Jeszcze nie posadzili, a cena już spadła o 30%. Rolnik: mam to robić za darmo?A. Sawicka/canva
StoryEditorrolnictwo

Jeszcze nie posadzili, a cena już spadła o 30%. Rolnik: mam to robić za darmo?

28.03.2026., 17:30h

Jeszcze nie posadzili, a cena już spadła o 30%. Rolnik z woj. zachodniopomorskiego, Szymon Ręcławowicz, który od 2011 roku produkuje i dostarcza ziemniaki skrobiowe, nie kryje frustracji: – "Mam to robić za darmo?" Spadek wartości kontraktów zmusza go do przemyślenia całej strategii uprawy w 2026 roku.

Jeszcze nie posadzili, a cena już spadła o 30%

Szymon Ręcławowicz, rolnik z woj. zachodniopomorskiego, wieloletni producent ziemniaków, po niebywale trudnym 2025 roku, rozpoczyna kolejny ziemniaczany sezon, tym razem w cieniu spadku wartości nowych kontraktów. Jego umowy na ziemniaki przemysłowe z przeznaczeniem na skrobię są aż o 30% niższe niż rok temu.

– Uczestniczyłem w spotkaniu rolników z przedstawicielami zarządu zakładu przetwarzającego ziemniaki na skrobię ziemniaczaną. Jestem ich dostawcą już od wielu lat. Cena, jaka została nam zaproponowana, jest o 30% niższa w stosunku do ceny z ubiegłego roku – relacjonuje Ręcławowicz.

Rolnik: mam to robić za darmo?

– Pytanie moje jest następujące. Czy wy, jeżeli byście otrzymali wynagrodzenie o 30% niższe lub za swoje produkty i usługi o 30% niższe w stosunku do poprzedniego roku, czy dalej byście wykonywali swoją pracę i czy byście też wytwarzali dany produkt?

Odpowiedź zdaje się być jasna.  

Ręcławowicz, w rozmowie z naszą redakcją, zaznacza, że wartość kontraktów skrobiowych spadła w tym roku w całym kraju, choć obowiązki finansowe rolników wcale się nie zmieniły, nadal ponoszą bardzo wysokie koszty związane choćby z materiałem nasadzeniowym. Tak więc, zanim sezon się na dobre rozpoczął, już wiadomo, że cięzko będzie o wyjście choć na przysłowiowe zero.

– To co teraz się dzieje... Będzie bardzo ciężko osiągnąć w ogóle przychód. Przy 30 tonach, przy skrobi np. 18, to nie pokryje kosztów produkcji – mówi nam rolnik. 

Co dalej? Co siać? Co sadzić? "U nas wszystko jest ryzykiem"

Co dalej? Co siać? Co sadzić? Rolnik zastanawia się na jaką uprawę ma postawić, żeby mówić o opłacalności. Jako, że posiada wieloletnie doświadczenie, chce jednak pozostać przy ziemniakach, w tym również jadalnych.

– Przede wszystkim uprawiam ziemniaki przemysłowe, z przeznaczeniem na skrobię – mówi.

Jednakże w tym roku planuje także posadzić ziemniaki jadalne, korzystając przy tym z własnego materiału sadzeniowego. Krótko mówiąc, wciąż musi opracowywać nowe strategie, aby nadążyć za realiami rynku.

Z kontraktami na ziemniaki jadalne jest w tym roku równie ciężko. 

Wszyscy się boją tego, co po prostu będzie w nowym sezonie, tak? Więc w ogóle bardzo ciężko jakąkolwiek współpracę nawiązać. Bo może i być tak, że znowu będzie tego ziemniaka dużo, i będzie znowu taka sama sytuacja – mówi rolnik.

Z drugiej strony, jak dodaje, rynek może się zupełnie odwórcić. 

– U nas wszystko jest ryzykiem. I to mnie przeraża, bo dlatego, że w normalnym świecie im jest większe ryzyko jakiegoś działania, tym są większe pieniądze. Dlatego, że im więcej ktoś ryzykuje, tym najczęściej dany aspekt jest droższy – ocenia rolnik.

Koszty w gospodarstwie 

Produkcja ziemniaków skrobiowych wiąże się z dużymi kosztami, liczonymi w tysiącach złotych. To nawozy, ochrona roślin, energia, sprzęt, części do maszyn i wiele innych. Wzrost kosztów paliwa ma szczególny wpływ przy uprawie ziemniaka, ponieważ jest to uprawa energochłonna i nie wiadomo jeszcze, jaki koszt całkowity produkcji będzie w tym roku. 

Rolnik podkreśla, że sytuacja na rynku jest wciąż nieprzewidywalna, że wielu producentów rezygnuje z części areału produkującego ziemniaki, po zeszłorocznych nadwyżkach plonów i problemów ze zbytem, wciąż zalegającego, towaru.

– No część rezygnuje, bo nie chce za takie kwoty sadzić. No część osób oczywiście też jest takich, które mówią: mam ten materiał nasadzeniowy, mam zostawione pole. No i teraz co zrobić? No ten materiał wyrzucić? Przecież też nakłady zostały poniesione na produkowanie tego materiału – mówi nam rolnik.

Dodaje też, że liczba zakładów przetwórczych w Polsce jest niewielka, co jeszcze bardziej ogranicza możliwości negocjacji.

Cały czas strategia i optymalizacja

W tym trudnym roku Ręcławowicz stawia na optymalizację i selekcję gruntów. 

Cały czas strategia. Cały czas strategia, optymalizuję, to wszystko – podkreśla producent. 

Jednakże nastroje rolników dobre nie są.

– Ja tracę jakby wiarę w to, że jest dobra perspektywa przed nami. Nie, nie ma dobrej perspektywy. I to jest najbardziej dla mnie frustrujące – dodaje.

Jak mówi, spora część rolników jest naprawdę pełna obaw o przyszłość, bo sami nie wiedzą, co mają zrobić, na jaką produkcję postawić, aby gospodarstwo przyniosło dochód w tym roku.

Co jest przyczyną kryzysu na rynku skrobi?

Z perspektywy Wiesława Dzwonkowskiego, głównego specjalisty inżynieryjno-technicznego w Zakładzie Rynków Rolnych i Metod Ilościowych IERiGŻ, problem wynika z nadwyżek strukturalnych na rynku skrobi ziemniaczanej.

– W 2024 roku światowa produkcja skrobi szacowana była na 4,6–4,8 mln ton, przy czym UE i Chiny odpowiadały za ok. 75% podaży – wyjaśnia.

Wysoka koncentracja produkcji w Unii Europejskiej, głównie w Danii, Niemczech i Niderlandach, a także nadwyżka produkcji w Polsce wymuszały dalszy eksport. W 2025 roku nadwyżki pogłębiły się: większe plony i rozszerzenie areału ziemniaków skrobiowych w UE doprowadziły do wzrostu zapasów i gwałtownego spadku cen zarówno na rynkach krajowych, jak i w eksporcie.

Konkurencja ze strony tańszej skrobi zbożowej dodatkowo zwiększa presję na obniżkę cen skrobi ziemniaczanej – dodaje Dzwonkowski.

źródło: wywiad własny

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
28. marzec 2026 17:32