Monika Przeworska: bycie rolnikiem to dziś ”sport ekstremalny”Screen Sejm
StoryEditorWieś dla rolnika

Obornik, ciągnik w nocy i skargi sąsiadów. Rolnicy chcą połączyć dwie ustawy

20.10.2026., 14:30h

Obornik, nocna praca ciągników i skargi sąsiadów – rolnicy przekonują, że takich sytuacji na wsi nie da się całkowicie uniknąć. Podczas posiedzenia sejmowej podkomisji organizacje rolnicze zaapelowały o połączenie rządowego i prezydenckiego projektu przepisów chroniących produkcję rolną. „Bycie rolnikiem to dziś trochę sport ekstremalny” – mówiła Monika Przeworska.

W Sejmie odbyło się posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej, która zajmuje się dwoma projektami dotyczącymi ochrony produkcyjnej funkcji wsi: rządowym, zawartym w druku nr 3029, oraz projektem prezydenckim z druku nr 3032.

Posiedzenie poświęcono dyskusji ogólnej. Głos zabierali przedstawiciele organizacji rolniczych, mieszkańców wsi oraz innych organizacji uczestniczących w pracach nad projektami. 

Rolnicy chcą połączenia dwóch projektów

Jednym z postulatów przedstawionych podczas posiedzenia było połączenie rozwiązań przygotowanych przez rząd i prezydenta.

Jacek Zarzecki z Platformy Zrównoważonej Wołowiny mówił, że oba projekty odpowiadają na problemy, z którymi spotykają się gospodarstwa.

– Te dwa projekty mogą się doskonale uzupełnić. Te dwa projekty muszą znaleźć wspólny mianownik – powiedział.

Jego zdaniem nowe przepisy powinny jednak dotyczyć nie tylko konfliktów z mieszkańcami, ale również problemów z inwestycjami, modernizacją i rozbudową gospodarstw.

– Będziemy was o to prosili, żeby te oba projekty ustawy połączyć, znaleźć kompromis i konsensus polityczny, ale także je rozszerzyć o te zapisy, które nie będą tylko plastrem na ranę, jaką jest dzisiaj blokowanie inwestycji – mówił.

Zarzecki wskazywał, że w niektórych przypadkach uzyskiwanie pozwoleń na inwestycje w gospodarstwach trwa nawet 10–12 lat.

Rytel: nie ma sensu spierać się, który projekt jest lepszy

Za połączeniem obu propozycji opowiedział się również Karol Rytel ze Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych Orka. Jego zdaniem zamiast rozstrzygać, czy lepszy jest projekt rządowy, czy prezydencki, należy wykorzystać rozwiązania z obu.

– Rozsądnym wydawałoby się, aby nie prowadzić sporu, który jest lepszy, który jest gorszy – mówił Rytel.

Przekonywał, że oba projekty zawierają rozwiązania potrzebne rolnikom, dlatego dalsze prace powinny prowadzić do przygotowania wspólnych przepisów.

Gustaw Jędrejek: kto przenosi się na wieś, musi liczyć się z produkcją rolną

Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej mówił przede wszystkim o konfliktach między rolnikami a osobami, które przeprowadzają się z miast na tereny wiejskie.

– Rolnik musi walczyć o swoje. Wcześniej było tak, że kto chciał mieszkać na wsi, to sobie mieszkał. Ludzie przemieszczali się do miasta, jeżeli chcieli korzystać z różnych przywilejów, które miasto oferuje. A teraz się sytuacja zmieniła, że z miasta jest duża migracja na wieś – mówił.

Jego zdaniem osoby przeprowadzające się na wieś powinny liczyć się z tym, że prowadzenie gospodarstwa powoduje określone uciążliwości.

– Każdy się powinien liczyć, kto się przenosi na wieś mieszkać, że na wsi są pewnego rodzaju uciążliwości, które w normalnym gospodarowaniu przez rolników są normą – powiedział.

Jędrejek wymienił zapach związany z hodowlą zwierząt, zapylenie oraz konieczność wykonywania niektórych prac w nocy. Mówił też o zbiorach prowadzonych przez firmy usługowe, np. przy kukurydzy na kiszonkę, kiedy rolnik nie zawsze może sam decydować o porze pracy maszyn.

Zwrócił też uwagę na obowiązek sprzątania dróg zabrudzonych podczas prac polowych.

– Po każdym samochodzie czy po każdym ciągniku rolnik musi sprzątać, najmować kolejne osoby przy tak niskiej opłacalności, którą w tej chwili mamy – mówił.

Zdaniem Jędrejka przepisy regulujące takie sytuacje są potrzebne.

– Nie ulega wątpliwości, że ta ustawa, która w tej chwili jest procedowana, jest niezbędna do uregulowania niektórych kwestii – stwierdził.

„Niektórych uciążliwości nie da się uniknąć”

Jędrejek podkreślał, że nie chodzi o umożliwienie rolnikom dowolnego działania kosztem sąsiadów.

– Rolnik naprawdę nie chce nikomu utrudniać życia, robi to w sposób bardzo racjonalny, ale niektórych uciążliwości nie da się uniknąć – mówił.

Przytoczył też historię osób zainteresowanych żywnością ekologiczną, które – jak relacjonował – były zaskoczone, gdy dowiedziały się, czym może być nawóz organiczny.

– Jak się dowiedzieli, że ta ekologiczna żywność jest nawożona, wiedzieli, że nawozem organicznym, ale jak się dowiedzieli, że nawóz organiczny to jest obornik czy gnojowica, to powiedzieli: „Co my jemy? To my nawet już teraz warzyw nie będziemy jeść” – mówił.

Monika Przeworska: bycie rolnikiem to dziś „sport ekstremalny”

O potrzebie ochrony gospodarstw mówiła także Monika Przeworska z Instytutu Gospodarki Rolnej. Na początku podziękowała Ministerstwu Rolnictwa oraz Kancelarii Prezydenta za przygotowanie obu projektów.

– Dzięki temu, że mamy te dwa projekty, to wreszcie rozmawiamy na temat tego, jak chronić pracę rolnika – mówiła.

Przeworska zwróciła uwagę na liczbę wymagań, procedur i kontroli, którym podlegają prowadzący gospodarstwa.

– Bycie rolnikiem obecnie to jest taki trochę sport ekstremalny – powiedziała.

Jak mówiła, w części gospodarstw kontrole i konflikty związane z prowadzoną działalnością zaczynają zajmować znaczną część życia rolnika.

– Są takie przypadki, i to nie są wcale rzadkie przypadki, gdzie niestety życie rolnika staje się jedną wielką kontrolą i niestety jest sprowadzane do tego, żeby być w nieustannym bronieniu tego, żeby w ogóle tym rolnikiem móc pozostać – mówiła Przeworska.

Czy rolnik będzie mógł dalej rozwijać gospodarstwo?

Na możliwość modernizacji i rozbudowy gospodarstw zwróciła uwagę również Polska Federacja Rolna. Jej przedstawiciel Mirosław Dackiewicz pytał, czy projektowane przepisy rzeczywiście pozwolą rolnikom nie tylko utrzymywać obecną produkcję, ale również inwestować.

– Czy proponowane przepisy pozwolą rolnikowi nie tylko utrzymać gospodarstwo, ale również je modernizować i rozwijać? – pytał.

Jak zaznaczył, od rolników wymaga się poprawy dobrostanu zwierząt, ograniczania emisji i stosowania nowoczesnych technologii.

– To wszystko wymaga inwestycji – powiedział.

Polska Federacja Rolna chce więc jasnego określenia, czy rozbudowa gospodarstwa, zmiana technologii lub zwiększenie skali produkcji nie spowodują same w sobie utraty ochrony przewidzianej w nowych przepisach.

