100 krów i 10,5 tys. litrów mleka. Rolnik zdradza, na czym naprawdę zarabiaAHM
StoryEditorgłos rolnika

100 krów i 10,5 tys. litrów mleka. Rolnik zdradza, na czym naprawdę zarabia

19.07.2026., 16:00h

W gospodarstwie Mirosława Wyszyńskiego 100 krów daje średnio 10,5 tys. litrów mleka rocznie od sztuki, ale o opłacalności produkcji decydują przede wszystkim koszty żywienia, jakość pasz i zdrowotność stada. Rolnik zdradza, na czym naprawdę zarabia.

100 krów i 10,5 tys. litrów mleka

W gospodarstwie Mirosława Wyszyńskiego w Nowych Warelach w województwie podlaskim, w powiecie wysokomazowieckim, w gminie Szepietowo utrzymywanych jest około 100 krów dojnych, a średnia wydajność wynosi około 10,5 tys. litrów mleka od sztuki rocznie.

– Nie idziemy maksymalnie w kierunku wydajności, tylko staramy się podchodzić do tematu ekonomicznie, tak żeby to nam przynosiło dochód – podkreśla Mirosław Wyszyński.

Jak zaznacza rolnik, wynik ten odpowiada rzeczywistej ilości mleka sprzedawanego do mleczarni, a nie tylko danym z oceny użytkowości.

Własne pasze to podstawa żywienia

Podstawą żywienia krów jest TMR przygotowywany z surowców pochodzących z własnych pól. W dawce znajdują się m.in. lucerna, mieszanka gorzowska, trawy, kiszonka z kukurydzy, śruty, CCM oraz dodatki mineralno-witaminowe.

– TMR jest obliczony na 28–30 litrów dla każdej krowy – mówi Wyszyński. – Te wyżej wydajne sztuki otrzymują jeszcze paszę treściwą z wózka, który podaje ją sześć razy na dobę.

Gospodarstwo uprawia około 350 ha, z czego 30–35% powierzchni przeznaczane jest na pasze dla bydła.

Duża rotacja w stadzie

Jednym z wyzwań pozostaje długość użytkowania krów. Jak przyznaje rolnik, średnio jest to od dwóch z hakiem do maksymalnie trzech laktacji.

– Tutaj trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć, bo dużo zależy od statusu zdrowotnego. Generalnie jest dość duża rotacja, jeżeli chodzi o bydło – ocenia.

Pszenica i kukurydza kluczowe 

Największą powierzchnię wśród upraw towarowych zajmuje pszenica – ponad 100 ha. W gospodarstwie liczy się zarówno plon, jak i jakość ziarna.

– Staramy się je maksymalnie odżywiać, oczywiście w granicach rozsądku, bo do pewnego stopnia ma to sens ekonomiczny – zaznacza Wyszyński.

Na ocenianym polu rolnik szacował plon pszenicy na 8–8,5 t/ha. Ważnym elementem gospodarstwa pozostaje także kukurydza, uprawiana zarówno na kiszonkę, jak i na ziarno.

Rolnik zdradza, na czym naprawdę zarabia

Wyszyński od kilku lat opiera nawożenie głównie na gnojowicy i pofermencie z biogazowni, ograniczając stosowanie nawozów wieloskładnikowych.

– Staramy się stosować około 30 m³ na każdy hektar. Myślę, że to jest optymalna ilość – mówi.

Rolnik zwraca też uwagę na znaczenie mikrobiologii i stosowania preparatów mikrobiologicznych. 

– Im dłużej to stosujemy, tym bardziej te efekty widzimy. Szczególnie w trudnych warunkach rośliny zupełnie inaczej sobie radzą – podsumowuje.

Przyszłość zależy od następcy

Choć obecna obora jest uwięziowa i nie w pełni odpowiada oczekiwaniom gospodarza, plany rozwoju są uzależnione od następcy.

– Jest młody następca, z którego jestem bardzo zadowolony i dumny. Dobrze, że jest szansa, że nasza praca nie pójdzie na marne – mówi Mirosław Wyszyński.

Dominika Mulak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
19. lipiec 2026 16:02