W zorganizowanym 14 lipca br. pod Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi przez NSZZ Solidarność RI proteście wziął udział m.in. Dominik Zawadzki, sadownik z powiatu grójeckiego (woj. mazowieckie). Rolnik starał się zwrócić uwagę na problemy także tej gałęzi rolnictwa.
– Praktycznie każda branża rolnicza jest już dojechana, dochodzi do ściany. My sadownicy też wielokrotnie mówiliśmy o tym, że poprzednie lata nas docisnęły przymrozkami, niższymi zbiorami. Ten sezon mamy podobny, do tego część upraw owoców miękkich została zniszczona przez upały – mówił Zawadzki.
Import owoców niszczy krajowy rynek
W jego ocenie, do tego dochodzi kolejny problem, jakim jest import owoców, sprzedawanych na krajowym rynku jako polski towar. – Zalewają nas owoce z innych krajów – grzmiał rolnik, wskazując głównie na import truskawek i czereśni.
– Sadownicy mają problem ze sprzedażą, ponieważ w marketach, przeważnie oferowana jest czereśnia turecka albo serbska. Nasza czereśnia praktycznie w marketach nie istnieje, nie mamy gdzie sprzedać towaru. Czy o to nam chodziło? Czy nam mówili wchodząc do Unii Europejskiej, że będą takie zagrożenia, że my nie będziemy mieli gdzie sprzedać towaru? – pytał rolnik dodając: - Gdzie my, Polacy, którzy pracujemy na tej ziemi, gdzie my mamy sprzedawać swoje towary?
Jabłka też nie dadzą zarobić?
Dominik Zawadzki przyznał też, że – według jego informacji – tegoroczny sezon jabłkowy też nie będzie udany dla sadowników.
– Zbiory będą niższe, do tego dochodzą głosy, że zakłady i tak nie będą skupować jabłek, bo podobno mają zapasy, a jeśli nawet to ceny będą bardzo niskie – mówił rolnik wskazując, że przyczyną tego stanu rzeczy są przede wszystkim zawirowania międzynarodowe.
To niezbyt dobre wiadomości, gdyż w magazynach sadowników znajdują się wciąż – jak ocenia Zawadzki – jeszcze spore zapasy jabłek z zeszłego roku.
– Sadownicy nie mają co z tym zrobić, chłodnie cały czas chłodzą, bo jest gorąco. Pieniądze, które uzyskują ewentualnie za sprzedaż, nie pokrywają w tej chwili praktycznie już nawet kosztów przechowywania – przyznał Dominik Zawadzki.
Doszliśmy do ściany, czas to zmienić!
Sadownik alarmował pod ministerstwem rolnictwa: – Nie tylko zboża, nie tylko trzoda chlewna, nie tylko mleko, również sadownicy, widzą swoją sytuację w czarnych barwach. Nie wiemy co dalej. Potrzebujemy rozwiązań systemowych, nie mamy żadnej ochrony własnego rynku, nie mamy przetwórni, nie mamy ubezpieczeń. Jesteśmy pozostawieni w samym sobie, doszliśmy wszyscy do ściany, czas to zmienić! – apelował Dominik Zawadzki.
Zobacz WIDEO:
Agnieszka Kozłowska
