Chcą palić zdrowe pszczoły i karać pszczelarzy 150 tys. zł. Wszystko przez jedną rasęM. Piątek
StoryEditorpszczoły

Chcą palić zdrowe pszczoły i karać pszczelarzy 150 tys. zł. Wszystko przez jedną rasę

05.11.2026., 15:30h

Palenie zdrowych pszczół i kary sięgające nawet 150 tys. zł. Takie propozycje pojawiły się w sporze o pszczołę Buckfast. Grzegorz Serafin, prezes stowarzyszenia jej hodowców, nie kryje oburzenia. Twierdzi, że za walką o ochronę rodzimych pszczół mogą stać zupełnie inne interesy – konkurencja między hodowcami i pieniądze z refundacji matek pszczelich. O co naprawdę toczy się ta wojna?

Spór o pszczołę Buckfast. Hodowca wskazuje na system refundacji matek

Dlaczego pszczoła Buckfast budzi tak silne emocje w polskim środowisku pszczelarskim? Grzegorz Serafin, prezes Stowarzyszenia Hodowców Pszczół Buckfast w Polsce, przekonuje, że u źródeł krytyki leży przede wszystkim obrona istniejących interesów.

— Ze względu na to, że zaburzamy czyjeś wieloletnie interesy — mówi. W jego ocenie nie chodzi więc głównie o merytoryczny spór o hodowlę, lecz o konkurencję między środowiskami i walkę o dostęp do publicznych programów wsparcia.

Serafin łączy tę sytuację z systemem refundacji matek pszczelich. Twierdzi, że kilka pasiek ma otrzymywać większość dostępnej puli, a ewentualne włączenie Buckfasta do programów mogłoby naruszyć dotychczasowy układ.

Prezes stowarzyszenia i hodowca pszczoły Buckfast podkreśla, że nie zabiega o refundację za wszelką cenę. Zaznacza, że niekoniecznie chciałby, aby Buckfast został objęty tym samym systemem co inne pszczoły. Jego zdaniem dotychczasowy model mógł negatywnie wpłynąć na hodowlę matek rasy kraińskiej, a Buckfast powinien zachować własny, odrębny charakter.

— Nie chciałbym, żebyśmy my tak skończyli — mówi, odnosząc się do skutków, jakie w jego opinii system refundacji miał przynieść pod katem jakości refundowanych matek. Jednocześnie postuluje, aby hodowla podlegała ocenie i kontroli, ale odbywała się na równych zasadach.

image
Pracownia pasieczna w trakcie miodobrania
FOTO: Michał Piątek

Buckfast to nie przypadkowa krzyżówka? Hodowca odpowiada na zarzuty

Jednym z głównych zarzutów wobec Buckfasta jest to, że nie jest rasą utrwaloną w taki sposób jak pszczoły hodowane w zamkniętych populacjach. Serafin uważa jednak, że kryterium „czystości” jest stosowane wybiórczo.

W rozmowie wskazuje na zróżnicowanie genetyczne pszczół określanych jako kraińskie. Przywołuje tzw. raport Gruli z 2020 roku, który — jak mówi — pokazuje szeroki rozrzut udziału genów różnych ras w poszczególnych populacjach linii hodowlanych rasy kraińskiej. Jego wniosek jest taki, że sama nazwa rasy nie zawsze oznacza jednolity skład genetyczny.

W jego ocenie różnica polega raczej na sposobie prowadzenia selekcji: hodowcy innych pszczół mają pracować w obrębie ustalonych populacji, podczas gdy w przypadku Buckfasta dąży się do uzyskania efektu heterozji.

Heterozja, czyli zwiększona żywotność lub poprawa wybranych cech potomstwa po skrzyżowaniu odmiennych linii, jest według Serafina jednym z celów hodowli Buckfasta. Ma ona pozwalać odpowiadać na potrzeby pszczelarzy, a nie tylko utrwalać określoną populację.

image
Grzegorz Serafin, Pasieka Serafin
FOTO: Michał Piątek

Prezes stowarzyszenia odwołuje się także do historii tej pszczoły. Twierdzi, że rodowody Buckfasta prowadzone przez brata Adama sięgają okresu wcześniejszego niż początki prowadzenia podobnych zapisów w hodowli linii rasy kraińskiej. W jego przekonaniu nie można więc sprowadzać Buckfasta do przypadkowej, nowej krzyżówki pozbawionej historii hodowlanej.

