Rok temu pryszczyca była tuż za miedzą
Zeszłoroczne ognisko pryszczycy wykryte przy polskiej granicy w Niemczech było dla wielu rolników zimnym prysznicem. Choroba, o której mówiło się jak o problemie „sprzed lat”, wróciła nagle i bardzo blisko. Wystarczy jedno ognisko, by zamknąć region, zatrzymać transport zwierząt i postawić hodowców pod ścianą.
Pryszczyca rozchodzi się szybko. Przenoszą ją zwierzęta, ludzie, sprzęt, środki transportu, a nawet wiatr. Jeśli pojawi się w stadzie, nie ma leczenia. Całe pogłowie parzystokopytne w gospodarstwie musi zostać zlikwidowane.
Gdzie grzebać padłe zwierzęta w razie choroby zakaźnej?
W teorii procedury są jasne. W praktyce brakuje jednego: gotowych miejsc w terenie, które można uruchomić od ręki. W sytuacji kryzysowej nie ma czasu na szukanie działki, uzgodnienia z urzędami i sprawdzanie, czy grunt spełnia wymogi sanitarne.
Brak przygotowanych grzebowisk to większe ryzyko rozprzestrzeniania wirusa, dłuższy transport padliny i chaos organizacyjny. Dla rolnika to oznacza dodatkowy stres i straty.
Pryszczyca: interpelacja do ministra rolnictwa
Poseł i były minister rolnictwa Czesław Siekierski zapytał resort rolnictwa, na jakim etapie są prace nad wyznaczeniem terenów pod grzebowiska dla padłych zwierząt w razie chorób zakaźnych, takich jak pryszczyca. Podkreślił, że problem nie jest nowy, bo zajmował się nim już wcześniej, gdy kierował resortem rolnictwa. Jak zaznaczył, wtedy wykonano sporą część pracy koncepcyjnej, ale sprawa nie została doprowadzona do końca.
Według posła szkoda byłoby zmarnować wypracowane rozwiązania i dokumenty, dlatego apeluje o dokończenie tematu i przejście z etapu analiz do faktycznych decyzji w terenie.
Grzebowiska dla padłych zwierząt
W odpowiedzi na interpelację minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował, że po zmianach personalnych w resorcie temat grzebowisk nie został odłożony na półkę. Lasy Państwowe przekazały resortowi wykaz potencjalnych lokalizacji spełniających wstępne kryteria techniczne pod miejsca do grzebania zwierząt padłych z powodu chorób zakaźnych.
Lista trafiła następnie do sześciu wojewodów: w województwach śląskim, łódzkim, pomorskim, zachodniopomorskim, lubuskim i świętokrzyskim. Ich zadaniem było sprawdzenie, czy wskazane działki da się wykorzystać pod kątem przepisów, ochrony środowiska, warunków gruntowych oraz uwarunkowań lokalnych.
Do końca stycznia odpowiedziało czterech wojewodów. Efekt? Z dwudziestu zaproponowanych działek pozytywną ocenę dostały tylko dwie lokalizacje. Obie znajdują się w województwie lubuskim – w rejonie nadleśnictwa Skwierzyna, w gminie Bledzew, w powiecie międzyrzeckim. Na stanowiska wojewodów śląskiego i zachodniopomorskiego administracja wciąż czeka.
Bezpieczna utylizacja padliny
Ten bilans pokazuje, jak wąskie jest „sito” wymagań. Miejsce musi spełnić normy sanitarne, środowiskowe i formalne, a jednocześnie nie wywołać sprzeciwu lokalnych społeczności. Jak widać, większość propozycji odpada już na etapie wstępnej weryfikacji, zanim ktokolwiek wbije pierwszą łopatę w ziemię.
Dlaczego to ma znaczenie dla gospodarstw? W przypadku pryszczycy liczy się każda godzina. Im szybciej padlina zostanie bezpiecznie zabezpieczona, tym mniejsze ryzyko, że wirus „wyjdzie” poza ognisko choroby.
Pryszczyca potrafi zniszczyć dorobek życia
Pryszczyca atakuje bydło, świnie, owce i kozy. Roznosi się przez kontakt bezpośredni, sprzęt, paszę, pojazdy, ludzi, a nawet zwierzęta dzikie i ptaki. Zakażone sztuki wydalają wirusa jeszcze zanim pojawią się objawy, co utrudnia szybkie wykrycie ogniska.
W Unii Europejskiej obowiązują ostre procedury zwalczania choroby. W praktyce oznacza to masową likwidację stad w ognisku i strefach zagrożonych.
źródło: sejm.gov
oprac. Agnieszka Sawicka
