Ataki wilków na zwierzęta gospodarskie w gm. SorkwityJustyna Czupryniak-Paluszkiewicz/Canva, Fb/Jacek.Zarzecki
StoryEditorAtaki wilków

„Rano idziemy do obory z obawą”. Ataki tuż przy domach rolników

11.02.2026., 18:30h

Wilki wciąż bezkarnie atakują zwierzęta hodowlane w gm. Sorkwity, a zgody na odstrzał, jak nie było, tak nie ma. – Rano idziemy do obory z obawą, co zastaniemy. Radość z hodowli, która zawsze była częścią naszego życia, została zastąpiona stresem i lękiem – napisała rolniczka Monika w liście do wójt gm. Sorkwity Marioli Plichty.

Ataki wilków na zwierzęta w gm. Sorkwity

O licznych atakach na zwierzęta gospodarskie w gminie Sorkwity (woj. warmińsko-mazurskie) informowaliśmy na łamach „Tygodnika Poradnika Rolniczego” już w roku 2023. W artykułach:

pisaliśmy o tym, jak wilki wchodzą do obór, podchodzą do budynków gospodarskich, a nawet atakują ludzi. 

Wataha wilków terroryzyowała mieszkańców kilku wsi. Mieszkańcy nocami pilnowali swoich stad i skarżyli się na brak pomocy w kwestii ataków drapieżników ze strony instytucji rządowych odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Jak się okazuje, dziś, mimo upływu czasu, niewiele się zmieniło.

Zarzecki: "Tak działa administracja publiczna w Polsce"

Wraz z końcem stycznia wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny Jacek Zarzecki opublikował nagranie, w którym odniósł się do sytuacji na terenie gm. Sorkwity. Zarzecki nie przebierał w słowach, mówiąc o tym, że zwierzęta gospodarskie są w tym regionie zagryzane od lat, a rolnicy ponoszą przez to straty finansowe. 

Dalsza część artykułu pod WIDEO:

Wójt gm. Sorkwity: "Trudno oczekiwać od rolników spokoju"

Redakcja "Tygodnika Poradnika Rolniczego" wystąpiła o komentarz w sprawie do wójt gminy Sorkwity Marioli Plichty, która w odpowiedzi przyznała, że pełniąc swoją rolę przede wszystkim reprezentuje mieszkańców gminy i stoi na straży ich bezpieczeństwa oraz stabilności znajdujących się na jej terenie gospodarstw.

W związku z tym, że w ostatnim czasie na zarządzanym przez nią aktualnie terenie doszło do licznych ataków wilków na zwierzęta gospodarskie i psy, co spowodowało realne straty finansowe i ogromne poczucie niepewności wśród rolników, wystąpiła o zgodę na odstrzał dwóch osobników stwarzających największe zagrożenie. Odpowiedzi nie otrzymała do dziś.

– Trudno oczekiwać od rolników spokoju i zaufania do systemu, gdy ich zgłoszenia i obawy pozostają bez reakcji, a kolejne gospodarstwa ponoszą straty – komentuje wójt, dodając, że nikt nie kwestionuje potrzeby ochrony przyrody, jednak w jej ocenie powinna iść ona w parze z ochroną ludzi i ich dorobku. 

– Rolnicy mają prawo czuć się bezpiecznie i mieć pewność, że państwo reaguje w sytuacjach zagrożenia. Dziś tego poczucia po prostu brakuje – dodaje wójt gm. Sorkwity. 

Rolniczka: "Idziemy do obory z obawą, co zastaniemy"

Wójt gm. Sorkwity do swojego komentarza dołączyła wiadomość od rolniczki Moniki, której treść jest przerażająca. Jak pisze kobieta mieszkańcy gm. Sorkwity od 4 lat żyją w nieustającym napięciu i strachu o to, co przyniesie jutro. Wilki nie są już dla nich zwykłym problemem hodowlanym, a ich ataki dawno przestały być pojedynczymi zdarzeniami, które można byłoby uznać za "ryzyko pracy na wsi". Jak pisze rolniczka, codziennej pracy towarzyszy strach, bezsilność i poczucie, że rolnicy zostali pozostawieni sami sobie. 

