Rolnictwo na minusie, a koszty rosną. Rolnik nagrał mocny apel z polaScreen Fb Oopr, Ahm. Canva
StoryEditorGłos rolnika

Rolnik podliczył żniwa. „Mamy krytyczną sytuację. Tego nie da się spiąć”

27.08.2026., 13:00h

Tegoroczne żniwa mocno rozczarowały rolników. Plony spadły nawet o 30 proc., rzepak miejscami nie dał nawet tony z hektara, a słabe parametry zbóż dodatkowo obniżają ceny. – Mamy krytyczną sytuację w rolnictwie – mówi Stanisław Barna i wskazuje, że przy obecnych kosztach produkcji rachunek się spina.

Rolnicy po żniwach: plony w dół, ceny niskie. „Mamy krytyczną sytuację”

Przymrozki, susza i upały odbiły się na tegorocznych plonach. Problemem jest także słaba jakość zebranego ziarna. Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR, mówi o stratach sięgających 30 proc., bardzo słabych plonach rzepaku i cenach, które nie odpowiadają obecnym kosztom produkcji. Krytykuje też działanie aplikacji suszowej oraz zasady pomocy do nawozów i paliwa.

Barna: plony niższe nawet o 30 proc.

Stanisław Barna ocenia, że 2026 rok jest dla rolników bardzo trudny. W jego regionie na wyniki produkcji złożyło się kilka niekorzystnych zjawisk pogodowych.

– Rok jest bardzo ciężki, mamy krytyczną sytuację. W naszym regionie zmagaliśmy się z różnymi warunkami atmosferycznymi. Mieliśmy mrozy, bardzo długie wiosenne przymrozki, później suszę i upały. To wszystko doprowadziło do spadku plonów – mówi Barna.

Jak zaznacza, w części gospodarstw spadek plonów może sięgać około 30 proc., a miejscami jest jeszcze większy. Szczególnie źle wypadł rzepak.

– Można powiedzieć, że w moim regionie plony spadły o 30 proc., a nawet więcej, bo rzepaki jednak zawiodły i plony były bardzo niskie. W niektórych gospodarstwach nie zebrano nawet jednej tony rzepaku, czyli praktycznie nie pokryto kosztów produkcji – mówi rolnik.

„Susza hydrologiczna jest, suszy rolniczej nie ma”

Barna zwraca uwagę również na problem z szacowaniem strat suszowych. Jego zdaniem system powinien lepiej odzwierciedlać to, co rzeczywiście dzieje się na polach.

– Walczymy o suszę, o aplikację i wypowiadamy się na ten temat. Susza hydrologiczna jest, suszy rolniczej nie ma. Chcielibyśmy, żeby ta aplikacja, skoro ma działać, działała prawidłowo i żeby ministerstwo w końcu się temu przyjrzało – podkreśla.

Na problemy z szacowaniem suszy zwraca uwagę także Andrzej Kałek, prezes Lubuskiej Izby Rolniczej. W Lubuskiem zagrożenie suszą w zbożach jarych stwierdzono w 79 z 82 gmin, a mimo to system wskazał straty pozwalające na sporządzenie protokołu tylko w jednym gospodarstwie. Kałek podkreśla, że rzeczywiste straty na polach są znacznie większe, niż wynika to z aplikacji.

Upały pogorszyły parametry zbóż

Zdaniem Barny niekorzystna pogoda wpłynęła nie tylko na wysokość plonów. Część zebranego ziarna nie osiągnęła parametrów jakościowych wymaganych dla zbóż konsumpcyjnych.

Rolnik wskazuje przede wszystkim na wysokie temperatury, które pojawiły się na początku lipca.

– Nie mamy parametrów w zbożach, bo upały, które przyszły na początku lipca, po prostu je ugotowały. Zboża nie dorosły do prawidłowej normy, którą powinny osiągnąć na przełomie lipca i sierpnia. Nie mają parametrów, więc są sprzedawane jako zboża paszowe – tłumaczy Barna.

To dodatkowo pogarsza sytuację gospodarstw, ponieważ ceny zbóż paszowych są niższe, a popyt na nie pozostaje słaby.

Barna: 700 zł za tonę to ceny z początku lat 2000

Rolnik przyznaje, że na rynku pojawiły się ostatnio niewielkie podwyżki, ale jego zdaniem nie zmieniają one zasadniczo sytuacji producentów.

– Mamy krytyczną sytuację w rolnictwie. Ceny są niskie. Coś troszeczkę drgnęło, ale to są znikome wzrosty – ocenia.