- Łatwo hodowlę pszczół porównać do hodowli innych zwierząt gospodarskich, które powstawały w wyniku krzyżowania populacji. Dzięki temu uzyskano znacznie lepsze użytkowo zwierzęta. Nie zgadzam się więc z argumentem, że rozwijanie Buckfasta samo w sobie miałoby stanowić szczególne zagrożenie dla rodzimych pszczół – wyjaśnia swe stanowisko prezes organizacji zrzeszającej hodowców Buckfast.

Czy Buckfast zagraża rodzimym pszczołom? Serafin kwestionuje ten zarzut

To jeden z najbardziej spornych elementów całej debaty. Serafin zwraca uwagę, że pszczoły kojarzą się naturalnie, a w Polsce utrzymywane są różne populacje i linie hodowlane. Pyta więc, dlaczego zagrożeniem dla rodzimych pszczół miałby być właśnie Buckfast, a nie inne obecne w kraju populacje, jak choćby kaukaska czy włoska. Podkreśla także, że zdecydowana większość linii rasy kraińskiej została tu sprowadzona.

W jego ocenie takie argumenty są stosowane niekonsekwentnie. — To jest czysta hipokryzja — ocenia producent matek, a także właściciel sporej jak na polskie warunki pasieki produkcyjnej.

Serafin mówi również, że zwrócił się o udostępnienie wyników badań dotyczących przynależności rasowej rodzimych pszczół, prowadzonych z udziałem środków publicznych. Chce — jak wyjaśnia — sprawdzić, jakie są wyniki i czy badania zostały przeprowadzone rzetelnie. Twierdzi, że nie otrzymał oczekiwanych z KCHZ.

Dlaczego pszczelarze wybierają Buckfasta? 

Serafin twierdzi, że Buckfast jest na tyle długo hodowany i ustabilizowany, by można było mówić o jego charakterystycznych cechach użytkowych. Najważniejsze cechy, doceniane zwłaszcza przez zawodowych pszczelarzy i półzawodowców, to duże rodziny, wczesny rozwój i możliwość wykorzystania wczesnych pożytków. Za szczególnie ważny kierunek selekcji uznaje odporność na warrozę.

— To jest chyba dzisiaj takim głównym czynnikiem, na którym wszyscy powinniśmy się skupić jako hodowcy — mówi.

Według prezesa stowarzyszenia Buckfast przyciąga jednak nie tylko duże, towarowe pasieki wędrowne. Coraz częściej mają po niego sięgać również pszczelarze amatorzy, w tym osoby starsze. Serafin wymienia jako powody mniejszą skłonność do rójki, lepsze zimowanie i wyższą zdrowotność.

image
Ule Dadanta a w nich duże rodziny pszczół Buckfast i udany zbiór miodu
FOTO: Michał Piątek

Czy Buckfast jest agresywny? Hodowca odnosi się do porównań z „killer bees”

W dyskusji o Buckfaście pojawiają się też odniesienia do pszczół afrykańskich i tak zwanych „killer bees”. Serafin uważa, że część tych argumentów wynika z mylenia pojęć. Twierdzi, że w przypadku pszczół zafrykanizowanych agresywność wiązała się z krzyżowaniem pszczół europejskich z afrykańskimi, a nie z samym faktem wykorzystywania określonej afrykańskiej linii w hodowli Buckfasta.

W rozmowie wymienia Sahariensis, którą opisuje jako łagodną i ustabilizowaną populację. Podkreśla, że Buckfast jest szeroko obecny na Zachodzie i — według niego — nie potwierdza się tam obraz pszczół, które atakowałyby ludzi.

Zastrzega jednak, że zachowanie pszczół może zależeć od wielu czynników, w tym od materiału hodowlanego, warunków środowiskowych i sposobu prowadzenia pasieki.

