Żurawie na plantacjach kukurydzy w pow. płockim
Naloty żurawi na uprawy rolnicze nasilają się, a ich obecność uprzykrza życie rolnikom, którzy nie mając zbyt wielu możliwości radzenia sobie z tym problemem, przesiewają plantacje na własny koszt.
Rolnicy alarmują, że z roku na rok jest coraz gorzej. Okazuje się, że żurawie w zwiększonej liczbie zadomowiły się również na terenie pow. płockiego, gdzie wiosną dewastowały zasiewy kukurydzy.
Zofia Jankowska jest rolniczką z woj. mazowieckiego. Swoje gospodarstwo prowadzi we wsi Leszczyn Szlachecki (pow. płocki, gm. Bielsk). W gospodarstwie nastawionym na produkcję roślin, liczącym mniej niż 100 ha, uprawia m.in. 25 ha kukurydzy na ziarno. Jak wspomina, tegoroczna wiosna nie była dla niej łaskawa. Wszystko za sprawą żurawi, które każdego ranka masowo lądowały na plantacjach wschodzącej kukurydzy.
– To były gromady liczące ok. 30 - 40 szt. ptaków. Najwięcej było ich wtedy, kiedy kukurydza zaczynała wschodzić. Potrafiły wydziobać cały rządek kukurydzy. Niestety, nie mamy na to żadnego wpływu – wspomina.
Żurawie wydziobały 30% z ha kukurydzy
Obecność żurawi na plantacjach kukurydzy jest szczególnie uciążliwa z uwagi na to, że ich największym przysmakiem nie jest zielona część rośliny, a ziarno, które wydziobują z ziemi i połykają, pozbawiając roślinę możliwości regeneracji.
W gospodarstwie Jankowskiej żurawie wydziobały ok. 30% ziarna z ha uprawy kukurydzy. Co gorsza, rolniczka nie miała zbyt szerokiego pola manewru, by zaoszczędzić na przesianiu i musiała ponownie zainwestować w siew kukurydzy.
– Musieliśmy przesiewać kukurydzę kukurydzą, ponieważ ze względu na zastosowane środki ochrony roślin, zboże już by nam nie wzeszło. Nie mieliśmy wyjścia, skoro musieliśmy podać do ARiMR-u, ile hektarów obsialiśmy i musieliśmy zachować zgodność ze stanem faktycznym – dodaje.
Zobacz też: Stracił 15 tys. zł jeszcze przed żniwami. „Człowiek nie chce patrzeć na puste pole”
Rolniczka spodziewa się niższego plonu
Choć uprawa kukurydzy, której część została wydziobana przez żurawie, została przesiana, rolniczka spodziewa się, że tegoroczny plon będzie zdecydowanie niższy od zakładanego, ponieważ nie wszędzie dało się zareagować na czas.
– Plon z uprawy kukurydzy będzie zdecydowanie mniejszy, ponieważ na niektórych polach było już za późno, żeby robić przesiewki, więc są gołe pola – tłumaczy.
Jankowska nie ukrywa również, że żurawie są problemem, z którym mierzy się wielu rolników, którym jeszcze udaje się prowadzić gospodarstwa w jej okolicy.
– To jest problem wielu rolników w naszej okolicy, choć jest ich już zdecydowanie mniej niż kiedyś, ponieważ obecny system wyleczył nas z hodowli i niedługo zobaczenie krowy na wsi będzie graniczyło z cudem – dodaje.
Dziki żerują na polu u myśliwej
Jankowska nie ukrywa, że jako rolniczka, poza szkodami wyrządzanymi przez żurawie, liczy również straty powodowane przez dziki, choć jest myśliwą.
– Zryły nam jęczmień ozimy w listopadzie. Zbuhtowały go konkretnie – wspomina.
Jak wyjaśnia, dziki nie tylko szybko się przemieszczają, ale również są w stanie pokonać wiele kilometrów w ciągu jednej nocy, dlatego ich odstrzał, choć możliwy niemalże przez cały rok, do łatwych nie należy.
– Dzik jest obecny na naszym terenie. Jako myśliwi pilnujemy pól. Reagujemy na zgłoszenia rolników i prowadzimy odstrzał. Zapewniamy również rolnikom dostęp do preparatów odstraszających dziki – dodaje.
Co powinno się zmienić, by rolnicy nie musieli walczyć z żurawiami?
O ile istnieje realna możliwość odstraszania dzików poprzez środki zapachowe i hukowe oraz odstrzał, o tyle takiej możliwości nie ma w przypadku nalotów żurawi. W związku z tym, że żuraw nie widnieje na liście gatunków łownych, nie jest widoczny w katalogu zwierząt objętych gospodarką łowiecką prowadzoną przez Polski Związek Łowiecki i nie jest możliwy jego odstrzał, a tym samym nie ma odszkodowań za szkody wyrządzane przez ten gatunek ptaków. Wszelkie działania odstraszające w przypadku żurawi wymagają uzyskania specjalnego zezwolenia od właściwego Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska
Zdaniem rolniczki w tej sytuacji może pomóc jedynie reforma Ustawy o ochronie przyrody.
– Byłby to ukłon w stronę rolników, którzy ponoszą straty w związku z nalotami żurawi – kończy rolniczka.
Rolnicy zdają sobie sprawę z tego, że żuraw jest gatunkiem chronionym, ale skoro żywi się ich uprawami, oczekują wypracowania rozwiązań pozwalających pogodzić ochronę przyrody z bezpieczeństwem ekonomicznym gospodarstw. Bez odpowiednich zmian prawnych i systemowych koszty obecności żurawi na terenach rolniczych nadal będą obciążać wyłącznie producentów, którzy już dziś zmagają się z wieloma wyzwaniami związanymi z prowadzeniem działalności rolniczej.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
