Co rolnicy mają zrobić z odpadami?
Rolnicy mają trudności z zagospodarowaniem odpadów z produkcji rolniczej, takich jak: folie rolnicze, siatki do owijania balotów, sznurki, opakowania typu Big Bag czy zużyte opony wykorzystywane do zabezpieczania kiszonek. Podczas wspólnego posiedzenia sejmowych komisji ochrony środowiska oraz rolnictwa pojawiły się głosy strony społecznej, że od zakończenia programu finansowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej odpady zalegają w gospodarstwach, a koszty ich odbioru są zbyt wysokie. Z kolei rząd przekonywał, że potrzebne są „rozwiązania systemowe”, oparte m.in. na rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
Biogazownie mają zagospodarować odpady z rolnictwa?
Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Małgorzata Gromadzka sygnalizowała, że jednym z głównych kierunków zagospodarowania odpadów organicznych jest rozwój biogazowni rolniczych i biometanowni.
– W 2025 roku do produkcji biogazu rolniczego wykorzystano ponad 7,6 mln ton surowców, produktów ubocznych i odpadów pochodzących m.in. z rolnictwa, przetwórstwa rolno-spożywczego oraz produkcji żywności – poinformowała.
Jak dodała, z tego procesu uzyskano ponad 515 mln m³ biogazu rolniczego, z czego blisko 483 mln m³ przeznaczono do produkcji energii elektrycznej. Powstało również ponad 6 mln ton produktu pofermentacyjnego wykorzystywanego jako nawóz.
Zapewniła również, że ministerstwo rolnictwa prowadzi rozmowy ze spółkami Skarbu Państwa, m.in. z ORLEN-em oraz Krajową Grupą Spożywczą, dotyczące budowy nowych instalacji produkujących biometan czy bioetanol.
– Bardzo nam na tym zależy nam i dlatego sukcesywnie realizujemy politykę w kontekście biogazu rolniczego wspólnie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska – mówiła Gromadzka.
Wiceminister Gromadzka wskazała również, że biogazownie do 0,5 MW zostały zwolnione z obowiązku przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko, skrócono też terminy wydawania decyzji administracyjnych.
Rolnicy: problemem są pozwolenia, nie brak chętnych
Przedstawiciele środowisk rolniczych przekonywali jednak, że największą barierą nie są pieniądze, ale procedury administracyjne.
Przedstawiciel Podlaskiej Izby Rolniczej Zdzisław Łuba zwrócił uwagę na fakt, że największym problemem dla rolników w procesie budowy biogazowni jest uzyskanie wszystkich niezbędnych pozwoleń.
– Największy problem dla nas, jeśli chodzi o budowanie biogazowni, to uzyskanie pozwoleń. To trwa od trzech do pięciu lat – sygnalizował.
Przypomniał również, że podczas gdy w Niemczech działa około 10 tys. biogazowni, w Polsce jest ich zaledwie ok. 160–170.
Głos w sprawie zabrał również przewodniczący Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin, który stwierdził, że część gmin nie przewiduje w planach zagospodarowania przestrzennego terenów pod inwestycje energetyczne.
– Jeżeli powstaną plany zagospodarowania przestrzennego na kilkadziesiąt lat, to będzie tak, że nie dość, iż procedura otrzymania zezwolenia na budowę biogazowni czy innego środka wytwarzania alternatywnej energii elektrycznej będzie zastopowana, to jeszcze nie będzie możliwa do wzruszenia, bo w planie gminy nie będzie miejsca, gdzie rolnik będzie się mógł rozwinąć. Być może jego tereny przydomowe czy nowe tereny będące jego własnością, na których mógłby to wybudować, nie będą dopuszczane do zabudowy przemysłowej, czyli umożliwiającej budowę tych urządzeń – stwierdził.
Folie rolnicze poza systemem komunalnym
Jednym z najgorętszych tematów posiedzenia były jednk odpady z tworzyw sztucznych. Wiceminister rolnictwa zaznaczyła, że odpady z tworzyw sztucznych powstające w gospodarstwach rolnych, w szczególności folie rolnicze, siatki, sznurki do owijania balotów oraz opakowania typu Big Bag stanowią odrębną kategorię, ponieważ nie są objęte systemem gospodarowania odpadami komunalnymi.
Program usuwania folii zakończył się po 5 latach
W latach 2019–2024 działał program NFOŚiGW „Usuwanie folii rolniczych i innych odpadów pochodzących z działalności rolniczej”. Rolnicy i organizacje branżowe cały czas apelują o jego przywrócenie.
– Mamy też apel do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, żebyśmy mogli ponownie taki program uruchomić, gdyż on jest bardzo potrzebny – podkreślała wiceminister Gromadzka.
Wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska przyznała jednak, że obecnie pieniędzy na taki program nie ma.
– Program realizowany w latach 2019–2023 był projektem pilotażowym. Po prostu nie mamy obecnie w budżecie pieniędzy na cel, o którym państwo mówią – zaznaczyła.
