”Ratuj się, kto może”. Rolnicy blokują S3 i zapowiadają protest bez końcaPaweł Toporek
StoryEditorprotest rolników

„Ratuj się, kto może”. Rolnicy blokują S3 i zapowiadają protest bez końca

22.06.2026., 12:30h

Protest rolników na S3 ruszył ponownie. Gospodarze alarmują, że bez konkretnych działań i poprawy opłacalności produkcji kolejne gospodarstwa mogą zniknąć. „Jedziemy w dół cały czas” – mówią rolnicy, wskazując na niskie ceny płodów rolnych, wysokie koszty i rosnącą biurokrację.

"Dzisiaj wjeżdżamy na S3 i nie zjeżdżamy"

Rolnicy wrócili na drogę ekspresową S3. Blokada rozpoczęła się 22 czerwca 2026 roku o godz. 11.00. Gospodarze zaplanowali zamknięcie trasy w obu kierunkach – od węzła Gardno w kierunku Szczecina i Pyrzyc.

Organizatorzy zapowiadają, że protest ma potrwać 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu – aż do skutku. Na miejsce mają wjechać ciągniki rolnicze, a rolnicy chcą w ten sposób zwrócić uwagę na trudną sytuację ekonomiczną gospodarstw.

– Może być od dwudziestu do stu. Może być więcej, zobaczymy. Wszystko się okaże, czas jest nieprzyjazny, szykujemy się do żniw – mówi Adam Walterowicz, jeden z organizatorów protestu.

Jak ocenia Paweł Toporek, rolnicy znaleźli się w sytuacji, w której dalsze prowadzenie gospodarstw staje się niebywale trudne.

– Pszenica po 700 zł/t, ceny płodów rolnych sprzed 20 lat, a nawozy po 3,5 tys. zł. Przepraszam społeczeństwo, ale musimy to zrobić, żeby zostać zauważonym, żeby ktoś w końcu poważnie spojrzał na sprawę – mówi Paweł Toporek.

Rolnicy podkreślają, że ich protest nie wynika z chęci utrudniania życia innym kierowcom, ale – jak zaznaczają – jest próbą zwrócenia uwagi na problemy, które ich zdaniem od miesięcy pozostają bez rozwiązania.

Rolnicy dalej muszą protestować, walczyc o siebie i o każdego obywatela (...) Dzisiaj wjeźdżamy na S3 i nie zjeźdżamy, czekamy do skutku na Premiera, bo z Ministrem nie ma już o czym rozmawiać – informuje z S3 Paweł Toporek.

Rolnicy: problemem jest ekonomia i brak opłacalności

Protestujący wskazują, że największym problemem nie jest jeden konkretny punkt, ale cały system, w którym – ich zdaniem – rolnicy muszą mierzyć się z coraz większymi kosztami i wymaganiami.

Wśród głównych postulatów protestujących w Zachodniopomorskiem rolników pojawiają się:

  • ograniczenie importu produktów rolnych,
  • sprzeciw wobec umowy Mercosur,
  • zmniejszenie liczby obowiązków administracyjnych,
  • poprawa opłacalności produkcji.

Organizatorzy podkreślają, że wielu gospodarzy jest już na granicy wytrzymałości.

– Rolnicy mają już dość. Jak można doprowadzić do takiego stanu tak ważną dziedzinę gospodarki, jaką jest rolnictwo? Pszenica po 700 zł/t, ceny płodów rolnych sprzed 20 lat, a nawozy po 3,5 tys. zł. Ile wynosiło średnie wynagrodzenie w kraju 20 lat temu, a ile wynosi dziś? Wracamy do wypłaty sprzed 20 lat, a koszty podnosimy – mówił Paweł Toporek.

Adam Walterowicz: „Naszym celem jest poprawa sytuacji”

W dniu protestu rozmawialiśmy z Adamem Walterowiczem, jednym z organizatorów wydarzenia.

– Naszym celem jest po prostu poprawa sytuacji. Czy to będzie ten minister, czy inny minister, on będzie musiał podjąć realne działania, żeby zmienić taką sytuację – mówi Adam Walterowicz.

