Protest rolników w Warszawie 20 maja 2026 r.
W Warszawie trwa ogólnopolski protest rolników oraz przedstawicieli różnych środowisk zawodowych. Organizatorem jest NSZZ „Solidarność” (w tym NSZZ Rolników Indywidualnych) oraz Solidarność Pracownicza. Trasa protestu jest dostępna TUTAJ.
Dlaczego rolnicy protestują w Warszawie?
Protest rolników w Warszawie jest wyrazem sprzeciwu wobec nieudolnej polityki prowadzonej przez polski rząd oraz obecny resort rolnictwa. Wśród głównych postulatów protestujących rolników znalazły się następujące żądania:
- referendum w sprawie Zielonego Ładu,
- sprzeciw wobec polityki klimatycznej UE (ETS i regulacje),
- poprawa opłacalności produkcji rolnej,
- ograniczenie importu żywności spoza UE,
- wsparcie dla polskich gospodarstw,
- zatrzymanie pogarszającej się sytuacji w rolnictwie.
Czytaj dalej pod FOTO:
Rolnik z gm. Grębocice: "Mam 30 ha i dokładam z emerytury"
Nastroje wśród rolników obecnych na proteście nie są najlepsze. Jeden z producentów rolnych z gm. Grębocice (woj. dolnośląskie) wprost przyznaje, że rolników za chwilę nie będzie. W jego magazynach wciąż zalegają zbiory z zeszłego sezonu, takie jak pszenica czy rzepak. Jak mówi, od 3 lat jest na emeryturze, z której dokłada do 30-hektarowego gospodarstwa.
– Gospodaruję od 1984 r. Takiego zła w rolnictwie, jak jest teraz, to jeszcze nie było. Potrzebne jest rozwiązanie systemowe. Niestety, ale rolnictwo trzeba dotować, jeżeli nie będzie dotowane, nie będzie polskiego rolnictwa i nie będzie chleba – mówi.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Nawozy po 2 tys. zł/t, a pszenica po 700 zł/t
Z kolei Bogusław Barnaś, znany działacz i lider struktur rolniczych w regionie Zagłębia Miedziowego, pełniący funkcję przewodniczącego rolniczej „Solidarności” w tym rejonie, zwraca uwagę na kompletny brak opłacalności w rolnictwie.
– Buraki są poniżej kosztów produkcji. Dziś proponują nam cenę skupu niższą niż dwa lata temu za nadwyżki, więc jesteśmy pod kreską. W zeszłym roku zapłacono nam za ziemniaka skrobiowego 2,30 - 2,40 zł/kg, a w tej chwili jest to 1,30 zł/kg – wylicza.
Zdaniem Barnasia niezbędna jest radykalna zmiana kierunków polityki i odbudowa polityki rolnej.
– W naszym mniemaniu, w tej chwili, polityki rolnej kompletnie nie ma. Nie ma polityki ochronnej, jest tylko sytuacja kryzysowa. Sprzedałem już zboża po 700 zł/t. Nie da się kupować nawozów po 2 tys. i sprzedawać pszenicy po 700 zł. Kiedyś zboże kosztowało 1,6 tys., 1,5 tys. czy 1,2 tys. zł, a nawozy były w cenie do tego adekwatnej – wspomina.
Rolnik zwraca również uwagę na wysokie ceny paliwa rolniczego, zwłaszcza w uprawie ziemniaka.
– Profesjonalny hodowca ziemniaka wykonuje od 8 do 10 profesjonalnych zabiegów, a każdy wyjazd w pole to jest paliwo – dodaje.
Co więcej, podkreśla, że na wsi nie ma młodych, którzy chcieliby przejmować gospodarstwa po rodzicach.
– Moi koledzy mają po 2-3 synów i 300, 400 500-hektarowe gospodarstwa. Zostają z tym sami, bo młodzi w zagłębiu miedziowym wolą ryć pod ziemią w niebezpiecznych warunkach za 6 czy 8 tys. zł, dlatego że z uprawy ziemi tyle nie wyciągną – kończy.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Tekst: Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
Foto, Wideo: Kamila Szałaj
