Spółka podkreśla przede wszystkim charakter swojej działalności, wskazując, że „Agencja Nasienna Sp. z o.o. nie jest organem administracji publicznej ani ‘instytucją kontrolną’ w rozumieniu prawa publicznego.” Jak zaznaczono, działa ona „jako podmiot reprezentujący hodowców – uprawnionych z tytułu wyłącznych praw do odmian roślin – w zakresie realizacji ich praw majątkowych”.
Prezes Agencji Nasiennej dr inż. Michał Rokicki wskazuje, że podejmowane działania:
- „mają charakter cywilnoprawny,”
- „są realizowane na podstawie upoważnień udzielonych przez hodowców,”
- „służą weryfikacji prawidłowości korzystania z tzw. instytucji odstępstwa rolnego,”
- „nie mają charakteru przymusowego ani władczego.”
Jednocześnie – jak czytamy – „każdorazowo rolnik jest uprzednio informowany o planowanych czynnościach, a ewentualne oględziny lub pobranie próbek materiału roślinnego odbywają się wyłącznie za jego wiedzą i zgodą.”
Obowiązki rolników wynikające z przepisów
Agencja powołuje się na regulacje unijne i krajowe, podkreślając, że art. 14 rozporządzenia Rady (WE) nr 2100/94 „dopuszcza tzw. odstępstwo rolne,” ale jednocześnie nakłada na rolnika obowiązek „udzielenia informacji uprawnionemu hodowcy” oraz „uiszczenia należnego wynagrodzenia (opłaty licencyjnej)”.
W dokumencie zaznaczono również, że przepisy „obejmują wszystkie odmiany roślin (zarówno odmiany będące własnością zagranicznych firm hodowlanych, jak i odmiany krajowych firm hodowlanych), o ile podlegają ochronie prawnej”. Jak dodano, „nie istnieje w obowiązującym porządku prawnym żadne wyłączenie, które zwalniałoby odmiany krajowe spod reżimu ochrony praw hodowcy.”
Struktura upraw jako środek dowodowy
Agencja odnosi się także do pojawiających się w debacie publicznej twierdzeń dotyczących zakresu kontroli. W liście stwierdzono wprost: „Nie jest to jednak prawdą”.
Jednocześnie spółka wyjaśnia, że „Agencja Nasienna Sp. z o.o. nie prowadzi kontroli struktury upraw w rozumieniu prawa administracyjnego”. Nie ocenia także:
- „sposobu prowadzenia produkcji rolnej”,
- „prawidłowości agrotechniki”,
- „decyzji produkcyjnych rolnika”.
Jak zaznaczono, „ustalenie struktury zasiewów (powierzchni obsianych danym gatunkiem i odmianą) stanowi środek dowodowy, którego celem jest wyłącznie weryfikacja prawidłowości rozliczenia odstępstwa rolnego”.
Spór o odmiany objęte wyłącznie ochroną krajową
Agencja odnosi się również do interpretacji przepisów po nowelizacji ustawy z 2017 r. W liście podkreślono, że „nieprawdą jest, iż w przypadku odmian objętych wyłącznie ochroną krajową rolnicy nie mają obowiązku przekazywania informacji o wykorzystaniu materiału ze zbioru”.
Zdaniem spółki obowiązek ten „wynika (…) z samej konstrukcji instytucji odstępstwa rolnego jako wyjątku od prawa wyłącznego hodowcy (…) oraz z ogólnej zasady ciężaru dowodu (art. 6 k.c.)”. Dodano również, że „Rolnik, który powołuje się na prawo do korzystania z materiału ze zbioru, musi być w stanie wykazać, że spełnił warunki tego wyjątku”.
Agencja podkreśla przy tym, że „pochodzenie odmiany – krajowe lub zagraniczne – nie ma przy tym znaczenia”.
„Odstępstwo rolne nie ma zatem charakteru bezwarunkowego”
W podsumowaniu listu wskazano, że:
- „rolnik korzysta z cudzego prawa wyłącznego tylko wtedy, gdy prawidłowo się rozliczy”,
- „do prawidłowego rozliczenia wymagana jest informacja o powierzchni upraw, ilości użytego materiału, źródłach pochodzenia materiału siewnego”.
Autorzy dokumentu zaznaczają także, że Agencja Nasienna działa „w granicach prawa,” „w interesie hodowców,” „z poszanowaniem praw rolników”. Jednocześnie podkreślono, że „debata publiczna wokół odstępstwa rolnego jest potrzebna, jednak powinna opierać się na faktach i obowiązujących przepisach, a nie na uproszczeniach czy nieprawdziwych tezach”.
Na zakończenie spółka deklaruje, że „pozostaje otwarta na dialog i rzetelną rozmowę z organizacjami rolniczymi, przy założeniu wzajemnego poszanowania prawa oraz interesów wszystkich uczestników rynku”.
Pełną treść listu otwartego Agencji Nasiennej publikujemy w załączonym pliku
.
