”Cała prawda o tegorocznym rzepaku”. Rolnik z pola o plonach i imporcie z UkrainyAHM/A. Sawicka/canva
StoryEditorRzepak

Rzepak miał dać ponad 3 t/ha. Rolnik pokazuje, co zostało po trudnym sezonie

05.08.2026., 15:00h

Krzysztof Piech podczas koszenia tegorocznego rzepaku pokazał, jak trudny był ten sezon dla plantatorów. Rolnik zwraca uwagę, że nawet dobrze wyglądająca plantacja nie gwarantuje wysokiego plonu. Odniósł się również do gorącej dyskusji o imporcie rzepaku z Ukrainy, która w ostatnich tygodniach wywołała duże emocje wśród producentów.

Rolnik: "Cała prawda o tegorocznym rzepaku"

Krzysztof Piech, rolnik z Opolszczyzny, opublikował nagranie bezpośrednio z pola podczas dzisiejszych zbiorów rzepaku. Podkreśla w nim, że wygląd plantacji może być mylący, a rzeczywistą ocenę sezonu daje dopiero wynik zebranych ton.

– I koszę dalej ten rzepak tegoroczny. I mógłbym tę rolkę zatytułować "Cała prawda o tegorocznym rzepaku" – rozpoczyna Piech.

Jak zaznacza, gospodaruje w rejonie, gdzie rzepak od lat jest jedną z ważniejszych upraw, a rolnicy mają doświadczenie w jego prowadzeniu.

– Gospodaruję w rejonie, w którym siejemy rzepaki od lat, w którym potrafimy o nie zadbać – podkreśla.

Zdaniem rolnika potencjał gospodarstw jest jednak coraz bardziej ograniczany przez zmieniające się warunki produkcji oraz przepisy dotyczące ochrony roślin.

– Gdyby nam pozwoliły normy, ustawodawstwo, przez pryzmat doboru substancji do jego ochrony, to potrafilibyśmy zadbać. Natomiast z roku na rok jest gorzej – podkreśla.

Trudny rok dla rzepaku. Wiele problemów nałożyło się jednocześnie

Według Krzysztofa Piecha tegoroczny wynik jest konsekwencją wielu niekorzystnych zdarzeń, które wystąpiły w trakcie całego sezonu. Jesienią plantacje musiały mierzyć się z presją szkodników, później przyszła zima z okresami mrozu bez odpowiedniej ochrony śnieżnej, a wiosną pojawiły się przymrozki. Kolejne miesiące przyniosły niedobory wody i wysokie temperatury.

– Widzimy, że rzepak wygląda na zdrowy, jest ochroniony, ma całkiem ładną obsadę. Ale tylko wygląda... ponieważ i jesień z inwazją pchełki i przez to mocno zdziesiątkowaną obsadą i zima z takim okresem mrozu bez okrywy śnieżnej i wiosna z przemrozkami, później susza i czerwcowe upały złożyły się na taką negatywną dokładnie składankę, negatywne zestawienie warunków, które muszą mieć przełożenie na plon – tłumaczy.

Rolnik zwraca uwagę, że w jego regionie rzepak w poprzednich latach potrafił dawać znacznie wyższe plony.

– W rejonie, gdzie rzepaki potrafiły plonować zawsze, gdzieś tam średnio powyżej 3,5 tony, a były i plony ponad 4 i zdarzały się ponad 5 ton gdzieś tam w rekordowych latach na niektórych polach, w tym roku jest trudno naprawdę osiągnąć 3 tony – mówi.

Jak dodaje, sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Na części pól wynik jest jeszcze przyzwoity, ale zdarzają się także plantacje, gdzie plon w tym roku nie przekracza 3 ton z hektara.

„Nie zawinił rolnik, zawiniła pogoda, zawiniły idiotyzmy prawne”

Krzysztof Piech uważa, że tegoroczne problemy nie są efektem złego prowadzenia plantacji przez gospodarzy.

