Mają 150 ha gospodarstwa, a na burakach nie zarobili ani złotówki
Plantatorzy współpracujący z cukrownią Dobrzelin (woj. łódzkie) przyznają, że z roku na rok coraz trudniej zarobić na burakach cukrowych. Jeden z rolników prowadzi gospodarstwo o powierzchni 150 ha, z czego 27 ha przeznaczył w tym roku pod buraki.
– W tym roku nie było zysku z uprawy buraków. A proponowana cena na przyszły rok, czyli 26 euro za tonę, oznacza jeszcze większą stratę – mówi w rozmowie z nami.
Rolnik uprawia również pszenicę i rzepak, ale także na tych uprawach trudno mu zarobić.
– Praktycznie nic się nie opłacało. Nie ma nawet takiej uprawy, z której można byłoby dołożyć do pozostałych. A koszty cały czas rosną – tłumaczy.
Niestety, w tym roku gospodarstwo przyniosło straty. – W tym roku zdecydowanie jesteśmy na minusie – przyznaje krótko rolnik.
Rolnik ma 40 lat i przyznaje, że nie widzi łatwego wyjścia z tej sytuacji. Zmiana profilu gospodarstwa oznaczałaby kolejne inwestycje, a trudno wskazać kierunek produkcji, który dawałby pewność zarobku.
– Ciężko się przebranżowić i inwestować w coś zupełnie nowego. W innych branżach rolnictwa też jest ciężko – przyznaje.
„Człowiek trzyma się nad powierzchnią wody. Niewiele brakuje”
Podobnie wygląda sytuacja w kolejnym gospodarstwie współpracującym z cukrownią Dobrzelin. Rolnik, z którym rozmawialiśmy ma 130 ha ziemi, a w tym roku buraki cukrowe zajmowały 27 ha.
– Też nie jest za ciekawie. Cena na przyszły rok ma być niższa, więc będzie jeszcze gorzej – mówi.
Plantator przyznaje, że proponowana stawka 26 euro za tonę budzi duże obawy. Nie spodziewa się też, by negocjacje przyniosły znaczącą poprawę.
– Może uda się coś jeszcze dołożyć, ale raczej nie będzie tak, że proponują 26 euro, a skończymy na 40 – ocenia.
Jak mówi, gospodarstwo pozwala mu na razie utrzymać produkcję, ale trudno myśleć o rozwoju.
– Człowiek trzyma się tylko nad powierzchnią wody. Jeszcze się nie utopił, ale niewiele brakuje – przyznaje.
Najbardziej boli go to, że nie ma pieniędzy na inwestycje.
– Przecież nie chodzi o to, żeby tylko trwać. Trzeba też inwestować, kupować maszyny, ułatwiać sobie pracę. Ale za co? W tym roku zakupy znów są odłożone – mówi.
Rolnik zwraca również uwagę, że coraz trudniej o dofinansowanie zakupu maszyn rolniczych.
Uprawia 10 ha buraków. „Ja wyszedłem na zero, inni dołożyli”
Kolejny plantator z rejonu cukrowni Dobrzelin uprawia buraki na 10 ha. Jak przyznaje, problemy narastają z każdym rokiem.
– Cena jest bardzo kiepska, a na przyszły rok proponują jeszcze mniej. Pogoda też nas nie rozpieszcza – mówi.
– Ja osobiście wyszedłem na zero. Są koledzy, którzy może trochę zarobili, ale są też tacy, którzy musieli dołożyć – mówi nam rolnik, zapytany o opłacalność tegorocznej uprawy buraków.
Przy tak niewielkiej opłacalności każda kolejna podwyżka kosztów produkcji staje się problemem. Rolnicy muszą kupować nawozy, paliwo i środki ochrony roślin, nie wiedząc, ile ostatecznie otrzymają za swoje plony.
Rolnik spod Inowrocławia: buraki tanieją, a nawozy i paliwo drożeją
Z podobnymi problemami mierzy się rolnik ze wsi Cieślin pod Inowrocławiem. Co roku uprawia około 5 ha buraków cukrowych. W gospodarstwie ma również pszenicę i kukurydzę.
– Co roku ceny buraków są niższe, a środki ochrony roślin, nawozy i paliwo coraz droższe. I tak jest praktycznie z każdą uprawą – wylicza.
W tym sezonie udało mu się mniej więcej pokryć koszty produkcji. Jak jednak podkreśla, pomogły zapasy środków kupionych wcześniej.
– Wyszedłem mniej więcej na zero, ale tylko dlatego, że miałem jeszcze nawozy i środki ochrony roślin z poprzednich lat – tłumaczy.
Podobnie ocenia sytuację w pozostałych uprawach. Rosnące wydatki coraz trudniej zrekompensować pieniędzmi ze sprzedaży plonów.
Marcin Wilgos: „Gdyby nie mleko, gospodarstwo byłoby blisko zera”
O trudnej sytuacji mówi również Marcin Wilgos, rolnik z powiatu hrubieszowskiego. W jego gospodarstwie produkcja roślinna jest połączona z produkcją mleka. W tym roku uprawiał 22 ha buraków cukrowych, a na przyszły sezon planuje 25 ha. Sieje również pszenicę, rzepak i kukurydzę. Jak przyznaje, o wyniku finansowym gospodarstwa decyduje obecnie przede wszystkim mleko.
– Gdyby nie mleko, bylibyśmy blisko zera. Na szczęście nasza spółdzielnia utrzymuje w miarę stabilną cenę – mówi.
Rolnik dostarcza do mleczarni w Krasnymstawie około 40 tys. litrów mleka miesięcznie. Jak podaje, otrzymuje obecnie około 2,20 zł netto za litr.
Choć Wilgos zamierza zwiększyć areał buraków, również obawia się dalszego spadku cen skupu. Każde dodatkowe obciążenie cukrowni może, jego zdaniem, odbić się na stawkach proponowanych plantatorom.
Prezes KZPBC: „Nie będzie komu siać buraków za takie pieniądze”
O problemach branży mówi także Krzysztof Nykiel, prezes Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.
– Jako branża i plantatorzy jesteśmy dziś w krytycznej sytuacji. To jeden z najtrudniejszych momentów dla uprawy buraków i produkcji cukru w Polsce – alarmuje.
Zdaniem Nykiela proponowane ceny skupu buraków są tak niskie, że wielu rolników może zrezygnować z ich uprawy.
– Nie będzie komu siać buraków za takie pieniądze – ostrzega.
Prezes KZPBC zwraca uwagę, że powierzchnia uprawy buraków cukrowych w Polsce już się zmniejszyła.
– Dwa lata temu mieliśmy 270 tys. ha buraków, a dziś mamy 230 tys. ha. Za chwilę może nie być nawet 200 tys. ha – przewiduje.
Jak podkreśla, Polska ma nadal 17 cukrowni, które zostały zmodernizowane i mogą konkurować z zakładami w Europie Zachodniej. Problemem staje się jednak opłacalność produkcji, zarówno dla zakładów, jak i plantatorów.
Kamila Szałaj
