Przywieźli ministrowi worek ziemniaków. „Za chwilę będziemy je oddawać za darmo”Nadesłane Do Redakcji
StoryEditorprotest rolników

Przywieźli ministrowi worek ziemniaków. „Za chwilę będziemy je oddawać za darmo”

15.07.2026., 18:00h

Producenci ziemniaków z powiatu sieradzkiego przywieźli do Ministerstwa Rolnictwa worek polskich ziemniaków i petycję z apelem o pilną pomoc. Alarmują, że przy cenie 30–35 groszy za kilogram wielu gospodarstw nie będzie stać na rozpoczęcie produkcji w przyszłym roku.

Przywieźli do Warszawy worek ziemniaków. Nie po to, żeby był tylko symbolem protestu rolników, ale żeby pokazać ministrowi rolnictwa, z czym na co dzień mierzą się producenci. Podczas demonstracji 14 lipca br. przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi rolnicy z powiatu sieradzkiego alarmowali, że przy cenie 35 groszy za kilogram młodych ziemniaków problemem nie jest już tylko niski zarobek, ale przetrwanie całej ich produkcji.

Jednym z producentów obecnych wczoraj przed siedzibą ministerstwa był Piotr Grędas z gminy Błaszki w powiecie sieradzkim, który od lat zajmuje się produkcją ziemniaka. Wraz z grupą innych rolników z regionu finalnie rozmawiał z ministrami o sytuacji na rynku, domagając się pilnych działań, które pozwolą ratować i utrzymać krajową produkcję ziemniaka.

image
Przywieźli ministrowi worek ziemniaków. "Za chwilę będziemy je oddawać za darmo"
FOTO: Nadesłane Do Redakcji

„Chcieliśmy złożyć petycję i przekazać ministrowi worek ziemniaków”

Piotr Grędas podkreśla, że producenci ziemniaka przyjechali wczoraj do Warszawy nie tylko protestować, ale przede wszystkim przedstawić konkretne postulaty. W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi złożyli „Wniosek o podjęcie pilnych działań na rzecz rynku ziemniaka”, skierowany do ministra Stefana Krajewskiego. Do pisma dołączyli worek polskich ziemniaków.

W dokumencie napisali, że skoro minister znajduje czas na zagraniczne wyjazdy, konferencje i spotkania, powinien wykorzystywać je również do szukania nowych rynków zbytu dla polskiej żywności.

„Prosimy zabierać go na każde spotkanie i każdą zagraniczną misję. Może uda się znaleźć kupca, bo polski rolnik nie ma czasu latać po świecie – on produkuje żywność" – napisali autorzy petycji.

image
Przywieźli ministrowi worek ziemniaków. "Za chwilę będziemy je oddawać za darmo"
FOTO: Nadesłane Do Redakcji

Jak relacjonuje Piotr Grędas, producenci chcieli osobiście przekazać zarówno petycję, jak i worek ziemniaków ministrowi.

– Chcieliśmy złożyć petycję i pokazać, jak wygląda nasza sytuacja. No i chcieliśmy worek ziemniaków dowieźć na ręce pana ministra – mówi rolnik.

Na miejscu okazało się jednak, że ministra Stefana Krajewskiego nie było w resorcie.

– Krajewskiego nie było. Wyszedł do nas przedstawiciel resortu i zaczęła się dyskusja – relacjonuje Piotr Grędas.

Najpierw rozmowa przed ministerstwem, później spotkanie przy stole

Jak wspomina Grędas, rozmowa początkowo odbywała się przed budynkiem ministerstwa. Emocji nie brakowało, bo rolnicy przyjechali z palącymi problemami. W końcu zaproponowano im wejście do środka. Rolnik dodaje, że jeżeli ktoś przyjeżdża na rozmowę, to powinien mieć możliwość spokojnego przedstawienia problemu.

– Gdy do mnie ktoś przyjeżdża na rozmowy, to nie stoi w progu, tylko proszę do środka – relacjonuje.

W środku ministerstwa odbyło się spotkanie z przedstawicielami resortu.

