AHM
StoryEditorGłos rolnika

„Nagrabił więcej piór niż trawy”. Rolnik pokazuje, co się dzieje na jego polach

25.06.2026., 17:00h

– Żurawi są setki. Zostawiają odchody i pióra, a potem trawa do niczego się nie nadaje. Najwyższy czas zdjąć z nich ochronę – mówi rolnik z pow. płockiego Dariusz Nowicki, który naloty żurawi na uprawy w swoim gospodarstwie obserwuje od lat. Jak przyznaje, kukurydza nie jest już dla nich wystarczająca, a coraz więcej ptaków nalatuje na uprawy zbóż i buraków cukrowych, a nawet traw.

Żurawie na plantacjach kukurydzy w pow. płockim

Dariusz Nowicki jest rolnikiem i hodowcą 90 szt. bydła opasowego z woj. mazowieckiego. Swoje 60-hektarowe gospodarstwo prowadzi we wsi Życk Polski (gm. Słubice, pow. płocki). Pełni również funkcję przewodniczącego Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej Powiatu Płockiego.

Rolnik zajmuje się również produkcją roślinną. W tym roku zasiał 15 ha kukurydzy z przeznaczeniem na paszę dla zwierząt. Nie ukrywa jednak, że uzyskanie zadowalającego plonu z tej uprawy, w okolicy, w której mieszka, nie jest łatwym zadaniem. Wszystko za sprawą żurawi, które na terenie pow. płockiego ucztują od lat i nikt z tym nic nie robi. Choć Nowicki przyznaje, że w tym roku ingerencja ptaków w jego zasiewy nie była aż tak uciążliwa, to w poprzednich latach nie obyło się bez przesiewania. 

– W zeszłym roku musiałem przesiać 2 ha i to kukurydzą. Nie było innego wyjścia, ponieważ jest to roślina siana późno i trudno zastąpić ją inną, która zdążyłaby wzejść i wydać plon. Kukurydza jest mi potrzebna na paszę objętościową dla bydła i każdy mtej uprawy się dla mnie liczy – podkreśla.

Rolnik nie ukrywa jednak, że kiszonka z kukurydzy po przesianiu, to nie jest to samo. Jego zdaniem roślina traci na wartości, finalnie zachowując mniejszą wartość pokarmową. 

– Kukurydza po przesianiu jest o wiele mniej wartościowa, ponieważ nie zdąży wykształcić kolby i zaziarnić się, a to zmniejsza wartość pokarmową – wyjaśnia. 

Rolnik płaci dwa razy za siew kukurydzy

Nowicki nie ukrywa, że konieczność przesiewania jakiejkolwiek plantacji ze względu na szkody wyrządzone przez żurawie, generuje dodatkowe koszty produkcji. 

– Trzeba drugi raz kupić nasiona, zasiać, czyli ponownie wydać pieniądze na zabiegi agrotechniczne i jeszcze liczyć się z tym, że opóźnienie siewu nie gwarantuje nam odzyskania plonu – tłumaczy. 

Zobacz też: Miała 25 ha kukurydzy. Nagle z pola zaczęły znikać całe rządki

Żurawie nie tylko w kukurydzy, atakują też buraki

Z relacji rolnika wynika, że żurawie przede wszystkim uszkadzają zasiewy kukurydzy. Dzieje się tak, ponieważ ziarno kukurydzy w okresie jej wschodów stanowi  dla nich łatwo dostępne i wysokokaloryczne źródło energii. Wiosną, po powrocie z zimowisk, ptaki te wykazują zwiększone zapotrzebowanie na łatwo przyswajalne składniki odżywcze, co sprawia, że kiełkująca kukurydza staje się dla nich szczególnie atrakcyjnym pokarmem. 

Nowicki podkreśla jednak, że kukurydza to dla żurawi już zdecydowanie za mało. 

– Żurawie żerują już również w uprawach buraków cukrowych, które wybierają, kiedy są w fazie 4-6 liści i zostawiają uszkodzoną roślinę. Zadomowiły się też w uprawach zbóż i wydłubują źdźbła tuż po wschodach – wyjaśnia.

Obecność żurawi na plantacjach kukurydzy nie dotyczy tylko wiosny i zasiewów, ale również przełomu lata i jesieni, kiedy rolnicy rozpoczynają zbiór rośliny na kiszonkę i ziarno.

– Żurawie widać również po zbiorach kukurydzy. Chodzą po ściernisku i wyjadają to, co się ukruszy. Przyzwyczajają się do terenu i na wiosnę pamiętają, że coś tam znalazły, więc wracają – dodaje. 

Żurawie zanieczyszczają trawy, mogą, bo są pod ochroną

Jak tłumaczy rolnik, żurawie utrudniają również zbiór traw. Kiedy kilkaset ptaków usiądzie na łące zostawia po sobie nie tylko odchody, ale również pióra. Zebrane siano nie nadaje się do skarmienia, ponieważ jest wysoko zanieczyszczone.

– Żurawi są setki. Zostawiają odchody i pióra, a potem trawa do niczego się nie nadaje, ani do skoszenia ani do zebrania dla zwierząt. Robi się żółta i jest zabrudzona, zwłaszcza bliżej jesieni żurawie gubią mnóstwo piór. Jeden z sąsiadów stwierdził nawet, że nagrabił piór, a nie trawy. Żurawie najlepiej widać po żniwach, można je liczyć w setkach, a nawet tysiącach. Niektóre z nich mają ulubione działki, gdzie nie ma dróg komunikacyjnych i nie mają się czego bać. Siadają na łąkach i niszczą trawy – tłumaczy. 

Gospodarowania na terenie pow. płockiego nie ułatwia bliskość Wisły, której środowisko jest idealne do życia dla żurawi.

– U nas Wisła jest nieregulowana, jest dużo kęp i zarośli, w których bytują żurawie. W dzień wylatują na pola, żeby się pożywić, a na noc wracają – przyznaje.

Zobacz też: Stracił 15 tys. zł jeszcze przed żniwami. „Człowiek nie chce patrzeć na puste pole”

Nowicki nie kryje oburzenia faktem, że żurawie, choć ich populacja widocznie się rozmnożyła, pozostają pod ochroną i polowanie na nie jest niemożliwe, a żeby móc je płoszyć, trzeba uzyskać zgodę Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

– Żurawie są pod ochroną. Nikt za nie nie chce odpowiadać. Nikt nie wypłaca odszkodowań. Najwyższy czas zdjąć z nich ochronę, bo jest ich za dużo. Zimy są w ostatnich latach lekkie, a to sprzyja ich rozmnażaniu. Siedzą na kępach wiślanych i mają tam swoje lęgowiska, a nad ranem wychodzą na pola. Zaobserwowaliśmy, że niektóre z nich nawet nie odlatują na zimę. Zostają i zimują w naszych warunkach – kończy. 

Problem szkód wyrządzanych przez żurawie na plantacjach kukurydzy i innych uprawach pozostaje jednym z coraz częściej podnoszonych tematów przez rolników z powiatu płockiego. Choć ptaki objęte są ochroną gatunkową, gospodarze zwracają uwagę na rosnące straty i brak skutecznych mechanizmów rekompensat. W ich ocenie konieczne jest wypracowanie rozwiązań, które pozwolą pogodzić ochronę przyrody z interesami producentów rolnych. Tymczasem, jak podkreślają, wraz z kolejnym sezonem liczba żurawi na polach nie maleje, a obawy o przyszłe plony pozostają aktualne.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
25. czerwiec 2026 17:02