Nie da się już produkować tak jak dawniej
Rolnicy coraz częściej mówią, że przy obecnych kosztach i pogodzie trzeba zmienić sposób myślenia o produkcji.
Jeszcze niedawno wiele gospodarstw opierało swoją działalność przede wszystkim na kilku podstawowych uprawach – pszenicy, kukurydzy i rzepaku. Dziś taki model jest coraz bardziej ryzykowny. Wysokie ceny środków produkcji, presja cenowa na rynku zbóż, susze oraz gwałtowne zjawiska pogodowe sprawiają, że gospodarze szukają roślin bardziej dopasowanych do tych warunków.
Coraz częściej wybierają gatunki, które lepiej radzą sobie na słabszych glebach, mają mniejsze wymagania wodne albo pozwalają urozmaicić płodozmian.
Uprawy alternatywne przestają być ciekawostką. Dla wielu gospodarstw stają się elementem strategii przetrwania.
Słonecznik rośnie jak na drożdżach
Największą zmianę w ostatnich latach widać w przypadku słonecznika.
Według danych z wniosków obszarowych ARiMR powierzchnia tej uprawy wzrosła z 9 647,03 ha w 2020 roku do 85 697,54 ha w 2026 roku. To jedna z najbardziej spektakularnych zmian w polskim rolnictwie ostatnich lat - wzrost o prawie 800 proc!
Rolników przekonuje przede wszystkim odporność słonecznika na okresowe niedobory wody oraz możliwość uprawy w warunkach, gdzie inne rośliny zaczynają zawodzić.
Dla części gospodarstw jest on alternatywą dla rzepaku, który w ostatnich sezonach często zmagał się z trudnym przezimowaniem, przymrozkami oraz presją chorób.
Soja przekroczyła 100 tys. hektarów
Drugą uprawą, która bardzo mocno zyskała na znaczeniu, jest soja.
W 2020 roku soja zajmowała w Polsce 21 501,75 ha. W 2025 roku było to już 97 750,10 ha, a w 2026 roku powierzchnia wzrosła do 104 446,17 ha. Tak duży wzrost pokazuje, że soja przestała być uprawą niszową.
Rolnicy doceniają ją nie tylko ze względu na możliwość sprzedaży nasion. Ważna jest także jej rola w płodozmianie. Jako roślina bobowata poprawia stanowisko i pozwala ograniczyć udział samych zbóż w gospodarstwie.
W czasach wysokich kosztów nawożenia coraz większe znaczenie mają rośliny, które pomagają lepiej gospodarować zasobami gleby.
Sorgo coraz częściej zastępuje kukurydzę
Jeszcze kilka lat temu sorgo było traktowane jako uprawowa ciekawostka. Dzisiaj coraz więcej rolników sprawdza je jako alternatywę dla kukurydzy.
Dane ARiMR pokazują wzrost powierzchni sorgo z 5 786,48 ha w 2020 roku do 12 259,89 ha w 2025 roku i 14 673,04 ha w 2026 roku.
Sorgo szczególnie interesuje gospodarstwa położone na lżejszych glebach. Roślina dobrze znosi wysokie temperatury i okresowe niedobory wody.
Rolnicy wskazują, że w obecnych warunkach nie zawsze najważniejszy jest maksymalny plon. Coraz częściej liczy się pewność zbioru.
Gryka i proso wracają na pola
Nie tylko nowe gatunki zyskują zainteresowanie. Część rolników wraca także do roślin, które przez lata zostały odsunięte przez intensywne uprawy.
Gryka w 2025 roku zajmowała 83 422,17 ha, a w 2026 roku już 89 905,17 ha.
To roślina ceniona szczególnie na słabszych stanowiskach. Ma mniejsze wymagania niż wiele tradycyjnych zbóż i dobrze wpisuje się w gospodarstwa, które szukają oszczędniejszych technologii produkcji.
Proso również utrzymuje ważną pozycję. W 2020 roku jego powierzchnia wynosiła 21 546,30 ha, w 2025 roku 17 032,87 ha, a w 2026 roku wzrosła do 18 939,51 ha.
Krótki okres wegetacji i dobra tolerancja suszy sprawiają, że nadal pozostaje interesującą opcją dla części gospodarstw.
Facelia coraz ważniejsza dla gleby
Wzrost zainteresowania widać również w przypadku facelii.
Jej powierzchnia wynosiła 33 464,54 ha w 2020 roku, 30 939,79 ha w 2025 roku, a następnie wzrosła do 46 114,68 ha w 2026 roku.
Facelia nie jest typową rośliną towarową jak pszenica czy kukurydza, ale jej znaczenie rośnie. Rolnicy wykorzystują ją jako element poprawy stanowiska, międzyplon oraz roślinę wspierającą bioróżnorodność.
Przy coraz większej presji na stan gleb takie kierunki będą prawdopodobnie zyskiwać na znaczeniu.
Dynia oleista pokazuje siłę niszowych rynków
Ciekawym przykładem jest dynia oleista. W 2025 roku jej powierzchnia wynosiła 9 566,33 ha, natomiast w 2026 roku wzrosła do 19 390,68 ha. To ponad dwukrotny wzrost w ciągu jednego roku.
Rolników przyciąga możliwość wejścia w bardziej specjalistyczną produkcję i uzyskania wyższej wartości za produkt końcowy. Nie jest to kierunek dla każdego gospodarstwa, ale pokazuje, że część rolników szuka alternatywnych źródeł dochodu.
Len, konopie i inne niszowe kierunki
Zmienia się również podejście do mniej popularnych roślin. Len w 2020 roku zajmował 5 329,05 ha, w 2025 roku 2 738,64 ha, a w 2026 roku 3 675,95 ha.
Konopie miały w 2020 roku powierzchnię 3 519,72 ha, w 2025 roku 883,77 ha, a w 2026 roku 2 028,37 ha.
W przypadku tych upraw duże znaczenie ma sytuacja rynkowa oraz możliwość znalezienia odbiorcy. To kierunki bardziej specjalistyczne, ale dla części gospodarstw mogą być ciekawym uzupełnieniem produkcji.
Rolnicy wracają do roślin białkowych
Oprócz soi coraz większe zainteresowanie budzą również inne rośliny bobowate, takie jak bobik, łubin czy groch.
Powód jest prosty, rolnicy chcą poprawiać strukturę zasiewów i ograniczać zależność od drogich nawozów.
Na słabszych glebach takie rośliny często mają większy sens ekonomiczny niż próba maksymalizacji plonu zbóż za wszelką cenę.
Polskie pola będą coraz bardziej różnorodne
Dane z ostatnich lat pokazują, że rolnicy coraz częściej zmieniają strukturę zasiewów. Nie rezygnują z pszenicy, kukurydzy czy rzepaku, ale szukają dodatkowych upraw, które pozwolą lepiej wykorzystać pola i ograniczyć ryzyko.
Susza, zmienna pogoda i niepewne ceny sprawiają, że nie ma już jednego sprawdzonego sposobu na każde gospodarstwo. To, co sprawdza się na jednym polu, na innym może przynieść słabszy efekt. Dlatego na znaczeniu zyskują takie rośliny jak sorgo, soja, słonecznik, gryka, proso, facelia czy dynia oleista.
Źródło: ARIMR
Oprac. Agnieszka Sawicka
