.
Część środków miałaby zostać przesunięta do mniejszych gospodarstw oraz nowych rolników rozpoczynających działalność.
Kamila Szałaj