– Przyszedł wiceminister Adam Nowak i wtedy usiedliśmy do rozmowy – mówi Grędas.

image
Przywieźli ministrowi worek ziemniaków. "Za chwilę będziemy je oddawać za darmo"
FOTO: Nadesłane Do Redakcji

"Z dnia na dzień ceny są coraz niższe"

Podczas rozmowy producenci ziemniaka przedstawili, jak wygląda obecnie sytuacja na rynku. Zdaniem Piotra Grędasa problem pogłębia się praktycznie z dnia na dzień.

Z dnia na dzień, bo nawet nie z tygodnia, tylko z dnia na dzień ceny są coraz niższe. Tydzień temu jeszcze było 40–45 groszy, więc jeśli tego się nie zatrzyma, to za chwilę będziemy za darmo znów oddawać ziemniaki – alarmuje rolnik.

Obecnie, jak mówi, producent dostaje około 30 groszy za kilogram ziemniaków.

– Na dzień dzisiejszy cena jest 30 groszy. Tyle płacą rolnikowi – mówi.

„Towaru jest mniej, nakładów więcej, a cena leci w dół”

Rolnicy podczas spotkania zwracali uwagę, że obecna sytuacja nie wynika z zeszłorocznej nadprodukcji. Piotr Grędas mówił przedstawicielom ministerstwa, że w tym sezonie plony są niższe, a ceny i tak dalej lecą w dół.

– Wszyscy potwierdzają to, że jest wydajność mniejsza. Mimo iż wiadomo, w zagłębiu tutaj deszczownie chodzą, nawadniają. Nie jesteśmy w stanie tego podlać nawet przy takim areale. I wydajność jest mniejsza, a cena leci w dół – mówi.

Dlaczego mimo niższej produkcji ceny nadal spadają?

– I tu się pytamy, o co tu chodzi – pyta Grędas.

Producenci chcą ceny minimalnej i kontroli rynku

Jednym z głównych postulatów producentów ziemniaka jest ustalenie poziomu ceny, który pozwoli pokryć koszty.

– Minimalna cena u producenta na dzień dzisiejszy, żeby te koszty się wróciły, no to jest 70 groszy – tłumaczy Piotr Grędas.

Jak wylicza, przy obecnych kosztach trudno mówić o normalnym funkcjonowaniu gospodarstwa.

– 30–35 ton ziemniaka po 70 groszy wychodzi 20 tysięcy. To jest prosta matematyka, nie trzeba studiów kończyć – dodaje.

Import ziemniaków coraz większym problemem? „Do wyboru, do koloru”

Podczas rozmowy w ministerstwie producenci zwracali uwagę także na konkurencję ze strony importu.

Wystarczy wzmocnić kontrolę, uszczelnić granice – mówi Piotr Grędas.

Jak twierdzi, polski producent musi konkurować z ziemniakami sprowadzanymi z różnych kierunków.

Francja, Niemcy, Grecja, Maroko, Egipt. Do wyboru, do koloru – wylicza.

Rolnicy wskazywali, że w innych krajach często chroni się własny rynek.

Jako przykład Piotr Grędas podał Białoruś, gdzie jego zdaniem po pojawieniu się krajowego ziemniaka import został ograniczony.

– Gdy na Białorusi zaczął się ich ziemniak, u nas się skończyło, urwane za granicę. Oni handlują tylko swoim ziemniakiem, ratują swój rynek – mówi.

„Nie wytrzymamy do przyszłego roku”

Zdaniem producentów bez szybkich działań część gospodarstw będzie zmuszona rezygnować z uprawy ziemniaka.

My nie wytrzymamy do jesieni przyszłego roku. Jeśli to się nie poprawi teraz w tym roku, to my nie posadzimy posadzimy na przyszły rok – mówi Piotr Grędas.

Rolnik podkreśla, że gospodarstwo funkcjonuje inaczej niż wiele osób sobie wyobraża. Wypracowane pieniądze nie zostają w kieszeni, lecz wracają do produkcji. Gdy przez kolejne miesiące ziemniaki sprzedawane są poniżej kosztów, zaczyna brakować środków na następny sezon.

– U rolnika nie jest tak, że rolnik sobie zysk bierze i odkłada cały czas na kupkę. U rolnika jest cały czas inwestycja – podkreśla Piotr Grędas.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
15. lipiec 2026 18:02