W lipcu przypada rocznica napisania Mazurka Dąbrowskiego przez Józefa Wybickiego
Dokładnie 229 lat temu Józef Wybicki napisał słowa „Mazurka Dąbrowskiego”, pieśń polskich legionów we Włoszech. Po odzyskaniu niepodległości w 1927 r., stał się on hymnem Rzeczpospolitej Polskiej. Wybicki po raz pierwszy zaprezentował swoje żołnierskie wyznanie wiary, że „Jeszcze Polska nie umarła” najprawdopodobniej w pierwszej połowie lipca. Jesteśmy w przededniu tej rocznicy.
Warto przy okazji przypomnieć oryginalne brzmienie „Mazurka Dąbrowskiego”, zwłaszcza ostatniej zwrotki: „Na to wszystkich jedne głosy: „Dosyć tej niewoli; mamy Racławickie Kosy, Kościuszkę, Bóg pozwoli”. Do oficjalnego hymnu weszły tylko słowa o szlacheckich szablach („Co nam obca moc wydarła, szablą odbijemy”). Zabrakło w nim miejsca dla chłopskich kos spod Racławic. A szkoda. Kto wie, może uda się to kiedyś zmienić?
Jest też w „Mazurku Dąbrowskiego” zwrotka czwarta, w której śpiewamy „dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy.” I właśnie o jej nowym, niemilitarnym znaczeniu chciałbym napisać. We Francji bowiem dyskutowane są ustawy dotyczące ustroju rolnego, żywności i roli sieci handlowych w obrocie żywnością. Tamtejsza minister rolnictwa stwierdziła, że to odpowiedź rządu na gniew rolników.
Francuzi przygotowali przepisy chroniące rolników, grunty rolne i zwiększające suwerenność żywnościową
Paryż uchwalił właśnie ustawę dotyczącą sytuacji nadzwyczajnych w rolnictwie, której celem jest ochrona rolników, zwiększenie suwerenności żywnościowej i ochrona gruntów rolnych. Francuzi chcą również ustawowo zablokować import żywności produkowanej z użyciem pestycydów zabronionych w Unii Europejskiej. Francuzi otwarcie mówią o zakazie dostarczania do publicznych stołówek żywności wyprodukowanej w krajach trzecich, czyli poza UE. Kolejny cel to ułatwienia w retencji wody.
Francja chce chronić inwestycje w rozwój chowu i hodowli zwierząt
W odniesieniu do hodowli zwierząt gospodarskich, artykuł upoważnia rząd do ustanowienia dekretem specjalnego systemu pozwoleń środowiskowych dla budynków inwentarskich, tak aby ludzie niezwiązani z rolnictwem nie mogli złośliwie blokować rozwoju gospodarstw. W nowych przepisach znalazły się także sankcje dla sieci handlowych, oskarżanych o zmniejszanie zamówień w celu wywierania presji na dostawców podczas negocjacji.
Annie Genevard, francuska minister rolnictwa, zaapelowała do parlamentarzystów, aby nie blokowali debaty parlamentarnej i ostrzegała, że wszelkie próby uchylenia ustawy „będą postrzegane przez rolników jako zniewaga”. Ta sama minister przestrzegała parlamentarzystów przed wprowadzaniem przepisów niezgodnych z prawem Unii Europejskiej, gdy chodziło o zakaz importu żywności produkowanej z zastosowaniem zabronionych pestycydów. Z jakiegoś powodu nie przejęli się oni ostrzeżeniami przedstawicielki rządu ani potencjalnym „unijnym batem”.
Nie ma się co dziwić, że mimo różnych trudności i przeciwności rolnictwo francuskie ma się nieźle. A dlaczego tak jest? Niech pokaże przykład irlandzkiej wołowiny, która zderzyła się z tamtejszymi rolnikami. Francuski oddział Lidla zorganizował niedawno promocję irlandzkich steków określanych w tej akcji jako „najlepsze na świecie”. Nie trzeba było długo czekać, aby związek rolników (FDSEA) zorganizował protesty pod Lidlami, twierdząc, że najlepsze mięso jest francuskie. Członkowie związku przekonywali, że „rolnicy codziennie z pasją pracują nad tym, aby oferować klientom wysokiej jakości mięso, pozyskiwane według francuskich standardów i zaliczane do najbardziej wymagających mięs na świecie”.
Nasze sieci handlowe nie promują w szczególny sposób polskiej żywności
A jaka jest reakcja Polaków na łopatkę bez kości z Hiszpanii po 6,99 zł/kg? Albo na belgijski lub holenderski schab po 8,99 zł/kg? Idziemy do Biedronki lub Lidla i kupujemy po 5–10 kg na zapas. Żaden klient Biedronki nie zastanawia się nad dalekosiężnymi skutkami takich promocji dla naszych rolników, którzy również codziennie z pasją pracują nad tym, aby oferować klientom wysokiej jakości mięso. Nie zastanawia się, bo nikt mu tego nie uświadamia. Jeszcze kilka lat temu była organizacja, która potrafiła śledzić transporty importowanych do Polski świń. Jeszcze wcześniej był polityk, który m.in. wysypywał na tory importowane zboże. Na początku sierpnia przypada 15. rocznica tragicznej śmierci Andrzeja Leppera. Gorąca zima 2024, kiedy wraz z całą Europą protestowaliśmy przeciw Zielonemu Ładowi nie wyłoniła kolejnego lidera.
Nie wzywam broń Boże do protestów, choć sytuacja rolnictwa jest dziś tragiczna. Znacznie lepsze efekty przyniosłoby podejście takie jak stosowane we Francji: protesty przeciw importowi żywności, bojkot sklepów promujących obce produkty, uświadamianie społeczeństwa, jaką jakość i wartość odżywczą mają nasze mleko, sery, twarogi, mięso.
W Lidlach i Biedronkach spotkać można promocje z okazji „tygodnia” greckiego, azjatyckiego czy włoskiego. Nigdy nie widziałem w tych sklepach tygodnia polskiego.
Paweł Kuroczycki
redaktor naczelny Tygodnika Poradnika Rolniczego
fot. AHM
