Przebudowa węzła Modzelówka w Rudej
Jak czytamy na stronie Biebrzańskiego Parku Narodowego, w maju br. doszło do zakończenia inwestycji polegającej na odtworzeniu dawnego układu hydrologicznego doliny Biebrzy, który został mocno zmieniony przez prace melioracyjne prowadzone od XIX wieku. Jednym z najważniejszych elementów projektu była przebudowa węzła Modzelówka w miejscowości Ruda. W tym miejscu łączą się Kanał Rudzki, Kanał Kuwaski oraz tzw. Martwy Ełk, czyli wyschnięty odcinek rzeki Ełk. Dzięki inwestycji część wód może być ponownie kierowana do dawnego koryta.
Celem odtworzenia naturalnego układu rzek było przede wszystkim zatrzymanie wody w dolinie i odbudowanie właściwych stosunków wodnych, które miało ograniczyć skutki przesuszenia torfowisk oraz zagrożenie pożarowe. Biebrzański Park Narodowy wskazywał również, że poprawa stosunków wodnych powinna pomóc rolnikom gospodarującym w sąsiedztwie parku, których łąki w ostatnich latach coraz bardziej wysychały.
Dziś część rolników sygnalizuje jednak poważny problem z nadmiarem wody. Zalane łąki uniemożliwiają wjazd sprzętu, koszenie i zbiór siana. Zdaniem Podlaskiej Izby Rolniczej sprawa dotyczy rolników gospodarujących w ok. 27 miejscowościach położonych w dolinie Biebrzy.
Izba Rolnicza: potrzebne czasowe obniżenie poziomu wody
Podlaska Izba Rolnicza wystosowała pilny wniosek do Wód Polskich w Białymstoku w sprawie obniżenia poziomu wody w celu umożliwienia koszenia i zbioru siana z użytków zielonych w dolinie Biebrzy.
Izba wskazuje, że problem dotyczy m.in. rolników z rejonu Burzyna, Makowskich, Konieckich, Szostaków, Brzostowa, Mocarzy, Nadborów, Biodr, Plut, Brych, Łojów-Awissy, Szyjek, Czach, Raciborów, Radziłowa, Karwowa, Mścich, Okrasina, Klimaszewnicy, Osowca, Szafranek, Goniądza, Dawidowizny, Wrocenia, Dolistowa, Zabiela i Kopytkowa, a także okolic Śluzy Dębowo.
Rolnicy zgłaszają, że obecny poziom wody w części użytków zielonych uniemożliwia albo poważnie utrudnia wjazd sprzętu rolniczego, koszenie i terminowy zbiór siana. Jak podkreśla izba, nie chodzi wyłącznie o sam problem z przeprowadzeniem prac. Opóźnienie pokosu może oznaczać pogorszenie jakości paszy, a w skrajnych przypadkach całkowitą utratę możliwości wykorzystania łąki.
– Terminowe wykonanie pierwszego i kolejnych pokosów ma zasadnicze znaczenie dla jakości pozyskiwanej paszy – podkreśla izba w swoim wystąpieniu.
Rolnicy chcą sterowania urządzeniami wodnymi
PIR nie postuluje trwałego osuszenia doliny Biebrzy ani zmiany jej charakteru, ale wnioskuje o czasowe i kontrolowane obniżenie poziomu wody, które pozwoliłoby rolnikom wykonać koszenie i zebrać siano w okresie odpowiednich warunków pogodowych.
Izba chce również, aby przeanalizowano możliwość takiego sterowania urządzeniami wodnymi, które pozwoliłoby na wjazd sprzętu rolniczego na łąki, przy jednoczesnym zachowaniu wymogów ochrony przyrody.
W ocenie izby szczególnie ważne jest uwzględnienie potrzeb gospodarstw, dla których łąki w dolinie Biebrzy są podstawowym źródłem paszy dla bydła.
Każdy kolejny dzień wysokiego poziomu wody może ograniczać możliwość wykorzystania krótkiego okresu odpowiedniej pogody do koszenia i zbioru, a rolnicy mogą zostać zmuszeni do zakupu dodatkowych pasz, natomiast część z nich może nie zdążyć wykonać pokosu w wymaganym terminie.
Izba chce stałych zasad gospodarowania wodą
PIR zwraca także uwagę, że problem powinien być rozwiązany nie tylko doraźnie. Wnioskuje o skoordynowanie działań na całym obszarze, aby możliwość koszenia nie była dostępna jedynie na wybranych fragmentach doliny.
