Rolnicy alarmują. Mocne słowa o przyszłości wsi
11 lutego odbyła się konferencja po Radzie Krajowej NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Związkowcy mówili o trudnej sytuacji w rolnictwie, niskich cenach, protestach oraz możliwym strajku generalnym. Jednym z głównych tematów była koncepcja tzw. „rolnika aktywnego”, którą przedstawiciele organizacji uznają za poważne zagrożenie dla przyszłości gospodarstw rodzinnych.
„Sytuacja w polskim rolnictwie jest bardzo tragiczna”
Na początku konferencji Edward Kosmal, rolnik z woj zachodniopomorskiego, zwrócił uwagę na pogarszające się warunki ekonomiczne.
– Sytuacja w polskim rolnictwie dzisiaj jest bardzo, bardzo tragiczna. Oprócz niskich cen na nasze produkty (…) podmioty, które nawet skupują, przynajmniej w województwie zachodniopomorskim, już nie płacą rolnikom. Jest sytuacja naprawdę dramatyczna – mówi Kosmal.
Jak podkreślał, rolnicy liczyli na kredyty obrotowe z niskim oprocentowaniem.
– Rolnicy spodziewali się kredytów obrotowych nisko oprocentowanych, żeby po prostu ten bardzo trudny okres przetrwać. Niestety rząd nie podejmował praktycznie żadnych decyzji – mówi Kosmal.
Rolnicy nie wykluczają strajku generalnego
Związkowcy informowali także o nasilających się protestach i zapowiedzieli możliwość strajku generalnego, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie.
Rolnik aktywny pod ostrzałem. „Może zostać tylko 300 tysięcy gospodarstw”
Najwięcej emocji wzbudziła wypowiedź Stanisława Andersa dotycząca koncepcji rolnika aktywnego i zmian strukturalnych w rolnictwie.
– Rolnik aktywny jest bardzo zagrożeniem dla polskiego rolnictwa. Wiemy dokładnie, że dzisiaj jest nas jeszcze milion, milion sto. A za parę miesięcy, rok może zostać tylko około 300 tysięcy – mówi Anders.
Jego zdaniem może to doprowadzić do powstania dużych przedsiębiorstw zamiast gospodarstw rodzinnych.
– Jeżeli zostanie 300 tysięcy gospodarstw, (…) to będą przedsiębiorstwa, nie gospodarstwa i dojdzie do tego, że zachód dołoży środków finansowych, ale będzie obciążona nasza ziemia – mówi Anders.
Związkowiec wskazywał też na zagrożenie zadłużeniem gospodarstw i utratą ziemi.
– Jeżeli będą brane kredyty (…) to za parę lat przyjdzie ten następny po swoje pieniążki (…) i zostajemy normalnie bez niczego – mówi Anders.
W jego ocenie rolnicy mogą zostać sprowadzeni do roli pracowników na własnej ziemi.
– A my będziemy niewolnikami (…) nie my stracimy, tylko straci polski naród, bo dzisiaj chleb je się po 5 złotych, a jeżeli nas nie będzie (…) to ten chleb będzie kosztował 20 złotych” – mówi Anders.
Apel do prezydenta Nawrockiego. "3 mln hektarów trafi w zagraniczne ręce"
Rolnicy podczas konferencji zaapelowali także do prezydenta Karola Nawrockiego o wstrzymanie podpisu pod ustawą o aktywnym rolniku.
- Nie może pan prezydent tej ustawy o aktywnym rolniku podpisać, bo na rynek zostanie wystawione ponad 3 miliony hektarów ziemi i ta ziemia nie trafi do polskich rolników, tylko do zagranicznych korporacji – mówił Ognisty podczas wystąpienia.
"Mercosur to idealny przykład niemieckiej nieodpowiedzialności"
Podczas konferencji poruszono także temat umowy UE–Mercosur. Tytus Czartoryski krytykował jej skutki dla rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.
– Jeżeli chodzi o Mercosur, to jest idealny przykład niemieckiej nieodpowiedzialności, szaleństwa i krótkowzroczności – mówi Czartoryski.
Jego zdaniem ograniczenie produkcji w Europie może doprowadzić do poważnych konsekwencji.
– Jeżeli rolnicy będą musieli swoją produkcję zarzucić, to nie mogą jej wznowić z dnia na dzień (…) to będzie trwało lata – mówi Czartoryski.
Spór o ziemię i działania KOWR
Tomasz Ognisty odniósł się do kwestii gruntów państwowych i zmian w ich rozdysponowaniu. Krytykował decyzje KOWR dotyczące wydłużania umów dzierżawy. – Polski rolnik nie otrzyma tej ziemi, na którą czeka od kilkunastu lat – mówi Ognisty.
Zatrzymanie rolnika i protesty pod lupą związku
Podczas konferencji poruszono również sprawę rolnika zatrzymanego po wylaniu gnojowicy pod domem ministra rolnictwa.
– Widzimy, że pan minister Krajewski stosuje metodę zastraszania (…) aresztowanie rolnika za rozlanie gnojowicy nie podlega w żaden sposób pod kodeks karny – mówi Ognisty.
Do sytuacji odniósł się także Edward Kosmal.
– Myśmy tylko chcieli zanieść petycję (…), a dzisiaj próbuje się rolników zastraszyć. Nie damy się zastraszyć – mówi Kosmal.
Apel rolników do rządu. "Idziemy na barykady"
Na zakończenie związkowcy zaapelowali o wsparcie społeczne i dialog z rządem. – Panie premierze, panie ministrze, nie damy się zastraszyć. Idziemy na barykady – mówi Kosmal.
Przedstawiciele NSZZ RI „Solidarność” podkreślili, że ich zdaniem obecne decyzje mogą mieć konsekwencje nie tylko dla rolników, ale dla całego rynku żywności w Polsce.
Kamila Szałąj