Palenie rodzin pszczelich i kary do 150 tys. zł? Propozycje wywołały sprzeciw

Szczególne emocje wzbudziły w środowisku pszczelarskim propozycje części liderów organizacji branżowych dotyczące palenia rodzin pszczelich i kar sięgających 150 tys. zł, które byłyby nakładane na pszczelarzy wykorzystujących w swych gospodarstwach pszczoły Buckfast. Pierwsza reakcja Grzegorza Serafina miała być bardzo emocjonalna. Po dokładniejszej lekturze uznał jednak, że autorzy pisma mogli nie rozumieć przepisów dotyczących hodowli i rozrodu zwierząt albo popełnili błąd.

— Ktoś się pomylił po drodze albo czegoś nie rozumie. Czy to średniowiecze, żeby palić na stosie zdrowe pszczoły, które produkują miód i zapylają plantacje? Przecież to jakiś absurd lub czyste szaleństwo — mówi.

Serafin odrzuca także zarzut, że jego działania wynikają z chęci uzyskania refundacji. Mówi, że jego pasieka ma klientów kupujących matki w pełnej cenie i że wracają oni po kolejne zakupy. Traktuje to jako sygnał, że są zadowoleni z materiału.

Równy dostęp do programów hodowlanych celem stowarzyszenia pszczelarzy

Stowarzyszenie, jak deklaruje jego prezes, chce przede wszystkim reprezentować pszczelarzy i zapewnić im równy dostęp do programów hodowlanych. Serafin wymienia w tym kontekście Krajowe Centrum Hodowli Zwierząt (KCHZ), ministerstwo oraz inne instytucje.

Serafin opisuje również działania informacyjne stowarzyszenia: publikowanie materiałów w mediach społecznościowych, pokazywanie hodowli, selekcji, sukcesów i niepowodzeń oraz udział w zagranicznych konferencjach. W jego ocenie w ciągu ostatnich czterech lat Buckfast stał się w Polsce znacznie popularniejszy, a pszczelarze chętniej przyznają, że go utrzymują.

Stowarzyszenie ma około 20 członków. Pojawiają się pomysły utworzenia odrębnego związku, ale Serafin jest wobec nich ostrożny. Obawia się, że oznaczałoby to wyrywanie pszczelarzy z istniejących organizacji regionalnych i budowanie od podstaw nowej struktury. Nie wyklucza jednak takiego rozwiązania, jeśli uzna je za konieczne.

O wartości matek powinny decydować wyniki, nie sama nazwa czy cena

Serafin uważa, że wiele zarzutów wobec Buckfasta jest powielanych przez osoby, które nie miały tej pszczoły albo nie pracowały z materiałem pozwalającym ocenić jej cechy. Z drugiej strony podkreśla, że sama deklaracja hodowcy czy cena matki nie są dowodem jakości. Kluczowa ma być rzeczywista ocena pszczół i ich wyników.

Na pytanie, czy krytyka Buckfasta jest zasłużona, odpowiedź z rozmowy nie jest całkowicie zero-jedynkowa. Prezes odrzuca zbiorowe oskarżenia o zagrożenie dla rodzimych populacji, agresywność czy brak wartości hodowlanej. Jednocześnie jego własne zastrzeżenia dotyczące jakości matek pokazują, że pod nazwą Buckfast mogą występować materiały o różnym poziomie — tak jak, według niego, dzieje się to także w innych hodowlach.

Najostrzejsza diagnoza Serafina dotyczy motywacji przeciwników: jego zdaniem spór o Buckfasta jest próbą ograniczenia konkurencji i ochrony istniejącego systemu finansowania hodowli.

Na dziś wywiad pokazuje przede wszystkim, że konflikt wykracza poza samą ocenę cech pszczoły. Dotyczy także tego, kto może prowadzić programy hodowlane, jak rozdzielane są środki publiczne i według jakich zasad instytucje podejmują decyzje. Właśnie dlatego — niezależnie od oceny Buckfasta — kluczowe pozostają przejrzyste procedury, dostęp do danych i możliwość merytorycznej rozmowy między stronami.

Michał Piątek

©℗ Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy AgroHorti Media Sp. z o.o.

KUP LICENCJĘ

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
05. listopad 2026 15:32