Rolnicy zbojkotują Dożynki w Spale. „Nie ma czego świętować”
W internecie ruszyła akcja #BojkotSpała. Rolnicy i działacze organizacji rolniczych apelują, by nie brać udziału w Dożynkach Polskich, które 13 września mają odbyć się w Spale. Ich zdaniem przy obecnych cenach skupu, wysokich kosztach produkcji i stratach spowodowanych pogodą trudno mówić o powodach do świętowania. – Praktycznie większość rzeczy jest poniżej opłacalności – mówi rolnik Krzysztof Piech.
W internecie ruszyła akcja #BojkotSpała
13 września w Spale odbędą się Dożynki Polskie, których gospodarzem jest minister rolnictwa. Uroczystości rozpoczną się mszą, a następnie korowód dożynkowy przejdzie na plac przy stawie. Zaplanowano m.in. konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy oraz koncerty. Wystąpić mają m.in. Zenek Martyniuk i Skolim.
Jednak w mediach społecznościowych pojawiają się apele o bojkot imprezy. Do akcji przyłączają się rolnicy z różnych regionów Polski oraz przedstawiciele organizacji rolniczych.
Jednym z głównych argumentów jest obecna sytuacja ekonomiczna gospodarstw. Rolnicy wskazują na niskie ceny skupu przy nadal bardzo wysokich kosztach produkcji. Do tego dochodzą problemy pogodowe. W zależności od regionu gospodarstwa ucierpiały w tym sezonie wskutek suszy, upałów, gradu czy nadmiernych opadów.
– Jedni rolnicy toną pod wodą, drudzy zostali wysuszeni – mówi Tomasz Ognisty z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
„Sytuacja w rolnictwie jest najtrudniejsza od 30 lat”
Bardzo mocno o obecnej sytuacji mówi Krzysztof Piech, rolnik z woj. opolskiego. Jego zdaniem trudno organizować święto plonów w momencie, gdy w wielu gospodarstwach produkcja przestaje się ekonomicznie spinać.
– Sytuacja, którą mamy w rolnictwie w tej chwili, jest najtrudniejsza od, myślę, 30 lat – ocenia.
Jak podkreśla, największym problemem jest dziś relacja pomiędzy kosztami produkcji a cenami skupu.
– Rozjazd pomiędzy kosztami produkcji a cenami, które rolnik uzyskuje za płody, i to bez względu na branżę – mówi Piech.
Jego zdaniem wcześniej problemy jednego sektora były przynajmniej częściowo równoważone lepszą sytuacją w innych kierunkach produkcji. Gdy słabo płaciły zboża, lepiej radzili sobie np. producenci warzyw, ziemniaków czy część hodowców.
Teraz, jak przekonuje, sytuacja wygląda inaczej.
– Dzisiaj mamy taką sytuację, że praktycznie większość rzeczy jest poniżej opłacalności, a po zbiorach Ministerstwo Rolnictwa znajduje powód do świętowania – mówi rolnik.
Marne plony i marne ceny. Rolnicy pytają: co tu świętować?
W części kraju susza i wysokie temperatury mocno ograniczyły plonowanie. W innych miejscach problemem były gwałtowne opady, podtopienia czy grad. Rolnicy zwracają więc uwagę, że nawet tam, gdzie udało się zebrać przyzwoity plon, sytuację gospodarstw pogarszają ceny sprzedaży.
Tomasz Ognisty porównuje obecną sytuację na rynku zbóż z wcześniejszym okresem.
– Ja tylko przypomnę, że wtedy zboża kosztowały 1300 zł za tonę i więcej – mówi. Następnie zestawia siłę nabywczą pszenicy z kosztami paliwa i ocenia, że dziś jest ona znacznie niższa.
„Dożynki należałoby zbojkotować”
Krzysztof Piech uważa, że przy obecnej sytuacji ekonomicznej gospodarstw nie ma powodów do organizowania hucznego świętowania.