Według resortu klimatu rozwiązaniem ma być rozszerzona odpowiedzialność producenta, czyli system, w którym koszty zagospodarowania odpadów ponosiliby producenci opakowań i produktów używanych w rolnictwie.
ROP obejmie nawozy. Co z folią rolniczą?
Sowińska poinformowała, że przygotowywana ustawa o ROP ma objąć m.in. opakowania po nawozach.
– Kiedy ta ustawa wejdzie w życie, to wówczas pojawią się konkretne pieniądze na unieszkodliwianie czy recykling np. worków po nawozach – stwierdziła.
Ministerstwo analizuje również możliwość objęcia systemem ROP innych produktów używanych w rolnictwie.
– Pozostaje kwestia, czy w przyszłości nie należałoby objąć innych produktów, jak np. sznurka czy folii rolniczej, systemem ROP – mówiła.
To właśnie ten brak systemowego rozwiązania powoduje dziś największe problemy w gospodarstwach.
– Od 2024 roku te hałdy rosną. Żebyście państwo zdawali sobie z tego sprawę – u wielu rolników tak się dzieje. Ja ubolewam nad tym, że nie ma tych środków. Nie ma też konkretnego pomysłu, szanowni państwo, co z tym zrobić. Czy znaleźć jednak środki i uruchomić program, czy też – jak pani minister mówiła – ROP, być może jest to jakiś kierunek – stwierdził poseł Jarosław Rzepa.
Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej WołowinyJacek Zarzecki przypomniał, że w latach 2019–2023 funkcjonował program NFOŚiGW finansujący odbiór folii i siatek rolniczych kwotą ok. 100 mln zł rocznie, natomiast od 2024 r. rolnicy słyszą, że pieniędzy na ten cel już nie ma. Krytykował także przerzucanie kosztów utylizacji na gospodarstwa rolne, podkreślając, że folie są środkiem produkcji, a nie zwykłym odpadem.
– Nie może być tak, że dzisiaj rolnik słyszy od pani minister: „Jak wyprodukowałeś śmieci, to za nie zapłać”. To jest środek do produkcji. To jest środek, za który gdybyśmy dzisiaj mieli zapłacić, koszt przekraczałby dochód, który jest w stanie wytworzyć rolnik z jednego hektara. Dlatego apeluję do państwa, że skoro znaleźliście 12 mln zł czy 16 mln zł na brygady odstraszające niedźwiedzie, a macie problem ze znalezieniem 12 osób do tych brygad, skoro znaleźliście 11 mln zł dla kilkunastu organizacji, które mają walczyć z dezinformacją, a tak naprawdę szerzą tę dezinformację, to na litość boską znajdźcie te 25 mln zł dla tysięcy polskich rolników, którzy zajmują się produkcją żywności – prosił Zarzecki.
Opony nadal problemem dla rolników
Duże emocje wzbudził również temat zużytych opon wykorzystywanych do dociskania pryzm kiszonkarskich. Rolnicy przekonują, że praktyka ta funkcjonuje od dekad i jest powszechna na całym świecie. Tymczasem w świetle przepisów opony są traktowane jako odpady.
– Ja nie spotkałem innego sposobu przykrywania silosów z kiszonką niż dociskanie ich oponami. W Polsce są one uważane za odpad, a rolnicy, którzy mają u siebie opony do dociskania folii na silosach, byli karani jako ci, którzy składują odpady – mówił były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.
Wiceminister Sowińska przyznała, że resort klimatu i środowiska podjął odpowiednie kroki w tej sprawie.
– Jeżeli chodzi o opony, chciałabym podkreślić, że odpowiednie rozporządzenie leży w gestii Ministra Rozwoju i Technologii. Współpracujemy jednak z tym resortem i wsłuchujemy się w państwa głos. Uważamy, że możliwość takiego wykorzystania opon powinna zostać dopuszczona. Będziemy nadal państwa wspierać – zapewniła.
Z kolei wiceminister Gromadzka przyznała, że resort rolnictwa wielokrotnie zwracał się do Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie uznania opon za obciążniki. Jak wskazała, odpowiedzi ograniczały się dotąd do informacji, że sprawa jest „procedowana” i „analizowana”, bez przedstawienia konkretnego rozwiązania.
Co więcej Ardanowski skomentował również kwestię folii rolniczych, proponując ich przetworzenie na węglowodry.
– One również mogą być przetwarzane na węglowodory. Można odzyskiwać z nich węglowodory i może w ramach polityki państwa powinny być wspierane przedsiębiorstwa, które z tej niechcianej folii, z niechcianych opakowań są w stanie wytworzyć paliwo płynne. Wydaje się, że to jest kierunek, który powinniśmy wspierać – stwierdził Krzysztof Ardanowski.
Podczas posiedzenia rolnicy nie usłyszeli jednak konkretnej odpowiedzi, kto i w jaki sposób sfinansuje odbiór milionów ton folii, siatek, worków po nawozach czy innych odpadów zalegających w gospodarstwach.
Relacja WIDEO z posiedzenia jest dostępna TUTAJ.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl
