Rolnik apeluje z ciągnikaAhm, Screen Fb Oopr, Canva
StoryEditorGłos rolnika

Prawie 11 tys. zł dziennie na paliwo. Rolnik z ciągnika apeluje do Tuska

23.09.2026., 07:00h

Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR, pokazał, ile kosztuje go dziś paliwo podczas prac polowych. Jak wylicza, przy intensywnych pracach w gospodarstwie to wydatek blisko 11 tys. zł dziennie. Rolnik prosto z ciągnika zaapelował do premiera Donalda Tuska i ministra rolnictwa o większą pomoc.

Rolnik: prawie 11 tys. zł dziennie na paliwo

Barna nagrał swoją wypowiedź z ciągnika podczas przygotowywania pól pod siew. W czasie gruberowania komputer ciągnika pokazywał zużycie paliwa na poziomie 31,9 l/h.

Rolnik poinformował, że ostatnio kupował olej napędowy po 9,09 zł/l. 

– Kupiłem paliwo po 9,09 zł. Czterysta litrów. To jest prawie 4 tys. zł. Dziennie tego paliwa idą trzy mauzerki. Za trzy wyszło mi prawie 11 tys. zł. To jest niemożliwe – mówi Stanisław Barna.

Z jego wyliczeń wynika więc, że podczas intensywnych prac polowych w gospodarstwie zużywane jest około 1200 litrów paliwa dziennie. Przy cenie 9,09 zł/l oznacza to wydatek około 10,9 tys. zł.

Rolnik podkreśla, że jesienne prace dopiero się rozkręcają.

– To jest przedsmak tego, co nas czeka. Było talerzowanie, teraz jest gruberowanie, jutro będzie siew. Do wszystkiego potrzebne jest paliwo – zaznacza Barna.

„Te 52 grosze to całkiem mała kwota”

Rolnik odniósł się również do zapowiadanej dodatkowej pomocy do paliwa. Jego zdaniem 52 gr do litra to zbyt mało w stosunku do obecnych kosztów.

– Pytam pana ministra, czy chce realnie pomóc rolnikom. Te 52 grosze, które mają być dodane do zwrotu akcyzy, uważamy jako rolnicy za całkiem małą kwotę w stosunku do tego, co się stało i co się dzieje – mówi Barna.

Rolnik zaapelował również do premiera Donalda Tuska.

– Nie damy rady przy takich kosztach paliwa przejść przez ten ciężki okres. Pytam pana ministra i pana premiera, czy zamierzają pomóc rolnictwu, czy będą patrzeć, jak z roku na rok jest coraz gorzej – mówi.

Rolnik: drogie jest nie tylko paliwo

Barna zwraca uwagę, że olej napędowy to tylko jeden z rosnących kosztów. Jako kolejny przykład podaje nawozy.

– Nawozy też poszły mocno do góry. RSM kosztował 1640 zł, a teraz mówi się już o 2000 zł i więcej. Nie damy sobie rady przy tych cenach i przy cenach, które mamy za nasze płody rolne – mówi rolnik.

Jego zdaniem problemem jest coraz gorsza relacja między kosztami produkcji a cenami, które gospodarstwa uzyskują za zboża, buraki czy inne płody rolne.

"Trzy lata temu buraki były po 46 euro"

Barna jako przykład pogarszającej się opłacalności podaje także produkcję buraków cukrowych.

– Buraki trzy lata temu kosztowały 46 euro. Teraz na kolejny rok mówi się o 26 euro. A przecież wszystkie nasze koszty rosną – mówi.

Rolnik zwraca też uwagę na znacznie niższe stawki za buraki dostarczane ponad wielkość określoną w umowie.

Jak wylicza, przy ponad 100 ha buraków różnica między wcześniejszymi i obecnymi stawkami może oznaczać dla jego gospodarstwa setki tysięcy złotych mniejszych przychodów.

– Jak miałem ponad 100 ha buraków, to na tej różnicy cenowej sprzed trzech lat i obecnej wychodzi mi na spokojnie około 600 tys. zł, może nawet więcej – wylicza.

„Matematyki się nie oszuka”

Barna zaznacza, że gospodarstwo musi jednocześnie finansować bieżącą produkcję i spłacać zobowiązania. Jak mówi, ciągnik, z którego nagrywał swój apel, nadal jest przez niego spłacany.

– Za ten ciągnik, którym jadę, jeszcze spłacam kredyt. Muszę nazbierać pieniądze na różne zobowiązania, a z roku na rok jest coraz trudniej – mówi.

Jego zdaniem przy obecnych kosztach coraz trudniej osiągnąć dodatni wynik z hektara.

–Możemy zebrać wszystkie koszty i policzyć je na hektar. Matematyki się nie oszuka. Po prostu wychodzi minus i to gruby minus – podsumowuje Stanisław Barna.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. wrzesień 2026 07:02