Grad zniszczył uprawy rolnika z woj. kujawsko-pomorskiego
Burzowa pogoda nie odpuszcza. Po długim okresie suszy, w ostatnich dniach częstotliwość opadów deszczu zdecydowanie się zwiększyła, a lokalnie silnym opadom i burzom towarzyszą również opady gradu. W minionym tygodniu gradobicie nie oszczędziło zarówno Wielkopolski, jak i woj. zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego.
Niestety, nie obyło się bez strat w rolnictwie. Grad zniszczył uprawy Marcina Kominiaka z gm. Sadki (pow. nakielski, woj. kujawsko-pomorskie). Najbardziej ucierpiały burak cukrowy i jęczmień ozimy, ale nie obyło się również bez strat w kukurydzy i rzepaku.
– To były 3 minuty. Grad był trochę większy od ziarenek grochu. Ścięło mi buraki i 80% uprawy jęczmienia ozimego.Teraz, żeby to uratować, będę musiał ponieść spore koszty – mówi Kominiak.
Regeneracja buraka to koszt ok. 500 zł za zabieg
Z relacji rolnika wynika, że zniszczenia w uprawie rzepaku wymagają natychmiastowej ingerencji człowieka i wykonania odpowiednich zabiegów w celu wsparcia i ochrony rośliny. Niestety, ich koszt będzie wysoki.
– W cukrowni doradzili mi, żebym jak najszybciej wjechał z zabiegiem fungicydowym, antystresorem i najlepiej, żebym zrobił 3 zabiegi regeneracyjne co 4 dni, a każdy z nich to koszt ok. 400-500 zł. Jak chce się ratować, to trzeba ponieść duże koszty – stwierdził.
Buraki po 30 euro/t, a rolnik musi dodatkowo pryskać
Jak wyjaśnia Kominiak, cena buraków kontraktowych na kolejny sezon w Cukrowni Nakło wchodzącej w skład Krajowej Grupy Spożywczej oscyluje w granicach 30 euro/t. Rolnik nie ukrywa, że przy obecnych kosztach produkcji nie jest to stawka, która pozwala uzyskać znaczący zysk z uprawy.
– To jest taka cena, żeby wyjść na zero z tej uprawy – tłumaczy i nie ukrywa, że konieczność wykonania nieplanowanych zabiegów po gradobiciu dodatkowo zwiększy koszty uprawy.
Zobacz też: W Boże Ciało jeszcze podlewał. Dzień później jego pola znalazły się pod wodą
Grad w zbożu przed zabiegiem T3
Rolnik przyznaje, że gradobicie nie oszczędziło również uprawy jęczmienia ozimego, która została zniszczona w 80%.
– Tam, gdzie grad trafił w kłos, to te kłosy spadły po prostu na ziemię – ocenia.
Jak przyznaje, szczęście w nieszczęściu, że grad spadł przed wykonaniem zabiegu T3 w zbożach.
– Po tym, jak spadł grad, wykonałem część zabiegów fungicydami i aminokwasami, żeby zabezpieczyć zboża, więc zniszczone zboże już zabezpieczyłem – mówi.
Rzepak zostanie jaki jest, kukurydza do wsparcia
Nie ukrywa, że gradobicie wystąpiło również w uprawie rzepaku, jednak szanse na jego regenerację w obecnej fazie wzrostu są raczej marne.
– W rzepak już raczej nie uda mi się wjechać, niczym go nie będę regenerował, musi zostać, jaki jest – dodaje.
Dodatkowa praca czeka na rolnika także w uprawie kukurydzy.
– W kukurydzy będę musiał zastosować aminokwasy oraz cynk, miedź i molibden – wylicza.
Rolnik zgłosił szkody po gradobiciu w ubezpieczalni
Po przejściu gradobicia rolnik zgłosił szkody w ubezpieczalni i czeka na szacowanie powstałych strat, dlatego nie wie, czy w ogóle, a jeśli tak, to jakiej wysokości odszkodowanie zostanie mu wypłacone.
To nie koniec załamania pogody
Rolnik spodziewa się, że to nie koniec załamania pogody. Kolejne dni mają przynieść gwałtowne ocieplenie, a potem znów spadek temperatur. Wiele wskazuje na to, że kolejne gradobicie może być kwestią czasu.
Przymrozki, susza, gradobicie
Rok 2026 jest wyjątkowo trudny dla rolników pod względem oddziaływania warunków atmosferycznych na uprawy rolnicze. Najpierw przymrozki, potem wielomiesięczna susza, a teraz anomalia pogodowe w postaci nawalnych deszczów i gradobicia skutecznie zwiększają koszty produkcji i obniżają prognozowane plony. Dodatkowo wciąż są oczerniani i krytykowani przez społeczeństwo miejskie nie znające realiów życia na wsi i specyfiki pracy w rolnictwie.
– Ludzie z miasta powinni się opamiętać, bo ciągle wypisują, że rolnicy biorą dopłaty to mają wszystko, a tak nie jest – kończy.
Zobacz WIDEO:
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