Izba chce również informacji o aktualnych działaniach, technicznych możliwościach obniżenia poziomu wody oraz przewidywanym terminie ich realizacji.
Jednym z postulatów jest także wypracowanie wspólnie z rolnikami mechanizmu bieżącego uzgadniania gospodarowania wodą w okresach koszenia. Zdaniem iby pozwoliłoby to pogodzić ochronę przyrody z tradycyjnym użytkowaniem rolniczym doliny Biebrzy.
– Ochrona przyrody i prowadzenie tradycyjnego, ekstensywnego użytkowania rolniczego doliny Biebrzy nie muszą pozostawać ze sobą w sprzeczności – wskazuje Podlaska Izba Rolnicza.
Izba zwróciła się również o możliwość zorganizowania spotkania roboczego z przedstawicielami Wód Polskich i Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Rolnik z Podlasia: „Na kilku łąkach mam wody po kolana”
Sprawę komentuje m.in. Marcin Halkow, rolnik z okolic Goniądza i członek Ruchu Gospodarstw Rodzinnych. Jego zdaniem po odtworzeniu starego koryta rolnicy mają być zalewani z dwóch stron – przez wody rzeki Netta oraz Kanału Rudzkiego, który łączy rzekę Ełk z Biebrzą.
– Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, ale z naszej perspektywy wygląda to tak, że jeśli śluza na rzece Netta jest przymknięta, to otwierany jest dopływ z Kanału Rudzkiego. Wówczas tworzy się spiętrzenie. Rozmawiałem nawet ze znajomym spod Wizny, który przyznał, że wszystko jest zalane i nie mogą kosić łąk w pobliżu rzeki – relacjonuje Halkow.
Jak podkreśla, sytuacja jest tym bardziej niezrozumiała, że na polach położonych poza doliną Biebrzy problemem jest niedobór wody.
– Uprawiamy pola po żniwach i widzimy, że jest sucho, a przy Biebrzy jest katastrofa. Na kilku łąkach mam w tej chwili wody po kolana – mówi rolnik.
Halkow nie zamierza czekać na poprawę sytuacji i zdecydował się wynająć specjalistyczny sprzęt do koszenia.
– Wynająłem firmę ratrakową, która mi to wszystko skosi, bo nie będę czekał. Jak skończą pracę u siebie, to przyjadą do mnie – mówi.
Koszt takiej usługi jest jednak bardzo wysoki.
– Wynajem ratraka to obecnie koszt około 1,5 tys. zł od skoszenia hektara, a ja mam 10 ha pod wodą – wylicza.
To około 15 tys. zł za samo skoszenie. Rolnik obawia się przy tym, że mimo poniesienia dodatkowych kosztów nie uda się uratować wartości paszowej łąk.
– Traktuję tę trawę jako ściółkę, chociaż wiadomo, że zwierzęta coś z tego zjedzą. W obecnej sytuacji nie będę miał ani ściółki, ani paszy, ani dopłat i jeszcze zapłacę karę za to, że nie sprzątnąłem tej trawy sam – mówi Halkow.
Rolnicy oczekują teraz reakcji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Sprawa może również trafić na drogę sądową, ponieważ, jak wynika z relacji Halkowa, część gospodarzy rozważa złożenie pozwu.
Warto przypomnieć, że jeszcze przed odtworzeniem, również wody rzeki Netta sprawiały rolnikom gospodarującym na terenach w okolicy Biebrzy problem, o czym pisaliśmy TUTAJ. Wody Polskie w Białymstoku wyjaśniły wówczas, że nie dokonuje się celowych zrzutów wody, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Co na to Wody Polskie i Biebrzański Park Narodowy?
O stanowisko w sprawie obecnej sytuacji poprosiliśmy Biebrzański Park Narodowy oraz Wody Polskie. Zapytaliśmy m.in. o przyczyny wysokiego poziomu wody na łąkach, wpływ zakończonej przebudowy węzła Modzelówka na stosunki wodne oraz możliwość czasowego obniżenia poziomu wody, aby rolnicy mogli wykonać koszenie i zebrać siano. Zapytaliśmy również o możliwość wypracowania zasad gospodarowania wodą w okresie koszenia, które pozwoliłyby pogodzić ochronę przyrody z użytkowaniem rolniczym łąk.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. tvn24.pl, Biebrzański Park Narodowy, komentarz rolnika
