84 tys. zł za pilnowanie kukurydzy. Myśliwi pokazują rachunekJustyna Czupryniak-Paluszkiewicz/Canva
StoryEditorRaport myśliwych

84 tys. zł za pilnowanie kukurydzy. Myśliwi pokazują rachunek

20.05.2026., 11:00h

Wraz z końcem kwietnia rolnicy rozpoczęli siewy kukurydzy, a myśliwi dyżury na polach uprawnych. O tym, ile to trwa i kosztuje, informuje prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego Marcin Możdżonek. Okazuje się, że tanio nie jest, a sama robocizna może wynieść nawet 84 tys. zł.

Pilnują kukurydzy codziennie przez 3 tygodnie

We wpisie na Facebooku Marcin Możdżonek skrupulatnie opisał, jak wygląda praca myśliwych w okresie wschodów kukurydzy. Myśliwy podkreślił, że w jego kole łowieckim świeżo zasiana Kukurydza jest pilnowana codziennie, przez minimum 3 tygodnie.

– Potrzeba 10 osób każdego dnia, od godziny 20.00 do 6.00 rano – informuje.

A ile to kosztuje?

84 tys. za samą robociznę

Możdżonek skrupulatnie przeliczył, że skoro 10 osób pilnuje upraw kukurydzy każdego dnia od 20.00 do 6.00 rano, to daje 100 roboczogodzin każdej nocy.

– Jeśli przyjmiemy stawkę 40 zł brutto (jak w ochronie), wychodzi 4 000 zł codziennie. Po 21 dniach daje nam to kwotę 84 000 zł za samą robociznę w tylko jednym kole! – informuje.

Koszty pracy to nie wszystko, dojazd też się liczy

Jak wskazuje Możdżonek, do kosztów należy również doliczyć dojazd, ponieważ każdy z myśliwych musi dojechać na pole i je okrążyć, co zdaniem myśliwego daje średnio 100 km.

– Przy kilometrówce 1,15 zł/km daje to dodatkowe 24 150 zł (10 osób x 100 km x 21 dni). A przecież nie uwzględniam tu w ogóle kosztów zakupu samochodu, broni, amunicji, optyki i innego, niezbędnego sprzętu! – wskazuje.

Myśliwi płacą rolnikom z własnej kieszeni

Możdżonek zwraca uwagę również na to, że w Polsce działa ok. 2880 kół łowieckich, które nie zajmują się wyłącznie pilnowaniem upraw kukurydzy, ale również pszenicy, owsa, ziemniaków czy buraków i to od zasiewów aż do zbiorów.

– Za każdą szkodę wyrządzoną przez zwierzynę płacimy rolnikom z własnej kieszeni. Roczny koszt szacowania szkód i wypłaty rekompensat to ok. 1,5 miliarda złotych! Wartość całej gospodarki łowieckiej to 8-9 miliardów złotych rocznie, podczas gdy wartość pozyskanych tusz to zaledwie ok. ~116 milionów – twierdzi.

Dlaczego organizacje ekologiczne atakują myśliwych?

Możdżonek wyjaśnia, że dzisiaj myśliwi utrzymują system głównie sami. Gdyby państwo przejęło łowiectwo, koszty spadłyby na podatników i rolników, a wokół tych pieniędzy od razu pojawiłyby się różne organizacje chcące dostać swoją część.

– Upaństwowienie łowiectwa otworzyłoby drogę różnym fundacjom i stowarzyszeniom do wyciągania gigantycznych dotacji publicznych. Chodzi o przejęcie kilkumiliardowego tortu oczywiście za nasze pieniądze. Warto o tym pamiętać, zanim zacznie się powielać populistyczne hasła. Gra toczy się o miliony z kieszeni polskiego podatnika – podsumowuje.

Myśliwi apelują do rolników o zgłaszanie problemów na czas

PZŁ zachęca rolników, aby informowali myśliwych o planowanych siewach, szczególnie na terenach, gdzie w poprzednich latach dochodziło do szkód. Ważne są konkretne informacje, takie jak lokalizacja pola, rodzaj uprawy, termin siewu, powierzchnia pola czy sąsiedztwo lasów i zadrzewień. Dzięki temu koło łowieckie może szybciej ocenić ryzyko i odpowiednio zaplanować działania ochronne, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.

Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/mozdzonekmarcin

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. maj 2026 11:02