Kryzys w rolnictwie wyraźnie się pogłębia. Ceny skupu wielu produktów są niskie, mleko wciąż tanieje, a jednocześnie gwałtownie rosną koszty produkcji. Drożeją paliwo i nawozy, a w niektórych regionach zaczynają się nawet problemy z ich dostępnością.
Paliwo po 9 zł, nawozów brakuje. Rolnik nagrał apel z ciągnika
W związku z tą trudną sytuacji pojawiają się coraz ostrzejsze głosy i apele rolników. Stanisław Barna, rolnik w woj. zachodniopomorskiego, z OOPR nagrał w trakcie pracy w polu film z apelem do rządu. Jak podkreśla, problemem są dziś nie tylko ceny, ale też dostępność nawozów.
– Dzisiaj robię zabieg na robaczka w rzepaku i podaję mikroelementy. Ale nie o tym chciałem mówić. Otóż czekamy na reakcję ministerstwa. Na naszym terenie nie ma nawozów azotowych, RSM-u praktycznie nie da się dostać. A jeśli już jest, to w bardzo wysokich cenach – informuje rolnik.
Barna odnosi się też do zapowiedzi działań pomocowych ze strony resortu.
– Słyszeliśmy, że ministerstwo reaguje. Tylko ja tych reakcji w praktyce nie widzę – dodaje.
„Paliwo po 9 zł. Nie gadajcie, tylko reagujcie”
Rolnik zwraca uwagę, że w momencie startu prac polowych koszty jeszcze bardziej rosną.
– Mamy paliwo już po 9 zł. Panie ministrze Stefanie Krajewski, nie gadajcie, tylko reagujcie – apelował do ministra rolnik.
Podkreśla, że bez wsparcia rządu rolnicy nie poradzą sobie sami.
– Panie premierze Donaldzie Tusk, trzeba w końcu podjąć rękawicę, zacząć z nami dialog i współpracę. Sami sobie z tym nie damy rady – dodaje.
„Nie mamy za co spłacać kredytów”
Zdaniem rolnika sytuacja jest bardzo zła, a do produkcji znów trzeba dokładać.
– Żądamy natychmiastowej reakcji na drogie paliwo, drogie nawozy i dodatkowe obciążenia, jak ETS w nawozach, za który płacimy. To wszystko sprawia, że produkcja staje się nieopłacalna – informuje rolnik.
Jak zaznacza, problem narasta od dłuższego czasu.
– Ona już nie była opłacalna, gdy nawozy kosztowały 1300–1400 zł, a paliwo było po 5 zł. Teraz koszty praktycznie się podwoiły i dalej nie widać reakcji rządu – dodaje.
Rolnik wskazuje też na rosnące zadłużenie gospodarstw.
– Nie mamy za co spłacać kredytów. Trzeba poważnie rozważyć ich zawieszenie, bo przy tych kosztach to się po prostu nie spina – informuje rolnik.
„Rolnicy potrzebują pomocy, sami sobie nie poradzą z tym kryzysem”
Na koniec Barna apeluje o szybkie decyzje.
– Potrzebne są konkretne działania, żeby pomóc polskiemu rolnictwu, bo sami sobie z tym nie damy rady – informuje rolnik.
Minister zapowiada działania. Będą dopłaty do nawozów?
Przypomnijmy. Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział kilka dni temu, że Polska będzie wnioskować o możliwość wsparcia rolników na poziomie unijnym. Jak wskazał, w najbliższy poniedziałek, 30 marca, ma przedstawić sprawę podczas posiedzenia Rady Ministrów Rolnictwa i Rybołówstwa UE w Brukseli.
Resort chce uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na uruchomienie pomocy dla gospodarstw dotkniętych rosnącymi kosztami produkcji, m.in. nawozami. Problem w tym, że nawet jak KE się zgodzi na pomoc krajową, to upłynie sporo czasu zanim rolnicy dostaną pieniądze. A one są potrzebne już teraz, kiedy ruszyły prace polowe. O to zresztą apelowały Izby Rolnicze.
Produkcja na minusie. Dane WIR nie zostawiają złudzeń
Skala rolniczego kryzysu widoczna jest m.in. w wyliczeniach Wielkopolskiej Izby Rolniczej. W marcu 2026 r. produkcja wielu upraw jest wyraźnie nieopłacalna. W przypadku pszenicy przy plonie 70 dt/ha i cenie 72,50 zł/dt przychód wynosi ok. 5075 zł/ha, podczas gdy koszty przekraczają 7500 zł/ha. To po uwzględnieniu dopłat i dochodu ze sprzedaży słomy oznacza stratę rzędu około – 900 zł/ha.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja przy kukurydzy. Przy plonie 80 dt/ha i cenie 70,96 zł/dt przychód to ok. 5676 zł/ha, a koszty sięgają ponad 10 200 zł/ha. Strata po uwzględnieniu dopłat wynosi nawet –3600 zł/ha.
"Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża"
Do tego dochodzi problem pełnych magazynów i słabego eksportu.
– 800 zł za tonę pszenicy to nie jest bezpieczeństwo ekonomiczne – podkreśla były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.
Były minister zwraca uwagę, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć.
– Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża. Nie ma takich możliwości przeładunkowych. Wielu rolników wejdzie w nowe żniwa z zapasami w silosach – ostrzega.
Kamila Szałaj
