Rolnictwo na minusie, a koszty rosną. Rolnik nagrał mocny apel z polaScreen Fb Oopr, Ahm. Canva
StoryEditorRolnicy pod kreską

Mocny apel z ciągnika do Tuska. „Nie mamy za co spłacać kredytów”

25.03.2026., 11:30h

Ceny paliwa i nawozów mocno poszły w górę, właśnie w momencie startu prac polowych. W trakcie oprysków jeden z rolników nagrał apel do rządu. – Panie premierze Donaldzie Tusk, trzeba w końcu podjąć rękawicę. Żądamy natychmiastowej reakcji na drogie paliwo i nawozy. Nie mamy za co spłacać kredytów – informuje rolnik.

Kryzys w rolnictwie wyraźnie się pogłębia. Ceny skupu wielu produktów są niskie, mleko wciąż tanieje, a jednocześnie gwałtownie rosną koszty produkcji. Drożeją paliwo i nawozy, a w niektórych regionach zaczynają się nawet problemy z ich dostępnością.

Paliwo po 9 zł, nawozów brakuje. Rolnik nagrał apel z ciągnika

W związku z tą trudną sytuacji pojawiają się coraz ostrzejsze głosy i apele rolników. Stanisław Barna, rolnik w woj. zachodniopomorskiego, z OOPR nagrał w trakcie pracy w polu film z apelem do rządu. Jak podkreśla, problemem są dziś nie tylko ceny, ale też dostępność nawozów.

– Dzisiaj robię zabieg na robaczka w rzepaku i podaję mikroelementy. Ale nie o tym chciałem mówić. Otóż czekamy na reakcję ministerstwa. Na naszym terenie nie ma nawozów azotowych, RSM-u praktycznie nie da się dostać. A jeśli już jest, to w bardzo wysokich cenach – informuje rolnik.

Barna odnosi się też do zapowiedzi działań pomocowych ze strony resortu.

– Słyszeliśmy, że ministerstwo reaguje. Tylko ja tych reakcji w praktyce nie widzę – dodaje.

„Paliwo po 9 zł. Nie gadajcie, tylko reagujcie”

Rolnik zwraca uwagę, że w momencie startu prac polowych koszty jeszcze bardziej rosną.

– Mamy paliwo już po 9 zł. Panie ministrze Stefanie Krajewski, nie gadajcie, tylko reagujcie – apelował do ministra rolnik.

Podkreśla, że bez wsparcia rządu rolnicy nie poradzą sobie sami.

Panie premierze Donaldzie Tusk, trzeba w końcu podjąć rękawicę, zacząć z nami dialog i współpracę. Sami sobie z tym nie damy rady – dodaje.

„Nie mamy za co spłacać kredytów”

Zdaniem rolnika sytuacja jest bardzo zła, a do produkcji znów trzeba dokładać.

– Żądamy natychmiastowej reakcji na drogie paliwo, drogie nawozy i dodatkowe obciążenia, jak ETS w nawozach, za który płacimy. To wszystko sprawia, że produkcja staje się nieopłacalna – informuje rolnik.

Jak zaznacza, problem narasta od dłuższego czasu.

– Ona już nie była opłacalna, gdy nawozy kosztowały 1300–1400 zł, a paliwo było po 5 zł. Teraz koszty praktycznie się podwoiły i dalej nie widać reakcji rządu – dodaje.

Rolnik wskazuje też na rosnące zadłużenie gospodarstw.

– Nie mamy za co spłacać kredytów. Trzeba poważnie rozważyć ich zawieszenie, bo przy tych kosztach to się po prostu nie spina – informuje rolnik.

„Rolnicy potrzebują pomocy, sami sobie nie poradzą z tym kryzysem”

Na koniec Barna apeluje o szybkie decyzje.

– Potrzebne są konkretne działania, żeby pomóc polskiemu rolnictwu, bo sami sobie z tym nie damy rady – informuje rolnik.

Minister zapowiada działania. Będą dopłaty do nawozów?

Przypomnijmy. Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział kilka dni temu, że Polska będzie wnioskować o możliwość wsparcia rolników na poziomie unijnym. Jak wskazał, w najbliższy poniedziałek, 30 marca, ma przedstawić sprawę podczas posiedzenia Rady Ministrów Rolnictwa i Rybołówstwa UE w Brukseli.

Resort chce uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na uruchomienie pomocy dla gospodarstw dotkniętych rosnącymi kosztami produkcji, m.in. nawozami. Problem w tym, że nawet jak KE się zgodzi na pomoc krajową, to upłynie sporo czasu zanim rolnicy dostaną pieniądze. A one są potrzebne już teraz, kiedy ruszyły prace polowe. O to zresztą apelowały Izby Rolnicze. 

Produkcja na minusie. Dane WIR nie zostawiają złudzeń

Skala rolniczego kryzysu widoczna jest m.in. w wyliczeniach Wielkopolskiej Izby Rolniczej. W marcu 2026 r. produkcja wielu upraw jest wyraźnie nieopłacalna. W przypadku pszenicy przy plonie 70 dt/ha i cenie 72,50 zł/dt przychód wynosi ok. 5075 zł/ha, podczas gdy koszty przekraczają 7500 zł/ha. To po uwzględnieniu dopłat i dochodu ze sprzedaży słomy oznacza stratę rzędu około – 900 zł/ha.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja przy kukurydzy. Przy plonie 80 dt/ha i cenie 70,96 zł/dt przychód to ok. 5676 zł/ha, a koszty sięgają ponad 10 200 zł/ha. Strata po uwzględnieniu dopłat wynosi nawet –3600 zł/ha.

"Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża"

Do tego dochodzi problem pełnych magazynów i słabego eksportu.

– 800 zł za tonę pszenicy to nie jest bezpieczeństwo ekonomiczne – podkreśla były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Były minister zwraca uwagę, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć.

Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża. Nie ma takich możliwości przeładunkowych. Wielu rolników wejdzie w nowe żniwa z zapasami w silosach – ostrzega.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
25. marzec 2026 11:43