Ceny nawozów wystrzeliły. Mocznik droższy o 40 proc.
Wzrost cen nawozów nabiera tempa, a rolnicy alarmują, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Produkcja rolna staje się coraz mniej opłacalna, a gospodarstwa coraz mocniej zaciskają pasa.
Z danych Arkadiusza Zalewskiego z IERiGŻ wynika, że od początku 2026 roku nawozy azotowe podrożały średnio o blisko 30%, a mocznik z inhibitorem ureazy już o prawie 40%. Jeszcze mocniej widać to w ostatnich tygodniach. Jak wynika z naszej cotygodniowej sondy tylko od końca lutego do końca marca mocznik zdrożał o 27%, a saletra amonowa o 17%.
Obecnie średnie ceny u dystrybutorów sięgają:
- mocznik: 2840–2900 zł/t
- saletra amonowa: 1960–1990 zł/t
- fosforan amonu: nawet do 3650 zł/t
Rynek reaguje nerwowo, a dostępność nawozów zaczyna być ograniczona. Dystrybutorzy wstrzymują większe zakupy, obawiając się powtórki z 2022 roku.
„Déjà vu”. Trzeba sprzedać trzy ciężarówki jęczmienia, aby zakupić jedną ciężarówkę RSM-u
Zbigniew Gołda, rolnik z woj. pomorskiego i członek OOPR, nie owija w bawełnę. Jak mówi, sytuacja zaczyna przypominać najgorsze momenty sprzed kilku lat.
W jego gospodarstwie jednocześnie trwa sprzedaż jęczmienia i zakup nawozów. Proporcje? Dramatyczne.
– Mam wrażenie, że znów mamy déjà vu. Że ta sytuacja już była. Trzeba sprzedać trzy ciężarówki jęczmienia, aby zakupić jedną ciężarówkę RSM-u – mówi rolnik.
I od razu dodaje, że wtedy była pomoc państwa. Dziś jej nie ma.
– Tyle, że wtedy była realna interwencja państwa, realna pomoc. Dziś tej pomocy nie ma. Dziś tej pomocy potrzebujemy – podkreśla i apeluje do rządu o uruchomienie dopłat.
– Potrzebujemy dopłat po to, by gałąź gospodarki, która warunkuje przetrwanie dzisiejszej cywilizacji, mogła funkcjonować. Dlatego apelujemy do ministra, wiceministrów oraz do rządu, aby podjęli realne działanie w tym zakresie - mówi.
„Liczymy każdy hektar”
Podobne nastroje słychać w innych regionach kraju. Krzysztof, rolnik z Mazowsza, mówi nam, że przy takich kosztach o zysku nie ma mowy.
– Dziś to nie jest pytanie, ile zarobimy, tylko czy w ogóle wyjdziemy na zero. Liczymy każdy hektar i każdy wyjazd w pole, bo koszty uciekają szybciej niż ceny skupu - wyjaśnia.
Jak dodaje, wielu gospodarzy ogranicza nawożenie albo odkłada decyzje zakupowe.
– Jak tak dalej pójdzie, to niektórzy po prostu odpuszczą część upraw. Bo nie ma z czego tego sfinansować - mówi.
Izby rolnicze alarmują: „Pola mogą pozostać niezasiane”
Krajowa Rada Izb Rolniczych już wystąpiła do premiera Donalda Tuska i ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego z pilnym wnioskiem o uruchomienie dopłat do paliwa i nawozów. Samorząd rolniczy nie ma wątpliwości.
– Obecnie ceny są tak wysokie, że prowadzenie działalności rolniczej stało się nieopłacalne bez pomocy państwa. Rolników nie stać na zakup paliwa i nawozów, co może skutkować tym, że pola pozostaną niezasiane i nie będzie plonów – ostrzega KRIR.
W UE już pomagają rolnikom. Polska wciąż czeka
Tymczasem inne kraje Unii Europejskiej już uruchamiają dopłaty do nawozów i paliwa.
Hiszpania przeznacza aż 500 mln euro na dopłaty do nawozów, oferując stawki do hektara oraz dodatkowe wsparcie do paliwa. Grecja refunduje 15% kosztów nawozów i dopłaca do paliwa.
W Polsce na razie konkretów brak. Minister rolnictwa zapowiada, że temat wsparcia zostanie podniesiony na najbliższym posiedzeniu Rady AGRIFISH w Brukseli, zaplanowanym na poniedziałek. Chodzi o możliwość uruchomienia dopłat podobnych do tych, które funkcjonowały po wybuchu wojny w Ukrainie.
Opłacalność rolników pod presją
Analitycy PKO BP nie mają złudzeń, że pogorszenie relacji cen produktów rolnych do kosztów produkcji może ograniczyć inwestycje w gospodarstwach i odbić się na całym sektorze.
- Pogorszenie się relacji cen surowców rolnych do cen nawozów i paliw w krótkim okresie może oznaczać spadek opłacalności produkcji rolnej. To z kolei może skutkować wzrostem ostrożności w zakresie dokonywanych inwestycji w rolnictwie, co mogłoby odbić się na branży produkcji maszyn rolniczych - czytamy w najnowszym Monitoringu Branżowym "Implikacje konfliktu na Bliskim Wschodzie dla polskiego sektora rolno-spożywczego".
Kamila Szałaj