– Czy jest powód do świętowania, czy raczej nie? I zwyczajnie w świecie te dożynki należałoby zbojkotować – mówi.
Jednocześnie podkreśla, że nie chce, aby samo święto rolników stało się elementem walki partyjnej.
– Jestem przeciwko upolitycznianiu czegoś, co powinno być świętem rolników przez jakąkolwiek ze stron sceny politycznej – zaznacza.
„Rolnicy nie chcą zabawy, tylko opłacalności”
Do bojkotu nawołuje również Łukasz Komorowski, rolnik spod Siedlec. W jego ocenie sytuacja na poszczególnych rynkach rolnych jest na tyle trudna, że resort powinien przede wszystkim skoncentrować się na rozwiązaniu problemów ekonomicznych gospodarstw.
– Sytuacja na wsi, nie trzeba mówić nikomu, jaka dzisiaj jest, jest dramatyczna – mówi Komorowski.
Podobne stanowisko prezentuje Julia Olszewska, rolniczka z Podlasia. Jej zdaniem dożynki powinny być nie tylko podziękowaniem za plony, ale również momentem, w którym rolnicy mogą czuć bezpieczeństwo ekonomiczne.
– Dożynki w Spale powinny być podziękowaniem za zebrane plony i za zakończenie żniw szczęśliwe, ale także prośbą o poczucie bezpieczeństwa finansowego i psychicznego – mówi i pyta o sytuację na rynku mleka i przyszłość rolnictwa.
Rolnik: „Ja się nie dziwię, że oni rezygnują”
Do bojkotu dożynek w Spale przyłącza się także Tomasz Jurzyk, rolnik, który wskazuje na dramatyczną sytuację producentów trzody chlewnej.
– Panie ministrze, dziękuję, nie skorzystam. I myślę, że inni rolnicy też nie powinni skorzystać – mówi.
Jurzyk podkreśla, że przez 12 lat walki z ASF z hodowli miało zrezygnować około 200 tys. producentów świń. Zwraca też uwagę na fatalną opłacalność: warchlak kosztuje dziś 220–250 zł, a przy cenie żywca około 3,50 zł/kg rolnik za tucznika ważącego 100 kg dostaje około 350 zł.
– Ja się nie dziwię, że oni rezygnują. Czy mamy walczyć z ASF-em? Czy mamy walczyć z hodowcami? – pyta Jurzyk.
Organizacje rolnicze przyłączają się do bojkotu
Do akcji dołączył również Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych Orka. Karol Rytel krytykuje m.in. sytuację na rynku nawozów, problemy dotyczące ciągników MTZ oraz niespełnione zapowiedzi resortu.
Orka apeluje do rolników o rezygnację z udziału w imprezie.
– Apelujemy, jako Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych Orka, o to, żeby szanujący się rolnicy nie brali w tym udziału – mówi Rytel.
Do bojkotu nawołuje także Marcin Wróński z Samoobrony, który jako jeden z głównych problemów wskazuje pogarszającą się opłacalność produkcji rolnej.
– Polscy rolnicy, polscy producenci warzyw nadal mają problemy i to mają problemy coraz większe – mówi.
13 września dwie imprezy dożynkowe
Dożynki Polskie w Spale organizowane przez ministra rolnictwa zaplanowano na 13 września. Tego samego dnia w Tryńczy na Podkarpaciu mają odbyć się Dożynki Prezydenckie.
Na razie trudno przewidzieć, ilu rolników rzeczywiście zbojkotuje dożynki w Spale. Do naszej redakcji docierają jednak informacje od rolników, którzy deklarują, że nie pojadą na dożynki i przyłączą się do akcji #BojkotSpała. Wskazują przede wszystkim na niskie ceny skupu, wysokie koszty produkcji oraz straty spowodowane w tym roku przez suszę, upały i grad. Ich zdaniem w takiej sytuacji nie ma powodów do świętowania.
Kamila Szałaj
