Ktoś podłożył metal w kukurydzy. Rolnicy wyznaczyli 5 tys. zł nagrodyNadesłane
StoryEditorZłote kolby

Ktoś podłożył metal w kukurydzy. Rolnicy wyznaczyli 5 tys. zł nagrody

24.09.2026., 14:30h

– Naprawa sieczkarni będzie kosztowała ok. 70 tys. zł. Szczęście w nieszczęściu, że nikomu nic się nie stało, bo w przyczepach pracujących w zestawach przy odwozie są dziury wielkości pięści – mówi rolnik z woj. lubelskiego, którego sieczkarnia wciągnęła metal podczas zbioru kukurydzy u jednego ze stałych klientów.

Zbiory kukurydzy 2026 o krok od tragedii

Sezon zbioru kukurydzy na kiszonkę powoli zbliża się ku końcowi. Niestety, niemalże każdego dnia usługodawcy, którzy często są również rolnikami, informują o tym, że podczas zbiorów uszkodzili swoje sieczkarnie, bo ktoś zawiesił, wbił lub wrzucił w uprawę metalowe rurki, pręty, śruby, cokolwiek, co mogłoby zniszczyć zespół tnący i wstrzymać pracę maszyny. 

Jak informowaliśmy na stronie tygodnik-rolniczy.pl, tzw. złote kolby znaleziono już m.in. na Podkarpaciu czy w Wielkopolsce.  Większość z ofiar dramatycznego w skutkach procederu woli pozostać anonimowa w obawie o resztę sprzętu i chcąc w spokoju dokończyć zbiory. Chcąc ostrzec innych, godzą się jednak na rozmowę o tym, do czego jest w stanie doprowadzić ludzka zawiść i bezmyślność. 

Kosili kukurydzę – na jednym polu cztery razy znaleźli metal

Nie inaczej jest w przypadku rolników z powiatu łukowskiego (woj. lubelskie), którzy podczas zbioru kukurydzy na kiszonkę w ramach świadczonych przez swoje gospodarstwo usług, poważnie uszkodzili cały zespół tnący i dwie przyczepy pracujące w zestawie z ciągnikami przy odwozie. 

Na polu, na którym doszło do zdarzenia, pracowała sieczkarnia Claas Jaguar 870 Speedstar. Rolnicy z Lubelszczyzny są jej drugimi właścicielami, jak mówi jeden z nich, jest to maszyna wyposażona w detektor wykrywania metalu.

Z jego relacji wynika, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni, na jednym i tym samym polu, cztery razy znaleźli metal. Dzięki detektorowi dwa razy udało się zapobiec awarii. 

– Detektor metalu wykrył, że coś jest nie tak, więc nie pobierał dalej kukurydzy. Musieliśmy wszystko wyciągnąć ręcznie – opowiada rolnik.

Metal uszkodził 5 noży, stalnicę i zabezpieczenia gniotowników

Jak mówi rolnik, za trzecim razem, niestety, metal przedostał się do zespołu tnącego, jednak nie na tyle głęboko, by awarii nie dało się szybko naprawić i wrócić do pracy. 

– Za trzecim razem do wymiany było 5 noży, stalnica i zabezpieczenia gniotowników – dodaje. 

Rolnik: „Naprawa sieczkarni będzie kosztowała ok. 70 tys. zł”

Niestety, za czwartym podejściem zespół tnący uległ awarii, której koszty sięgają rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Co gorsza, w momencie pobrania metalu wraz z kukurydzą, wyrzut był na tyle mocny, że doszło do uszkodzenia przyczep pracujących w zestawach z ciągnikami przy odwozie sieczki.

Naprawa sieczkarni będzie kosztowała ok. 70 tys. zł. Szczęście w nieszczęściu, że nikomu nic się nie stało, bo w przyczepach pracujących w zestawach przy odwozie są dziury wielkości pięści. Gdyby elementy, które wystrzeliły z maszyny, uderzyły w kabinę, to mogłoby się to skończyć tragicznie. Pewnie byśmy dziś nie rozmawiali – przypuszcza rolnik.