– Nie chodzi o pozbawienie sąsiadów ochrony. Chodzi o to, aby usuwać rzeczywiste nadmierne uciążliwości, ale jednocześnie nie prowadzić do zamykania produkcji tam, gdzie problem można rozwiązać w inny sposób – mówił Dackiewicz.

Padł mocny sprzeciw: „To nie jest problem tylko nowych mieszkańców”

Podczas posiedzenia pojawiły się również głosy krytyczne wobec proponowanych rozwiązań. Marzena Waligóra, która – jak mówiła – od ponad 50 lat mieszka na wsi i ma 37 lat doświadczenia w rolnictwie, sprzeciwiła się przedstawianiu sporów jako konfliktu rolników z osobami przenoszącymi się z miast.

– Tutaj się wmawia, że mieszkańcy miasta robią larum – mówiła.

Według niej problemem mogą być również duże fermy powstające w pobliżu istniejących gospodarstw rodzinnych i domów.

Justyna Zwolińska zwróciła natomiast uwagę na planowanie przestrzenne.

– To nie jest problem związany z tym, że nowy miastowy przychodzi na wieś. Tylko to jest 30 lat lekceważenia ładu przestrzennego – mówiła.

Jej zdaniem przepisy powinny uwzględniać różnicę między gospodarstwami rodzinnymi a produkcją zwierzęcą prowadzoną na dużą skalę.

Prawnicy: ustawa musi być możliwa do wykonania

Uwagi do projektowanych przepisów zgłosili także prawnicy. Lech Borzemski z Fundacji na Rzecz Bezpiecznego Obrotu Prawnego zwrócił uwagę na problemy, które mogą pojawić się przy stosowaniu nowych regulacji.

– Najlepsza ustawa, która będzie uchwalona, w jakim kształcie jeszcze nikt z nas nie wie, niestety będzie tylko kartą papieru, jeżeli nie będzie mogła być wykonywana – powiedział.

Wskazywał m.in. na przewidzianą w projekcie sankcję nieważności oraz rozwiązania związane z planowaniem przestrzennym. Szczegółowe uwagi mają zostać przedstawione na dalszym etapie prac.

Co dalej z ustawą o ochronie rolników?

Dzisiejsze posiedzenie było poświęcone dyskusji ogólnej nad projektem rządowym z druku nr 3029 oraz projektem prezydenckim z druku nr 3032. Nie rozstrzygano jeszcze o ostatecznym brzmieniu poszczególnych przepisów.

Podczas kolejnych posiedzeń podkomisja będzie pracowała nad konkretnymi rozwiązaniami i poprawkami.

Czym różnią się projekty rządu i prezydenta?

Oba projekty mają chronić możliwość prowadzenia produkcji rolnej na wsi, ale robią to w nieco inny sposób. Projekt rządowy przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa koncentruje się przede wszystkim na zmianach w obowiązujących ustawach i wzmocnieniu pozycji rolnika w sporach dotyczących uciążliwości związanych z normalnym prowadzeniem gospodarstwa.

Projekt prezydencki jest szerszy i bardziej szczegółowo określa, co należy uznać za typowe następstwa działalności rolniczej, wymieniając m.in. zapach związany z chowem zwierząt i nawożeniem, hałas maszyn, pylenie czy konieczność wykonywania prac nocą. Wprowadza też rozwiązania dotyczące osób kupujących nieruchomości w sąsiedztwie gospodarstw – w określonych przypadkach nabywca miałby zostać poinformowany w akcie notarialnym o rolniczym charakterze otoczenia. Projekt reguluje również ochronę istniejących gospodarstw przy ich modernizacji, rozbudowie i zmianie technologii. Właśnie dlatego podczas posiedzenia część organizacji rolniczych postulowała, aby nie wybierać jednego z projektów, lecz połączyć rozwiązania zawarte w obu propozycjach.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. październik 2026 14:36