Jak dodaje, rolnicy oczekują przede wszystkim rozmowy i konkretnych decyzji.

– Jeżeli ktoś chce uratować w ogóle polskie rolnictwo, jeżeli nie, to to jest nasz, można powiedzieć, krzyk na puszczy – podkreśla.

image
"Ratuj się, kto może". Rolnicy blokują S3 i zapowiadają protest bez końca
FOTO: Paweł Toporek

„Jedziemy w dół cały czas”

Walterowicz zwraca uwagę, że wiele gospodarstw ogranicza produkcję, ponieważ obecne warunki ekonomiczne przestają się spinać.

– Sytuacja polskiego rolnictwa cały czas jest taka sama. Jedziemy w dół. Jedziemy w dół, cały czas jedziemy w dół – mówi.

– Rolnicy jeszcze w tym momencie może zasieją, a co dalej? Nie wiadomo – pyta.

Według organizatora problem dotyczy nie tylko cen, ale również rosnących wymagań wobec gospodarstw.

– Przede wszystkim chodzi nam o ekonomię i zmniejszenie biurokracji. Nakładanie coraz więcej biurokracji nakłada się na więcej obciążeń. Po prostu chcemy troszkę wolności w naszych gospodarstwach – tłumaczy Walterowicz.

image
"Ratuj się, kto może". Rolnicy blokują S3 i zapowiadają protest bez końca
FOTO: Paweł Toporek

Rolnicy ostrzegają przed likwidacją produkcji

Gospodarze wskazują, że coraz częściej młodzi ludzie odchodzą od rolnictwa, a następcy nie widzą przyszłości w prowadzeniu gospodarstw.

Ratuj się kto może, jak może. I to jest takie dożynanie rolnictwa – mówi Walterowicz.

Według niego problem dotyczy również produkcji zwierzęcej i krajowego bezpieczeństwa żywnościowego.

Funkcja produkcyjna żywności i wsi została praktycznie wstrzymana – ocenia.

image
"Ratuj się, kto może". Rolnicy blokują S3 i zapowiadają protest bez końca
FOTO: Paweł Toporek

„Dopłaty nie naprawią rynku, który został rozregulowany”

Adam Walterowicz zwraca uwagę, że same szybsze wypłaty środków dla rolników nie rozwiążą problemów, z jakimi mierzą się gospodarstwa. Jego zdaniem dopłaty mają być wynagrodzeniem za konkretne działania i obowiązki, a nie sposobem na zasypywanie strat wynikających z trudnej sytuacji rynkowej.

– Przecież te pieniądze to są za to, że my wykonujemy takie czy inne zlecenia, nakazy dane z Unii Europejską, a nie po to, że rynek się zawalił – mówi Walterowicz.

Jak podkreśla organizator protestu, rolnicy potrzebują przede wszystkim stabilnych warunków do produkcji, a nie jednorazowych rozwiązań. Według niego kluczowe jest odbudowanie opłacalności gospodarstw, bo bez tego kolejne formy wsparcia nie zatrzymają problemów narastających na wsi.

image
"Ratuj się, kto może". Rolnicy blokują S3 i zapowiadają protest bez końca
FOTO: Paweł Toporek

Protest ma zwrócić uwagę na przyszłość wsi

Walterowicz podkreśla, że działania nie są skierowane przeciwko jednej osobie. Chodzi – jak mówi – o decyzje, które mają wpływ na przyszłość gospodarstw.

– My naprawdę nie mamy zamiaru mówić, że czy ten ma być, czy tamten. Chodzi o to, żeby ktoś siadł z nami i logicznie porozmawiał tak naprawdę – zaznacza Walterowicz.

Protestujący liczą, że ich głos zostanie potraktowany poważnie, a rozmowy przełożą się na konkretne działania.

Bo – jak mówią rolnicy – bez poprawy ekonomii coraz więcej gospodarstw może po prostu zniknąć.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. czerwiec 2026 13:05