Z jego relacji wynika, że gdy metal dostał się do zespołu tnącego, uszkodził wszystko, co tylko było możliwe.

– Walce kosztują 15 tys. zł/szt., stalnica 10 tys. zł w serwisie, noże 900 zł/szt., zabezpieczenie noży 200 zł/szt., łożyska 400 zł/szt., obudowy również są powyginane... Do naprawy jest praktycznie cały bęben, to musiało być coś grubszego – dodaje rolnik.

Czytaj dalej pod galerią zdjęć:

Rolnik: „Dziury w przyczepach są zrobione na wylot”

Na domiar złego, konieczna będzie również naprawa przyczep, które także zostały uszkodzone.

– Dziury w przyczepach są zrobione na wylot. Stało się tak, ponieważ w momencie, w którym sieczkarnia wciągnęła metal, wystrzeliły noże, zabezpieczenia i te podłożone pręty, które wbiły się w jadące obok zestawy – tłumaczy. 

Gospodarz wybierał metal z sieczki

W momencie, w którym maszyna pobrała metal wraz z kukurydzą, trafił on do powstałej sieczki. Jak wyjaśnia rolnik świadczący usługę, trzeba było wszystko to, co sieczkarnia ścięła, wysypać na folię w gospodarstwie u rolnika, dla którego była wykonywana usługa.

– Ten rolnik znalazł potem noże od sieczkarni, możliwe, że znajdzie jeszcze elementy tych metali, które były podłożone. Fragment jednego pręta mamy ze sobą, a drugi musi być u gospodarza, bo w sieczkarni nie było nic, poza fragmentami noży, więc musiało to pewnie trafić do sieczki – przypuszcza. 

Nagroda za wskazanie sprawcy to 5 tys. zł

Rolnicy, których sieczkarnia uległa awarii, wyznaczyli nagrodę za wskazanie sprawcy o wartości 5 tys. zł. Osoby, które mogą coś wiedzieć na temat sprawcy, są proszone o kontakt pod nr tel. 537 797 971.

Do końca koszenia zabrakło tak niewiele

W kolejce za usługą czekali następni rolnicy, jednak teraz czas, który mógłby być przeznaczony na koszenie, jest poświęcany na naprawę sprzętu.

– Nie mogliśmy skończyć kosić tego pola. Za czwartym razem zostało ostatnich 5 metrów na 4 rządkach, wystarczyło przejechać w tę i z powrotem, no i usłyszeliśmy w sieczkarni, że już wszystko rozwaliło. Teraz maszyna stoi zepsuta, wszystkie noże są do wymiany. Detektor nie zadziałał, ponieważ w kukurydzy był podłożony metal typu kwasówka – kończy rolnik. 

Policja patroluje pola, rolnicy rozkładają ręce

Sposób na konkurencję czy porachunki między rolnikami – tak naprawdę nigdy do końca nie wiadomo, co skłania ludzi do tego, by umieszczać w kukurydzy metalowe elementy w celu uszkodzenia sieczkarni. Przykład rolników z Lubelszczyzny pokazuje, że tym razem nie tylko maszyna uległa awarii, ale zniszczone zostały również przyczepy pracujące przy odwozie. Niewiele brakowało, by operator sieczkarni lub kierowcy ciągników stracili życie od uderzenia metalem. 

Pomysł na umieszczanie tzw. złotych kolb w uprawach kukurydzy rozprzestrzenił się już na całą Polskę. W powiecie radziejowskim (woj. kujawsko-pomorskie) do akcji wkroczyła policja, która jeszcze przed rozpoczęciem sezonu i w jego trakcie patrolowała uprawy kukurydzy o czym pisaliśmy TUTAJ.

Skala problemu jest coraz większa, a osoby biorące udział w tym procederze nie mają skrupułów. Czy musi dojść do tragedii i ktoś musi stracić życie, by ludzie zrozumieli do czego prowadzi ich bezmyślność, zawiść i zazdrość?

Czytaj dalej:

image
Interwencja

Granat w kombajnie na Podlasiu. „Ktoś zastawia na mnie pułapki w kukurydzy”

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. wrzesień 2026 16:13