Jak przekonywał, jednorazowe dopłaty nie rozwiązują problemów branży, dlatego rząd stawia na rozwiązania systemowe, wcześniejsze zaliczki dopłat oraz odbudowę krajowej produkcji.
Nie będzie dopłat do każdej świni. Minister stawia sprawę jasno
Dopłata w wysokości 100 zł do każdej sprzedanej świni była jednym z głównych postulatów hodowców protestujących w ostatnich dniach przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Organizacje branżowe alarmują, że przy obecnych cenach skupu i wysokich kosztach produkcji wielu producentów sprzedaje tuczniki poniżej kosztów ich wytworzenia. Ich zdaniem bez szybkiej pomocy finansowej kolejne gospodarstwa mogą zrezygnować z produkcji.
Podczas środowej konferencji prasowej Stefan Krajewski rozwiał jednak wszelkie wątpliwości. Odpowiadając na pytanie redakcji top agrar Polska, jasno zadeklarował, że rząd nie planuje wprowadzenia dopłat do każdej sprzedanej sztuki.
– Producenci trzody mówią o dopłatach do każdej sztuki, producenci mleka chcieliby dopłat do każdego litra mleka, producenci zbóż mówią o dopłatach do zboża. Oczywiście ważne jest bieżące wsparcie, żeby gospodarstwa mogły przetrwać kryzys, ale nie da się do wszystkiego dopłacić. Najważniejsze jest zachowanie ciągłości produkcji i utrzymanie na rynku rolników, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji – powiedział minister.
"Chcemy dać wędkę zamiast ryby"
Szef resortu rolnictwa przekonywał, że jednorazowe dopłaty nie rozwiązują problemów sektora i nie zatrzymują spadku pogłowia świń. Jak podkreślał już na początku konferencji, rząd chce postawić na trwałe rozwiązania.
– Chcemy wdrożyć systemową alternatywę – dać wędkę zamiast ryby. Zamiast wyborczych zapomóg chcemy prawdziwego wsparcia branży i odbudowy trzody chlewnej – powiedział Krajewski.
Jako przykład nieskutecznej pomocy wskazał program wsparcia dla hodowców loch realizowany przez poprzedni rząd. Według ministra, mimo przeznaczenia na ten cel setek milionów złotych, nie udało się odbudować krajowego pogłowia świń.
Część gospodarstw po otrzymaniu wsparcia i tak rezygnowała z produkcji z powodu braku stabilności oraz zagrożenia ASF. Dlatego – jak zaznaczył minister – obecny rząd nie chce powielać rozwiązań, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. – Lepiej nie obiecywać i udzielić pomocy, niż naobiecywać, a później tej pomocy nie udzielić – podkreślił.
Zauważył również, że pieniądze publiczne powinny być wydawane odpowiedzialnie.
– Nie będziemy gasić pożarów benzyną. Te pieniądze nie mogą być marnowane, bo są to pieniądze podatników, a sektor trzeba bezwzględnie uzdrowić.
Minister: to nie jest najgłębszy kryzys na rynku świń
Stefan Krajewski przyznał, że ostatnie tygodnie są bardzo trudne dla producentów świń. Zwrócił jednak uwagę, że obecny spadek cen skupu wpisuje się w cykl występujący na unijnym rynku wieprzowiny i nie można go określać jako najgłębszego kryzysu w historii.
Przypomniał, że rekordowo niskie ceny skupu występowały już w latach 2020–2021, natomiast największy spadek pogłowia świń odnotowano w latach 2022–2023. Jak zaznaczył, pierwsze dane z końca 2025 r. pokazują wzrost pogłowia świń oraz liczby loch, co – jego zdaniem – może świadczyć o stopniowej stabilizacji rynku.
Co zamiast 100 zł do świni? Resort wskazuje plan działania
Zamiast uruchamiania kolejnego programu dopłat resort chce poprawić płynność finansową gospodarstw poprzez wcześniejsze wypłaty zaliczek dopłat bezpośrednich. Minister poinformował, że trwają rozmowy z Komisją Europejską, aby – jeśli będzie to możliwe – pierwsze pieniądze trafiły do rolników już we wrześniu.
Równolegle ministerstwo zamierza kontynuować działania związane z ograniczaniem ASF, znoszeniem kolejnych stref objętych restrykcjami, otwieraniem nowych rynków eksportowych, reformą funduszy promocji oraz większym wsparciem krajowej produkcji prosiąt i loch.
Minister o protestach: „Zapraszam do rozmów, nie do polityki”
Już na początku konferencji Stefan Krajewski odniósł się do protestów organizowanych przed ministerstwem. Podkreślił, że rozumie trudną sytuację hodowców, ale nie zgadza się na wykorzystywanie jej do politycznej walki.
– Nie pozwolę, by ta sytuacja była tylko i wyłącznie paliwem politycznym. Zaprosiłem przedstawicieli protestujących na spotkanie, ale nie chcieli z tego zaproszenia skorzystać. Nie chcą tak naprawdę rozwiązywać problemów, a je piętrzyć – stwierdził minister nawiązując do wtorkowego protestu NSZZ RI "Solidarność" przed gmachem MRiRW.
Później, odpowiadając na pytania dziennikarzy, zapewnił, że pozostaje otwarty na rozmowy z organizacjami rolniczymi.
– Zapraszam do dyskusji i dialogu wszystkich, którzy chcą rozmawiać o konkretnych rozwiązaniach dla rolnictwa – stwierdził.
Dlaczego rząd nie zamknie importu wieprzowiny?
Minister odniósł się również do postulatu ograniczenia importu wieprzowiny i żywych świń, zwłaszcza z Hiszpanii. Przyznał, że tamtejszy rynek zmaga się z nadwyżkami produkcji, jednak przypomniał, że Polska funkcjonuje na jednolitym rynku Unii Europejskiej i sama jest znaczącym eksporterem żywności.
– Nie da się zamknąć importu, bo mogłoby to wywołać działania odwetowe wobec produktów, które sami eksportujemy.
Jak podkreślił, rozwiązaniem powinno być zwiększanie eksportu polskiej wieprzowiny oraz wzmacnianie konkurencyjności krajowej produkcji, a nie administracyjne ograniczanie handlu.
Krzysztof Zacharuk