Nie zawinił rolnik, zawiniła pogoda i zawiniły idiotyzmy prawne, które, powodują, czy już spowodowały, że rzepak staje się coraz mniej atrakcyjną, a coraz bardziej kłopotliwą uprawą – ocenia.

Branża olejarska mówi o problemie z surowcem

Tegoroczna sytuacja na polach zbiegła się z dyskusją o przyszłości rynku rzepaku w Polsce. Pisaliśmy już wcześniej na tygodnik-rolniczy.pl w artykułach: Alarm na rynku rzepaku. Branża chce otwarcia granicy z UkrainąBrakuje polskiego rzepaku. Branża wskazuje rozwiązanie, które niepokoi rolników czy Embargo na rzepak z Ukrainy zniknie? Rolnicy: „Skoro jest deficyt, dajcie wyższe ceny”, o stanowisku przedstawicieli branży olejarskiej, którzy alarmują, że przy niższych krajowych zbiorach może pojawić się problem z dostępnością surowca dla tłoczni.

Organizacje związane z sektorem wskazują, że krajowe zakłady mają duże możliwości przerobowe, ale przy mniejszej produkcji rzepaku mogą nie wykorzystywać ich w pełni. Wśród tematów podnoszonych przez branżę pojawiła się również drażliwa kwestia zasad importu rzepaku z Ukrainy.

Przedstawiciele przemysłu argumentują, że dodatkowe źródło surowca mogłoby pomóc zakładom utrzymać produkcję. Zwracają uwagę także na wysokie koszty energii oraz konkurencję ze strony zagranicznych produktów.

Rolnicy pytają: a co z opłacalnością produkcji?

Producenci rzepaku patrzą jednak na problem z innej strony. Ich zdaniem najważniejszą kwestią nie jest tylko ilość surowca dostępnego dla przemysłu, ale przede wszystkim to, czy uprawa nadal będzie opłacalna.

Rolnicy obawiają się, że zwiększenie możliwości importu rzepaku z Ukrainy mogłoby wpłynąć na sytuację cenową na krajowym rynku.

Piech: zamiast importu trzeba odbudować opłacalność rzepaku

Krzysztof Piech stanowczo sprzeciwia się pomysłom zakładającym odblokowanie importu rzepaku z Ukrainy. W jego ocenie rozwiązaniem nie jest sprowadzanie tańszego surowca, lecz pomoc krajowym plantatorom i stworzenie takich warunków, aby uprawa rzepaku w Polsce ponownie była opłacalna.

Piech podkreśla, że przemysł olejarski powinien patrzeć nie tylko na dostępność surowca dla zakładów, ale także na sytuację rolników, którzy ponoszą koszty produkcji i ryzyko związane z prowadzeniem plantacji.

Także, panowie branżyści, przestańcie, przepraszam, ale p... głupoty o imporcie, dbajcie o rodzimą gospodarkę, rodzimy rynek i wspierajcie rolników w tym, żeby rzepak zaczęło się z powrotem opłacać, uprawiać, a nie odchodzić od jego uprawy – apeluje.

Jak dodaje, polski rzepak powinien pozostać ważnym źródłem surowca dla krajowego przemysłu.

Rzepak rodzimy to zawsze rzepak najtańszy, to zawsze rzepak najlepszy, to zawsze najbezpieczniejsze źródło tego surowca – stwierdza.

Spór o rzepak dopiero się zaczyna

Tegoroczny sezon pokazał, że problemy producentów rzepaku mają wiele przyczyn. Rolnicy wskazują na pogodę, koszty produkcji i coraz trudniejsze prowadzenie plantacji. Branża olejarska zwraca uwagę na dostępność surowca dla zakładów przetwórczych.

Dyskusja o imporcie rzepaku z Ukrainy pokazuje jednak, że interes producentów rolnych i przemysłu nie zawsze jest taki sam.

– Taki króciutki apel z pola rzepaku, który wygląda, widzicie, nie najgorzej. Na razie – kończy Piech.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
05. sierpień 2026 15:02