– Wilki przestały być dla nas odległym elementem dzikiej przyrody. Dziś wchodzą do wsi. Atakują na ogrodzonych podwórzach, tuż przy budynkach mieszkalnych. Giną nie tylko zwierzęta gospodarskie, ale także psy. My sami straciliśmy cielaka. Nasi sąsiedzi stracili już po kilka sztuk bydła. To nie są liczby w tabeli – to miesiące pracy, koszty, ale też przywiązanie do zwierząt, o które dbamy każdego dnia. Najgorsze jest jednak życie w ciągłym napięciu. Wieczorem boimy się wyjść na własne podwórko. Nasłuchujemy w nocy każdego dźwięku. Rano idziemy do obory z obawą, co zastaniemy. Radość z hodowli, która zawsze była częścią naszego życia, została zastąpiona stresem i lękiem – napisała rolniczka Monika. 

Na wilki nic nie działa?

Z treści wiadomości przesłanej do gminy przez rolniczkę wynika, że rolnicy są bezradni, bo wilki nie reagują na podejmowane przez nich próby odstraszania, które im polecono. W ocenie kobiety drapieżniki nie reagują na odstraszanie hukowe, fladry też przestały być skuteczne. Jak się okazuje, wilki są na tyle przebiegłe, że udało im się pokonać nawet ogrodzenie zabezpieczone trzema pastuchami i fladrami, które jedna z mieszkanek gm. Sorkwity przygotowała dla bydła. 

– Zanim wpuściła bydło, zabezpieczenia sprawdził pracownik RDOŚ. Mimo to wilki ponownie weszły i zaatakowały jej zwierzęta. To pokazuje, że problem jest poważniejszy niż brak zabezpieczeń – mamy do czynienia ze zwierzętami, które utraciły naturalny lęk przed człowiekiem – argumentuje rolniczka.

Nie ma odszkodowań za atak wilka, bo nie wiadomo, o której był atak

W obliczu dramatu rozgrywającego się w gm. Sorkwity szczególnie bolesny jest dla rolników problem z uzyskaniem odszkodowań za ataki wilków, do których dochodzi w ich gospodarstwach. Jak informuje rolniczka, toczy się o nie prawdziwa walka, bo gdy dochodzi do szacowania strat przez rzeczoznawcę okazuje się, że wypłata odszkodowania jest niemożliwa, bo zwierzę zostało zjedzone w zbyt dużej części i nie wiadomo, o której to było godzinie. 

– To brzmi absurdalnie dla ludzi, którzy widzą skutki na własnym podwórku. Przecież nie wiadomo, ile wilków brało udział w żerowaniu i jak długo trwało rozszarpywanie tuszy. Często pozostaje niewiele, bo to naturalne zachowanie drapieżników. Mimo to ciężar udowodnienia wszystkiego spada na rolnika, jakby z góry zakładano próbę nadużycia – pisze rolniczka. 

Rolnicy i mieszkańcy wsi ponoszą koszty obecności wilka w terenie

Jak informuje rolniczka, w ocenie rolników, koszty za niszczycielską działalność wilków powinny ponosić organizacje i fundacje, które od lat działają na rzecz ochrony tego drapieżnika i otrzymują na to dotacje oraz prowadzą zbiórki na rzecz ochrony tego gatunku. Zdaniem kobiety, w obecnej konfiguracji to rolnicy i mieszkańcy wsi w ogromnej mierze ponoszą koszty obecności wilków w terenie. 

– Gdyby część środków trafiała bezpośrednio na rekompensaty dla hodowców dotkniętych stratami, łatwiej byłoby zrozumieć, że ochrona przyrody ma swoją realną cenę – i że nie powinna ona obciążać wyłącznie jednej grupy społecznej. Nie jesteśmy przeciwnikami przyrody. Chcemy tylko móc pracować na swojej ziemi, hodować zwierzęta i żyć bez strachu. Dbamy o swoje bydło, pilnujemy go, inwestujemy w zabezpieczenia. Ale dziś czujemy, że system ochrony przyrody nie chroni ludzi, którzy mieszkają i pracują na terenach wiejskich – wyjaśnia rolniczka.

Rolniczka: "Nasze bezpieczeństwo i nasza praca są tak samo ważne jak ochrona dzikich zwierząt"

W podsumowaniu swojego listu, rolniczka przyznaje, że rolnicy z gm. Sorkwity od lat współpracują z Jackiem Zarzeckim, walcząc o zmiany w przepisach dotyczących uznawania szkód i wypłaty odszkodowań.

