Co z nowym projektem ustawy o ochronie przyrody?
W listopadzie 2025 r. odbyło się wspólne posiedzenie sejmowych komisji ds. rolnictwa oraz ochrony klimatu i środowiska, o czym pisaliśmy TUTAJ. Wówczas doszło do przegłosowania nowego projektu ustawy o ochronie przyrody. Rolnicy liczyli na prawdziwy przełom w sprawie, a poseł Zbigniew Ziejewski wprost stwierdził, że czekali na taką nowelizację od 20 lat. Co tak ucieszyło producentów rolnych?
Przede wszystkim to, że dotychczas rolnicy otrzymywali odszkodowania wyłącznie za szkody powodowane w uprawach przez żubry czy bobry, a dzięki nowelizacji katalog miał zostać rozszerzony o kilka gatunków ptaków, które od lat powodują największe straty nie tylko w uprawach rolniczych, ale również hodowlach ryb.
W projekcie uwzględniono następujące gatunki ptaków:
- kormorany – szczególnie uciążliwe dla stawów rybnych,
- czaple siwe i białe,
- kruki i inne krukowate,
- gęsi (białoczelne, zbożowe, gęgawy, krótkodziobe, tundrowe i małe),
- łabędzie (nieme, czarnodziobe i krzykliwe),
- żurawie – które, choć częściowo już objęte odszkodowaniami, nadal będą na liście.
W kwestii przyjęcia ustawy zapadła jednak cisza, a wraz z nadejściem wiosny ptaki ponownie rozpoczęły swoje naloty na uprawy rolnicze.
– Kiedyś protestowaliśmy przed Biebrzańskim Parkiem Narodowym, ale ani za PiS-u, ani za obecnej władzy nikt z tym nic nie robi. Obecny minister rolnictwa Stefan Krajewski przed wyborami też dużo mówił o szkodach wyrządzonych przez gęsi i też nic z tym nie robi – mówi Ciochanowski.
Rolnicy czekają na reakcję rządu ws. dzikiego ptactwa
Przyjęty projekt nowelizacji ustawy dał rolnikom ogromną nadzieję na to, że wreszcie będą mogli ubiegać się o odszkodowania za szkody wyrządzone m.in. przez gęsi, które obecnie plądrują uprawy pszenicy ozimej.
– Na pierwszym miejscu w jadłospisie dzikiego ptactwa jest pszenica. Jak skończą z pszenicą, lecą na rzepak, pszenżyto, tylko żyta za bardzo nie jedzą, nie smakuje im. Przesiadują na łąkach i mocno je przycinają. One są wszędzie. W tym momencie to są gęsi, są już też żurawie, z tym że one nie wyrządzają szkód w zbożach, bo ich przysmakiem jest wschodząca kukurydza – mówi Ciochanowski.
Rolnicy żywią dzikie ptactwo i własne zwierzęta
Nie dosyć, że rolnicy ponoszą wysokie koszty na to, żeby założyć uprawę, to przez ingerencję ptactwa zbierają niższy plon.
– Rolnicy nie dosyć, że muszą utrzymać własne zwierzęta, to jeszcze te dziko żyjące, które chodzą wolno po polach i ptactwo migrujące. To przecież nie tylko gęsi i żurawie robią szkody, ale też kruki i wrony – jak rzepak wschodzi, to są malutkie liścienie i wszystko jest zjadane przez te ptaki – dodaje Ciochanowski.
Jakby tego mało ceny skupu zbóż, rzepaku i kukurydzy utrzymują się na niskim poziomie, a żeby rolnicy mogli straszyć dziko żyjące ptactwo, muszą zapłacić za pozwolenie 82 zł.
– Musimy zapłacić za pozwolenie na płoszenie i jeszcze określić, w jakich godzinach i w jakiej formie będziemy płoszyć, to jest śmieszne, a wręcz tragiczne. Rolnicy wbijają straszaki w pola i ubierają je w koszule, ale ptaki szybko się do nich przyzwyczajają – mówi rolnik.
Zwrot kosztów za szkody wyrządzone przez ptaki
Jak dodaje Ciochanowski, zniszczone uprawy to jedno, a niski plon, to drugie. Rolnicy nie zbierają tylko mniej ziarna, ale również słomy, która jest im niezbędna do hodowli zwierząt, dlatego jak wskazuje rolnik, zwrot kosztów za szkody wyrządzone przez dzikie ptactwo, jaki by nie był, choć częściowo ratowałby sprawę.
– Tracimy również słomę, która jest nam potrzebna na ściółkę dla zwierząt. Ceny zbóż są bardzo niskie, ale nawet przy tych cenach nie ma prawa do szacowania i nie są wypłacane odszkodowania, więc dobrze by było, gdyby przyjęli nawet te niskie ceny, przyjechali oszacować straty i wypłacili odszkodowania – komentuje Ciochanowski.
Jakiej wysokości odszkodowań oczekują rolnicy?
Jak przyznaje rolnik, nie jest łatwo określić kwotę, której należałoby się domagać w postaci odszkodowania za szkody wyrządzone przez dzikie ptactwo, bo wszystko zależy od tego, jak duże są straty i w którym momencie sezonu zostały zaatakowane uprawy.
– Kilka lat temu, podczas wspomnianych przeze mnie protestów, rozmawiałem z jednym z biegłych sądowych, który zajmuje się szacowaniem szkód wyrządzanych przez dzikie ptactwo i on powiedział mi, że straty powodowane przez gęsi w uprawie zbóż mogą sięgać 2, a nawet 3 ton ziarna. I to wszystko zależy od tego, w którym momencie zrobią nalot – wspomina rolnik.
Na strategię są pieniądze, a na odszkodowania nie?
Ciochanowski przyznaje, że sposób rozumowania polskiego rządu wydaje się absurdalny, biorąc pod uwagę fakt, że na „Strategię ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań”, w której woj. podlaskie jest kluczowym regionem realizacji ze względu na najwyższy udział torfowisk i dolin rzecznych Biebrzy i Narwi, planuje się przeznaczyć 24 mld zł, a na odszkodowania za szkody wyrządzone przez dzikie ptactwo nie ma pieniędzy.
– Jest tylu miłośników ptactwa w Polsce. Słyszymy, że rząd chce przekazać miliardy zł na ochronę przyrody, czyli zalewanie i wykup łąk, a pieniędzy na odszkodowania nie mają? – pyta rolnik.
Zobacz WIDEO:
Więcej na temat „Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań” piszemy TUTAJ.
O stanowisko w sprawie wystąpiliśmy do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – odpowiedź opublikujemy.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