Szczególnie trudna jest sytuacja gospodarstw, których ziarno z powodu słabszych parametrów musi zostać sprzedane jako paszowe.

– Na zboża paszowe jest słaby popyt, a druga sprawa to bardzo niska cena – około 700 zł. To są ceny z początku lat 2000, a wiemy, jakie mamy teraz koszty: paliwa, nawozów, kredytów, utrzymania i serwisowania maszyn – wylicza Barna.

Ile skupy płacą obecnie za zboża?

Ostatnie notowania pokazują, że ceny zależą mocno od regionu i parametrów ziarna. W naszej sondzie z 21 sierpnia pszenica konsumpcyjna była wyceniana na 800–900 zł/t. Za pszenicę paszową skupy oferowały 700- 750 zł/t w woj. łódzkim i mazowieckim, 760 zł/t w Zamojskich Zakładach Zbożowych, 810 zł/t w Koronowie i Człuchowie.

W woj. zachodniopomorskim pszenica konsumpcyjna o zawartości białka 12,5 proc. kosztowała 900 zł/t, jęczmień jary 660 zł/t, jęczmień ozimy 640 zł/t, żyto paszowe 600 zł/t, pszenżyto 650 zł/t, a rzepak 2200 zł/t.

Zalewski: nakłady drożeją, a zboża potaniały

Na problem niskich cen zbóż zwraca uwagę również Arkadiusz Zalewski z IERiGŻ. Z jego danych wynika, że od lipca 2021 do lipca 2026 roku środki ochrony roślin podrożały średnio o 21 proc. W tym samym czasie ceny nawozów mineralnych wzrosły o blisko 64 proc., a maszyn rolniczych o 66 proc. Inflacja w tym okresie wyniosła około 42 proc.

Jednocześnie ceny podstawowych produktów rolnych nie nadążały za wzrostem kosztów.

- Równolegle jednak sytuację rolników pogarszał niski poziom cen samych płodów rolnych – przykładowo w analizowanym wieloleciu pszenica potaniała o 5,8%, a kukurydza o 11,7%. W rezultacie relacje cen środków ochrony roślin do cen podstawowych zbóż uległy wyraźnemu pogorszeniu - podaje ekspert.

Nawozy nadal mocno obciążają gospodarstwa

Jednym z kosztów wskazywanych przez Barnę są nawozy. W naszej sondzie cenowej z 21 sierpnia za saletrę amonową trzeba zapłacić około 1910–2030 zł/t. Mocznik kosztuje w zależności od sprzedawcy około 3000–3550 zł/t. Polifoska 6 jest wyceniana na około 2950–3170 zł/t.

Barna krytykuje jednocześnie zasady zapowiadanych dopłat do nawozów za zakupy dokonane od 1 marca do 15 sierpnia 2026. Podkreśla, że większość rolników kupowała nawozy wcześniej i przez przyjęte terminy nie będzie mogła rozliczyć wszystkich zakupów.

– To, co pan minister mówi, to jedno, a co robi, to drugie. Nie mamy tego wsparcia, o którym się mówi. Pomoc nawozowa ma obejmować zakupy dopiero od 1 marca, więc bardzo mało rolników skorzysta z tej pomocy, a jeśli skorzysta, to w niewielkim stopniu – ocenia Barna.

Barna o paliwie: rolnicy słyszą o 2 zł, a na razie jest 1,48 zł

Kolejny zarzut dotyczy pomocy do paliwa. Rząd zapowiada dodatkowe 52 gr do litra, co razem z obecnym zwrotem akcyzy ma dać 2 zł/l. Na razie jednak rolnicy otrzymują 1,48 zł/l, a po dodatkowe pieniądze będą musieli wystąpić w kolejnym naborze. Barna pyta, dlaczego obu form wsparcia nie można było połączyć od razu.

– Pan minister mówi o 2 zł, a my składamy wnioski i nadal mamy 1,48 zł. Nie można było zrobić tego od razu razem? Pewnie chodzi o pieniądze, ale trzeba było znaleźć więcej środków na te 2 zł i wypłacić je rolnikom od razu – mówi.

Ministerstwo powinno w końcu konkretnie zająć się problemami rolników. Jak pan minister coś obiecuje, to niech doprowadza to do końca, bo słuchamy tych obietnic, a później nie mają one pokrycia w środkach – podsumowuje Stanisław Barna

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
27. sierpień 2026 13:02