W listopadzie 2025 r.  komisje ds. rolnictwa oraz ochrony klimatu i środowiska przegłosowały nowelizację projektu Ustawy o ochronie przyrody. 

Po naniesieniu poprawek i jeśli projekt zostanie przyjęty, odszkodowania będą wypłacane w każdym przypadku, gdy wilki:

  • zagryzą lub ranią zwierzęta gospodarskie (owce, kozy, cielęta, źrebięta, psy pasterskie),
  • uszkodzą sprzęt lub ogrodzenie podczas ataku,
  • zaatakują zwierzęta nawet wtedy, gdy te przebywały na pastwisku bez opieki człowieka.

Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, rolnicy zyskają realną ochronę przed skutkami ataków wilków. Nowe przepisy mają nie tylko zrekompensować straty finansowe, ale też zwiększyć poczucie bezpieczeństwa hodowców, którzy dotychczas często pozostawali bez wsparcia w obliczu takich zdarzeń – więcej o projekcie ustawy pisaliśmy TUTAJ.

– Mamy nadzieję, że wreszcie ktoś usłyszy głos rolników i hodowców – ludzi, którzy nie chcą konfliktu z przyrodą, ale nie mogą dalej ponosić kosztów jej ochrony w samotności. Chcemy po prostu żyć i pracować spokojnie we własnych gospodarstwach. Bez strachu. Bez poczucia bezradności. Z poczuciem, że nasze bezpieczeństwo i nasza praca są tak samo ważne jak ochrona dzikich zwierząt – podsumowuje rolniczka. 

Ataki i spotkania z wilkami w gm. Sorkwity od 2019 r.

W odpowiedzi na pytanie naszej redakcji wójt gm. Sorkwity przedstawiła szczegółowe zestawienie dotyczące liczby ataków i spotkań z wilkami od roku 2019. 

W roku 2019 odnotowano 3 spotkania z wilkami, a w roku 2020 już 8 spotkań z wilkami. 

W roku 2021 nastąpiło 8 ataków na zwierzęta gospodarskie, odnotowano 2 spotkania z wilkami oraz zagryzienie cielęcia na terenie działki w obrębie Rybno, ok. 300 m od budynków gospodarczych. 

W roku 2022 obecność wilków na terenie gm. Sorkwity wyraźnie wzrosła. Odnotowano 4 spotkania z wilkiem, w tym 1 na polu. 22 razy widziano pojedynczego osobnika. 4 razy wystąpiły ataki na psy, które zostały zagryzione. Ponadto wilki 3 razy zaatakowały bydło w tym – 1 raz ich ofiarą padł świeżo urodzony cielak, a następnie 2 razy wystąpiły ataki na sztuki o wadze ok. 150 kg. 

W roku 2023 nastąpiło istne apogeum. W sumie odnotowano 34 incydenty, w tym spotkania, z udziałem wilków. Drapieżniki zagryzły kilkanaście sztuk bydła w różnym wieku i o różnej masie od 150 do nawet 450 kg (byki, cielęta, jałówki). Ofiarą wilków w tym czasie były również owce. Drapieżniki były widziane podczas obserwacji stad bydła i podejmowały ataki na psy, które znajdowały się w odległości zaledwie 30-50 m od budynków mieszkalnych, do ataków dochodziło na podwórzach. Ponadto wielokrotnie widziano je na terenie gminy Sorkwity. Co więcej, wilki przerwały nawet potrójny pastuch, a na terenie jednego z pastwisk znaleziono zagryzionego jelenia.

Również w latach 2024/2025 wilki nie odpuszczały rolnikom i mieszkańcom gminy Sorkwity. W 2024 odnotowano 12 incydentów, w tym spotkań, z udziałem wilków w tym regionie, a w roku 2025 doszło do 10 incydentów, w tym spotkań z wilkami. Większość z nich dotyczyła ataków na zwierzęta gospodarskie, które znajdowały się w porządnych, elektrycznych pastuchach. Często ogrodzenia były dodatkowo wzmocnione taśmami lub były drewniane i ogrodzone pastuchami. 

Co na to GDOŚ​?

O stanowisko w sprawie i odpowiedź na pytanie, dlaczego pozwolenie na odstrzał 2 osobników w gm. Sorkwity wciąż nie zostało wydane, wystąpiliśmy do GDOŚ. Odpowiedź opublikujemy. 

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz 

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
11. luty 2026 18:32